W Jaśle spalą dąb Hitlera
Dąb został posadzony w kwietniu 1942 roku. Ma pochodzić z Austrii, z rodzinnej miejscowości przywódcy III Rzeszy. Władza samorządowe przeprowadziły śledztwo i orzekły, że dąb stanowi pamiątkę po jednym z największych zbrodniarzy w historii. W Dzienniku można przeczytać, że historię dębu wyjawił Pan Kazimierz Polak. Mieszkaniec Jasła powiedział dziennikarzom, że nie spodziewał się takiej decyzji władz.Był świadkiem zasadzenia dębu, a teraz zbiera podpisy, by powstrzymać wycinkę.
Publiczna dewastacja starego dębu nie będzie donośnym sygnałem, a jedynie dziecinnym happeningiem. Jak dalece trzeba nie rozumieć miejsca symbolu w kulturze, aby podjąć tak kuriozalną decyzję? Zmiana nazwy i nadanie pomnikowi nowego znaczenia byłaby przecież silniejszym przekazem niż rytualne niszczenie drzewa!
Burmistrz Jasła chce urządzić przedstawienie, spektakl z udziałem buchających płomieni. Z pewnością będą też patetyczne przemówienia, potem zaś żenująca inscenizacja zemsty na starym drzewie. Z tego całego zamieszania wynika tylko jedno. Za patriotyczne manifestacje nie powinny brać się osoby bez krzty wyczucia, nawet jeśli mają dobre intencje.
Na miejscu wyciętego dębu zostanie posadzone inne drzewo. Będzie upamiętniać ofiary Katynia, co jest chyba jedynym jasnym punktem planu Pani burmistrz. Tyle, że mieszkańcy Jasła będą czekać na tę pamiątkę wiele lat. Byłoby chyba znacznie łatwiej nadać już żyjącemu drzewu stosowną nazwę np. „Pamięci zamordowanych w Katyniu”. Pytanie do rozważenia: Czy walka z sędziwym drzewem, w imię dziejowej sprawiedliwości, przysporzy narodowej dumy Polakom?
Przyjmując na chwile, że drzewo faktycznie jest darem Hitlera i że zostało posadzone w 1942, to i tak nie miało żadnych szans, żeby przetrwać do dziś, ponieważ Jasło zostało w czasie działań wojennych zniszczone , niemal w 100%, a w bezpośrednim sąsiedztwie tego dębu zostały spalone i wysadzone w powietrze domy, tak ,więc ,szansa na przetrwanie tej sadzonki to 1-1000 lub mniej.