Wisła okiem projektanta. Jak wykorzystać potencjał Wisły nie zaburzając jej naturalnego uroku?
Ekologia.pl Środowisko Ciekawi ludzie Wisła okiem projektanta. Jak wykorzystać potencjał Wisły nie zaburzając jej naturalnego uroku?

Wisła okiem projektanta. Jak wykorzystać potencjał Wisły nie zaburzając jej naturalnego uroku?

Janusz Kaniewski – designer, Art Director, wykładowca w Polsce i za granicą. Uważany jest za jednego z najbardziej utalentowanych i wszechstronnych designerów młodego pokolenia.
Janusz Kaniewski – designer, Art Director, wykładowca w Polsce i za granicą. Uważany jest za jednego z najbardziej utalentowanych i wszechstronnych designerów młodego pokolenia.

O odpowiedzialnym designu i o tym jako powinna wyglądać Wisła XXI wieku, ze znanym designerem Januszem Kaniewskim, rozmawia redaktor portalu Ekologia.pl Joanna Szubierajska.

Jesteś znanym designerem. Projektujesz rzeczy ładne, często luksusowe i drogie.  Dlaczego wziąłeś udział w konferencji Fundacji Marka Kamińskiego „Wisła XXIw. Szanse i zagrożenia 2010-2015”?

Lubię Wisłę, mieszkam obok Wisły, chodzę nad Wisłę na spacery. Wiem jak wygląda zimą, gdzie nocują kaczki, gdzie mieszkają bezdomni, jak wyglądają mosty od spodu. Projektuję nie tylko rzeczy luksusowe. Projektowanie to znajdowanie potrzeb, nisz, i zapełnianie tych nisz. Wisła jest taką niszą, ma potencjał i ten potencjał jest do zagospodarowania.

Jak wygląda Wisła okiem projektanta? Czy masz jakiś pomysł, jak ją „wylansować”?

Wisła jest dzika. Zaniedbana, zamieszkana przez panów wędkarzy z wódeczką. A na przykład pod mostem Poniatowskiego na dnie

Każdy kilometr Wisły to inna opowieść – o historii, przyrodzie, ludziach

leży poprzedni most, zbombardowany przez Niemców. W letnie upały woda odsłania poskręcane przęsła, tory tramwajowe, bruk. Fascynujący widok. Każdy kilometr Wisły to inna opowieść – o historii, przyrodzie, ludziach. Nie trzeba tego lansować, wystarczy pokazać, informować. Robią to już niektóre organizacje, takie jak Fundacja Marka Kamińskiego.

Czy można wykorzystać potencjał ekonomiczny Wisły nie zaburzając jej naturalnego uroku?

Tak, tylko mądrze. Podczas konferencji Wisła XXIw. rozmawialiśmy o możliwościach rozbudowy bazy turystycznej. Gdyby kajakarz wiedział, że w wiosce X kilometr od brzegu jest sklep, przybiłby, przeszedł się ten kilometr i dał sklepowi zarobić. Zamożniejsza wioska mogłaby zainwestować w porządny drewniany pomost, gospodarstwa agroturystyczne itd. Pytanie tylko jak ma wyglądać ta informacja nad rzeką, żeby nie zmieniła się w typowo polskie śmietnisko reklam. Może rodzaj zunifikowanej informacji jak na szlakach turystycznych w górach?

Czy Twoim zdaniem Polacy odwrócili się plecami do „królowej rzek”?

Tak, niestety. Polacy obrazili się na Wisłę za to, że taka brudna. Teraz jest już czystsza, ale nadal jej nie dowierzamy. Druga przyczyna jest taka, że nie ma pomysłu na rzekę. W Warszawie jeden brzeg jest wybetonowany i nudny, drugi zarośnięty krzakami

Polacy obrazili się na Wisłę za to, że taka brudna

gdzie można zarwać w dziób. Ale Polacy chcieliby wrócić nad rzekę: niewielkie inicjatywy typu nowe plaże w Warszawie czy ostatni spływ wpław Marka Kamińskiego przyciągają ludzi a tłumy na Mazurach świadczą, że – gdy jest baza wypoczynkowa – lubimy spędzać czas nad wodą.

Projektujesz dla Ferrari, sprzęt dla Rossignola, buty dla Fila czy słynny znaczek dla Fiata. Odniosłeś sukces, czym się inspirujesz w swojej pracy?

