EPIDEMIA W NIEMCZECH. E. COLI. skażona żywność. Ogórki z Niemiec
Ekologia.pl Środowisko Ciekawi ludzie Skażona żywność z Niemiec. Czy Polacy powinni obawiać się niemieckich ogórków?

Skażona żywność z Niemiec. Czy Polacy powinni obawiać się niemieckich ogórków?

Nie ma jeszcze pewności, by ogórki były wyłącznym źródłem zakażeń, fot. dreamstime
Nie ma jeszcze pewności, by ogórki były wyłącznym źródłem zakażeń, fot. dreamstime

Z powodu epidemii w Niemczech liczba zachorowań na krwawą biegunkę wywołaną przez bakterie EHEC gwałtownie wzrasta. W wyniku zakażenia zmarło już 14 osób. Naukowcy są bezradni wobec źródła zakażeń. O tym czy Polacy powinni obawiać się niemieckich ogórków, z Janem Bondarem, rzecznikiem prasowym Głównego Inspektora Sanitarnego rozmawia Joanna Szubierajska z Ekologia.pl. 

Joanna Szubierajska: Niemcy opanowała epidemia. Liczba zachorowań w Niemczech na krwawą biegunkę wywołaną przez bakterie EHEC gwałtownie wzrasta. Czy nasza żywność jest bezpieczna?

Jan Bondar: W Polsce nic złego się nie dzieje, nie ma żadnego zagrożenia, bo nie ma ogórków z Hiszpanii. Z nadzoru epidemiologicznego nie mamy informacji o zachorowaniach. Wszystkie przypadki zanotowane w Europie, poza Niemcami, to są tzw. przywleczenia, czyli są to osoby, które dłużej lub krócej przebywały na terenie północnych Niemiec.

Czy wiadomo dokładnie co jest nośnikiem zakażenia bakterią E. coli? W mediach pojawiają się najczęściej informacje, że źródłem bakterii są ogórki z Hiszpanii? 

Z informacji przekazywanych przez niemieckie służby wynika, że nie ma jeszcze pewności, by ogórki były wyłącznym źródłem tych zakażeń. Niemieckie służby sanitarne prowadząc tzw. dochodzenie epidemiologiczne, cały czas szukają podstawowej przyczyny. Na razie wiadomo, że wśród dużej rzeszy zakażonych, spora liczba kategorycznie zaprzecza, jakoby te ogórki jadła w okresie poprzedzającym zachorowanie. Na przykład – nie zachorował żaden Czech, który w czasie pobytu w Niemczech jadł ogórki.

Jakie mogą być źródła? W związku z tym, iż są to bakterie kałowe, to możliwe źródła to albo zanieczyszczona żywność albo zanieczyszczona woda. Na pewno znaleziono bakterie na ogórkach. Dlatego Niemcy sprawdzają u siebie dystrybutorów owoców i warzy oraz źródła wody. Po względem epidemiologicznym to jest ciągle zagadkowa sytuacja i myślę, że jeszcze troszkę czasu minie, zanim zostanie to wyjaśnione.

W jaki sposób bakterie mogły dostać się do żywności?

Przyczyną mogły być naturalne nawozy, których w Niemczech stosuje się ponad miarę. Nawożenie gnojowicą mogło przyczynić się do zanieczyszczenia warzyw, ale to jest tylko jedna z wielu hipotez. Kolejna z hipoteza mówi, że w Niemczech karmi się krowy kiszonkami i te kiszonki powodują, że w odchodach krów powstają groźne szczepy bakterii. Jednak to są wszystko luźne teorie i domniemania. Na razie docierają do nas niezbyt dobre informacje, bo liczba chorych w Niemczech przybywa.

Jakie są typowe objawy zakażenia? Jak rozpoznać, że jesteśmy chorzy?

Ten szczep o którym mówimy, to nie jest nic nowego, nic czego nauka by nie znała. Natomiast nigdy nie występował tak masowo. Zakażenie klasyczną bakterią E. coli objawia się biegunką jednodniową, gdzie w większości przypadków nie trzeba interwencji lekarskiej, bo zwykle środki sobie z tym radzą. Natomiast tutaj, co trzeba podkreślić , ten szczep jest zjadliwy i powoduje niebezpiecznie dla zdrowia i życia ludzi biegunki krwotoczne.  

Jak leczyć objawy?

Nie jest to takie ogórkowe jak sądzono na początku. Są to przypadki trudne w leczeniu, bo nie stosuje się antybiotyków, a to dlatego, że toksyny wydzielane przez bakterie pod wpływem antybiotyków by się jeszcze zwielokrotniły. Stan niektórych chorych jest poważny, mają całkowitą niewydolność nerek.

Jak rozpoznać objawy? Jeżeli będziemy mieć silne objawy biegunki, w tym biegunki krwotocznej to należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem – bo to nie są błahe zakażenia. Z tego co nam Niemcy przesyłają, jest to trudne w leczeniu i wielu pacjentów jest dializowanych. To są poważne stany zdrowotne, których nie lekceważmy. Ale nie wpadajmy także w panikę, bo takie objawy da się wyleczyć.

Czy w obecnej sytuacji lepiej odłożyć podróż do Niemiec?

Oficjalnie nie ma zalecenia, żeby nie jechać do Niemiec. Natomiast zalecenie Głównego Inspektora Sanitarnego brzmi, że jeśli jedziemy do północnych Niemiec – zwłaszcza do Hamburga i w okolice – to należy wstrzymać się od jedzenia surowych owoców i warzyw. Tam jest ognisko choroby, a źródło, wbrew pozorom, nie jest jeszcze do końca poznane. Pozostałe tereny Niemiec są wolne.

Ja profilaktycznie postępować, by się nie zarazić?

Ja bym zalecił ostrożność higieniczną. To są bakterie kałowe, które wiążą się wyłącznie z pewnymi źródłami. Mimo wszystko, póki sprawa się nie wyjaśni – ograniczajmy surowe warzywa i myjmy ręce. Bakteria coli ginie w temp. 70 st. C, więc to co było gotowane, pieczone, smażone jest w 100 proc. bezpieczne. Jednak zasada najważniejsza: przede wszystkim mycie warzyw i owoców przed spożyciem – bo bez względu na epidemię, to zalecenie nigdy straciło na aktualności.

Dziękuję bardzo za rozmowę

Rozmawiała Joanna Szubierajska



4.8/5 - (14 votes)
Subscribe
Powiadom o
8 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Mieszkam w Niemczech w okolicach Hamburga, nie panuje tu ani panika ani strach, moze nazwę to umiarkowaną ostrożniścią.Ludzie nadal kupuja warzywa i owoce co widac na bazarkach.

…jak się leczy zakażonych tą bakterią? Czy może po prostu się nie leczy, jedynie nawadnia?

Miałem jechać do Niemiec ale zostaje w domu!!!

kilku lat zostały wywołane celowo.,, Ktoś” ma w tym cel, żeby ograniczać populację ludności.

Jeszcze jedno, wg mnie to wszystko jest w fazie przygotowan i eksperymentow.

A ja sie zgadzam z Helen, hipoteza postawiona przez nia jest nie mniej wiarygodna niz teoria darwina;-)

zastanów si e, bo piszesz bzdury.

Eschericha coli są z reguły naszym cichym sąsiadem. Jednak ten szczep jest wyjątkowo zjadliwy i należy uważać na jedzenie warzyw..