Tak, zdziczałe koty i lisy rzeczywiście doprowadziły do wyginięcia wielu australijskich ssaków
Australia przez miliony lat była biologiczną wyspą odciętą od reszty świata. W tej izolacji powstała fauna zupełnie inna niż gdziekolwiek indziej – pełna torbaczy, niewielkich ssaków naziemnych i osobliwych gatunków, które nigdy nie musiały mierzyć się z typowymi drapieżnikami znanymi z Europy czy Azji.
Dziś właśnie ten ewolucyjny sukces stał się ich największą słabością.
Australia jest bowiem światowym rekordzistą pod względem wymierania ssaków. Od rozpoczęcia europejskiej kolonizacji pod koniec XVIII wieku zniknęło około 40 gatunków, a dziesiątki kolejnych znajdują się na granicy przetrwania. Przez lata naukowcy wskazywali jednego głównego sprawcę tej katastrofy: introdukowane przez człowieka koty i lisy. Nie wszyscy jednak byli o tym przekonani.
Drapieżnicy, których Australia nigdy wcześniej nie znała
Rodzime australijskie ssaki ewoluowały w świecie pozbawionym szybkich, nocnych drapieżników polujących na ziemi. Owszem, istniały ptaki drapieżne czy dingo, ale strategie przetrwania lokalnych gatunków były dostosowane właśnie do nich.
Pojawienie się europejskich kotów i lisów całkowicie zmieniło reguły gry.
Koty dotarły na kontynent wraz z pierwszymi europejskimi osadnikami w 1788 roku. W ciągu niespełna stu lat zdziczałe populacje rozprzestrzeniły się niemal po całej Australii. Lisy sprowadzono nieco później, głównie dla sportowych polowań, lecz one również błyskawicznie skolonizowały ogromne obszary.
Były to drapieżniki wyjątkowo skuteczne: elastyczne ekologicznie, zdolne do życia zarówno na pustyniach, jak i w lasach, aktywne nocą i polujące na niewielkie zwierzęta dokładnie tej wielkości, jaką reprezentowała większość australijskich ssaków.
Naukowy spór: czy koty naprawdę są winne?
W ostatnich latach część badaczy zakwestionowała utrwalone przekonanie o kluczowej roli kotów i lisów w wymieraniu gatunków. Argumentowano, że dowody mogą być mniej jednoznaczne, niż wcześniej sądzono.
Postawiono trzy pytania:
- czy gatunki rzeczywiście znikały dopiero po pojawieniu się drapieżników,
- czy redukcja liczby kotów i lisów prowadzi do odbudowy populacji rodzimych ssaków,
- oraz czy obszary z większą liczbą drapieżników faktycznie mają mniej lokalnych zwierząt.
Wnioski sceptyków opublikowane w 2025 roku na łamach BioScience były daleko idące. Sugerowano, że odpowiedzialność kotów i lisów mogła zostać przyjęta bez wystarczająco silnych dowodów. Debata szybko przestała być czysto akademicka. Jeśli drapieżniki nie są główną przyczyną spadków liczebności, sens kosztownych programów ich kontroli staje pod znakiem zapytania.
Powrót do danych historycznych
Ekologowie zajmujący się ochroną zagrożonych gatunków ponownie przeanalizowali historyczne zapisy dotyczące zanikania ssaków – od relacji pierwszych osadników po dane z odległych regionów interioru. Wynik badań opublikowanych na łamach BioScience był uderzający. Ostatnie potwierdzone obserwacje wymarłych dziś gatunków niemal zawsze przypadały na okres po pojawieniu się dzikich kotów na danym obszarze. W wielu przypadkach świadkowie opisywali wręcz szybkie znikanie lokalnych zwierząt wkrótce po pojawieniu się nowych drapieżników.
Dodatkowym problemem okazało się samo ustalanie momentu wyginięcia. W słabo zaludnionych rejonach Australii gatunek mógł istnieć jeszcze przez lata lub dekady po ostatniej udokumentowanej obserwacji. To oznacza, że wcześniejsze analizy mogły błędnie sugerować, iż zwierzęta zniknęły przed przybyciem kotów lub lisów.
Naturalny eksperyment: wyspy bez drapieżników
Najbardziej przekonujące dowody pochodzą jednak z miejsc, gdzie kotów i lisów nie ma. Wiele australijskich ssaków wyginęło na kontynencie, ale przetrwało na wyspach, do których drapieżniki nigdy nie dotarły. Jeszcze wyraźniejszy obraz dają ogrodzone rezerwaty, z których koty i lisy zostały całkowicie usunięte.
Za każdym razem obserwuje się ten sam schemat: populacje rodzimych ssaków zaczynają się szybko odbudowywać. Gatunki wcześniej uznawane za niemal stracone odzyskują stabilność liczebną, podczas gdy poza strefami ochronnymi nadal zanikają. To jeden z rzadkich przypadków w ekologii, gdy można obserwować niemal eksperymentalne potwierdzenie zależności przyczynowej.
Dlaczego dane bywają mylące
Na pierwszy rzut oka zależność między liczbą drapieżników a ofiar nie zawsze jest widoczna. W australijskim interiorze po okresach intensywnych opadów rośnie zarówno liczba małych ssaków, jak i kotów czy lisów, które korzystają z chwilowej obfitości pokarmu.
Podczas suszy spada liczebność wszystkich gatunków jednocześnie. Proste porównania przestrzenne mogą więc maskować rzeczywisty wpływ drapieżnictwa, który ujawnia się dopiero w dłuższej perspektywie.
Cichy kryzys każdej nocy
Nagrania z kamer terenowych pokazują skalę problemu. Zdziczałe koty regularnie zabijają rodzime zwierzęta – często więcej, niż są w stanie zjeść. Dla niewielkich populacji nawet umiarkowana presja łowiecka oznacza szybkie lokalne wymarcie. Szacuje się, że każdego roku introdukowane drapieżniki zabijają w Australii miliardy rodzimych zwierząt.
Spór o koty to spór o przyszłość ekosystemów
Dyskusje naukowe są fundamentem postępu, ale w tym przypadku ich konsekwencje wykraczają daleko poza środowisko akademickie. Od interpretacji danych zależą decyzje dotyczące ochrony przyrody na całym kontynencie. Jeśli kontrola populacji zdziczałych kotów i lisów zostanie ograniczona, wiele zagrożonych gatunków może zniknąć szybciej, niż naukowcy będą w stanie je uratować.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 4 marca, 2026
- Investigating the Causes of an Extinction Catastrophe: Controlling Introduced Predators Remains Essential for Conserving Australia’s Mammals, BioScience, 2026;, biaf204, https://doi.org/10.1093/biosci/biaf204;
- Review of evidence that foxes and cats cause extinctions of Australia's endemic mammals Open Access Arian D Wallach , Erick J Lundgren BioScience, Volume 75, Issue 8, August 2025, Pages 615–627, https://doi.org/10.1093/biosci/biaf046;
- https://theconversation.com/yes-feral-cats-and-foxes-really-have-driven-many-australian-mammals-to-extinction-273344;