Otóż właśnie Wisłą. Nie oglądam telewizji, nie śledzę nowinek lifestylowych, nie lubię siedzieć w biurze. Szukając inspiracji nakładam słuchawki i idę wałęsać się po nocy nad Wisłą (na tym brzegu co to można zarwać w dziób).

Preferujesz dość nietypowy sposób pracy tzw. „slow work”. Na czym polega ta metoda? Czy ma to jakiś związek z przyrodą?

Slow work narodził się na świeżym powietrzu. Mieszkałem w wielkim wiejskim domu wśród winnic w Piemoncie, skrzykiwałem znajomych na weekend, siedzieliśmy z komputerami w ogrodzie, jeździliśmy konno, ścigaliśmy się dwoma samochodami z lat sześćdziesiątych, kradliśmy kukurydzę sąsiadowi z pola, piliśmy czerwone wino, spaliśmy pod gwiazdami. Na koniec weekendu okazywało się, że byliśmy bardziej produktywni niż gdybyśmy naszą robotę mieli wykonać w biurze.

Funkcjonuje takie określenie jak odpowiedzialna moda, czy w projektowaniu istnieje takie pojęcie jak odpowiedzialny design?

Odpowiedzialna moda to taka… moda, a odpowiedzialny (sustainable) design to konieczność i standard. Ważniejsze, żeby bateria

Odpowiedzialna moda to taka… moda, a odpowiedzialny (sustainable) design to konieczność i standard

łazienkowa sprawnie mieszała wodę z powietrzem (w celu oszczędności tej pierwszej) niż żeby miała fikuśny kształt. Deska rozdzielcza Smarta jest krótsza niż przednia szyba, żeby robotnicy mogli ją zmontować w pozycji wyprostowanej na stole montażowym i potem w całości włożyć przez szybę a nie składać na klęczkach w samochodzie. Karton na wino czy mleko został zaprojektowany po to, by mniej tirów z pustymi butelkami zanieczyszczało powietrze.

Dla Ciebie design to coś sezonowego, co zmienia się z modą czy raczej przemyślane działania, które będą służyły przez lata?

Zdecydowanie dobry design to rozwiązania ponadczasowe: rower, spinacz, dżinsy. Żyrandol z kryształkami, bajeranckie durnostojki ze sklepu z prezentami ślubnymi to gadżety a nie design. Sprzeczność jest gdzieś indziej: to, co jest dobre dla klienta nie musi być dobre dla producenta. Jest presja ze strony m. in. firm samochodowych, żeby projektować jak najkrótszy cykl życia przedmiotu – żeby klientowi przedmiot znudził się i zepsuł zaraz po okresie gwarancyjnym i żeby kupił nowszy model. Kiedy projektuję reflektor samochodu tak, żeby po trzech latach zmatowiał – nie mam poczucia, że to dobry design.

Czy możesz pochwalić się jakimiś projektami, które nawiązują do ekologii i ochrony środowiska?

Drugie miejsce w przetargu na mundury dla 20 tys. leśników Lasów Państwowych!

Nie jest przypadkiem to, że obecnie wszyscy mówią o ekologii, robi się medialny szum wokół ochrony środowiska. Jednak często ta „zieloność” jest płytka i powierzchowna. Jak jest w Twoim przypadku?

Niestety jest tak jak piszesz. Firmy motoryzacyjne przodują w tej hipokryzji, żonglując kolejnymi modami – na ekologię, na bezpieczeństwo i tak co kilka lat. Każda ma w zanadrzu „zielone” rozwiązania, ale póki co zarabia na karnawale wysokich cen ropy i stali. Ale coś się zmienia. Coraz więcej jest, przynajmniej w Europie, ludzi, którzy świadomie inwestują w mniej szkodliwe rozwiązania – jak pewien polski producent opakowań pieluch i podpasek, poszukujący alternatywnego systemu pakowania, niewymagającego ton plastiku i hektolitrów farb.

Z własnych doświadczeń mogę wymienić najnowszy projekt: fotele do superszybkiej kolei. Punktem wyjścia nie był zmyślny kształt ani modne kolory obić – tylko taki kształt stelażu oparcia, żeby po jego wycięciu ze sklejki zostało zero odpadów. Mniej materiału, mniej transportu, mniej roboczogodzin maszyny.

Według Forbesa jesteś osobą, która ma wpływ na to co się dzieje na świecie. Jesteś widoczny. W jaki sposób wykorzystujesz swoją popularność?

Edukacja. Jako wykładowca wiem, że my jesteśmy w pewnym sensie spisani na straty jako obywatele świadomi, natomiast najskuteczniejsze jest uczyć dobrych wzorców młodziaków. Nie dzieliłbym potrzeb na ekologię, zdrowie, zamożność – dobry obywatel opiekuje się dobrem wspólnym całościowo. Projektowałem światową kampanię ONZ przeciw wykorzystywaniu pracy dzieci. Wspieram – i zachęcam do wspierania – łódzką akcję Szczęśliwe Podwórka, organizującą wolny czas dzieciakom ze zdegradowanych części miasta. Projektowany przeze mnie (bardzo ładny!) kalendarz proszę kupować przez stronę cwt.org.pl

W obecnych czasach obraz zaczyna znaczyć więcej niż słowo. Zatem czego powinno się oczekiwać od młodych projektantów?

Kreatywności, nie kopiowania już istniejących pomysłów, które odniosły sukces, odwagi w konfrontacji z zagraniczną konkurencją, odpowiedzialności, ciekawości technologii i fizyki, a nie tendencji i mody, szczypty szaleństwa, dobrego smaku, umiejętności współpracy z biznesem, samorządami, mediami i innymi projektantami.

Jaka będzie Wisła XXI wieku?

Nie wiem. Chciałbym, żeby zarabiała na siebie jak w XVIII wieku, przyciągała ludzi jak w XIII wieku i wyglądała tak, jak w XI wieku.


W dniach 29-30 listopada odbyła się konferencja „Wisła XXIw. Szanse i zagrożenia 2010-2015”, podczas której reprezentanci różnych środowisk (m. in. Janusz Kaniewski) planowali „Jaka ma być Nasza Wisła?”. Wszyscy byli zgodni co do tego iż Wisła może stać się narodową polską marką, trzeba jednak na jej rzecz wspólnie działać według jednolitego master planu rozwoju Wisły.
Konferencja „Wisła XXIw. Szanse i zagrożenia 2010-2015” zorganizowana została przez Fundację Marka Kamińskiego we współpracy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz partnerami komercyjnymi, instytucjonalnymi i medialnymi. Była jednym z najważniejszych wydarzeń poświęconych Wiśle w ostatnich latach. Około 200 reprezentantów różnych środowisk związanych z królową polskich rzek, miało możliwość zapoznać się ze stanowiskiem osób patrzących na Wisłę z odmiennej perspektywy. Ta wymiana doświadczeń, która drugiego dnia konferencji miała formę warsztatów, przyczyniła się do wypracowania konkretnych propozycji działań w celu przywrócenia Wisły Polsce.

Fundacja Marka Kamińskiego organizuje pomoc dla dzieci z domów dziecka, rodzin zagrożonych oraz dzieci niepełnosprawnych i cierpiących na poważne, często nieuleczalne choroby. Jest inicjatorem i koordynatorem programów edukacyjno-społecznych i zajmuje się promocją działań proekologicznych. W ramach długofalowego projektu „Szlak Wisły” działa na rzecz przywrócenia Wisły Polsce. Do najważniejszych projektów realizowanych przez Fundację należą „Nadzieja dla serc” i „Klub Odkrywcy Dobra”.







4.8/5 - (6 votes)
Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Szanowny Panie Januszu – wędkarze podobnie jak Pan lubią Wisłę i nie ma powodu by ich z tego powodu obrażać. To wędkarze walczyli ze zwałkami gruzu i śmieci na Żeraniu zanim komuś śniło się powstanie jakiejkolwiek fundacji, to wędkarze manifestowali pod Ministerstwem Środowiska przeciwko zaporze w Nieszawie w czasach gdy betonowanie rzek było jedyną słuszną drogą i to oni o Wiśle wiedzą najwięcej, bo tylko oni nie odwrócili się od Wisły, zarówno wtedy gdy śmierdziała fenolem jak i teraz. Gdy ruszy się Pan poza Warszawę, do Modlina, do Wyszogrodu, na wyspy smoszewskie, spotka Pan innych wędkarzy – nie tylko tych pijących gorzałę na ostrogach. Tej gorzały nawiasem mówiąc więcej leje się na warszawskich bulwarach gdzie wędkarze raczej nie zaglądają. Spotka Pan ludzi, którzy jak nikt inny są związani z tą rzeką, kochają ją i mogą o tej wodzie i jej mieszkańcach opowiedzieć więcej niż wszyscy członkowie wiślanych fundacji razem wzięci. Może warto tę wiedzę wykorzystać bo wędkarzy w samej Warszawie jest 50 tysięcy. To już poważna siła, która może i zapewne zechce pomóc we wszelkich działaniach służących Wiśle. Pisze Pan, że Wisła jest zaniedbana i dzika. Dziką niech zostanie, choć tak naprawdę dzika była właśnie w trzynastym wieku. Od tego czasu trwa powolna, a w ostatnich stu latach coraz szybsza destrukcja rzeki – głównie za sprawą meliorantów i hydrotechników. I to są prawdziwe zagrożenia. Krzaki w Warszawie można uporządkować, ale betonu, gdy zagości już nad rzeką, tak łatwo usunąć się nie da . Ale nawet to co z niej zostało jest olbrzymim kapitałem na którym, jak Pan słusznie zauważył, można zarobić. Byle mądrze, bo obok kaczek i wędkarzy z wódeczką, Wisła to też bieliki, czarne bociany, olbrzymie sumy i ostatni kawałek wolnego świata jakim są wiślane wyspy. Z poważaniem. Marek Szymański

Rozmówca doskonale ujmuje obecne spojrzenie społeczeństwa na ekologię, ale tez sygnalizuje bardzo trafnie błędne drogi, po których dziś kroczy rozwój. Wymarzona Wisła z jego wizji to cel wielu aktywnie na rzecz tej rzeki działających ludzi. Nie tylko “ekologów”. Tu drobny wtręt. Ekolog to naukowiec reprezentujący bardzo ważna dziedzinę wiedzy. Znakomita większość organizacji nazywanych potocznie ekologicznymi, z ekologia ma niewiele wspólnego, podobnie jak przytaczane hasła koncernów. Motoryzacja wcale nie odstaje od reszty. Dzis możemy kupić eko proszek do prania dalej zawierający biogeny niszczące środowisko, eko nawóz działający jeszcze gorzej, tym gorzej im więcej go rolnik wywiezie na pole itd. Nie o tym jednak chciałem napisać. Mówiąc o Wiśle, warto wspomnieć, że to jedna z ostatnich w Europie prawie dzikich rzek. Gdyby nie Włocławek i destrukcja górnego dorzecza nigdy by nikomu nie zrobiła krzywdy. Ale rzeczy się dzieją i to dokładnie w odwrotnym, od uzasadnionego nowoczesną wiedzą kierunku. Byłoby wspaniale, gdyby osoby takie, jak rozmówca były wysłuchane uważnie przez decydentów, zanim podpiszą kolejne decyzje na zabicie kolejnego dopływu i w końcu utopią Warszawę, jak Sandomierz.
Przy okazji utracimy jedna z największych, potencjalnie atrakcji turystycznych naszego kraju. Flis Wisłą. Ile miejscowości i społeczności nadrzecznych mogłoby z tego zjawiska czerpać pełnymi garściami? Wszak to 1200 kilometrów, a może nawet więcej?
Jako wędkarza zabolała mnie opinia o wędkarzach, ale ze smutkiem i wstydem, muszę się z nią zgodzić. 90% moich “kolegów” usilnie stara się ten wizerunek podtrzymać.
Warto by jednak zaprosić takie Autorytety na spotkania fundacji IMPACT w projekcie TEMAT RZEKA, czy tym bardziej do startującego właśnie po nowym roku WODNEGO OKRĄGŁEGO STOŁU wrocławskiej EKO-UNII.
Dziękuję za ten wywiad. To świetny przykład jak powinno się patrzeć na rzekę, nie tylko na królową naszych rzek, ale na każdy ciek w naszym kraju. Rzeki to krew ziemi, bez nich zginiemy. Czerpmy z nich tak, by dalej były piękne i dzikie.

Kurcze widać, że koleś ma poukładane w głowie:)