Myśliwy zabił Cecila – najsłynniejszego lwa na świecie
Lew został wywabiony za pomocą przynęty poza granice Parku Narodowego Hwange. Na prywatnym gruncie, gdzie polowania są dozwolone, Amerykanin postrzelił Cecila z kuszy, a następnie tropił ranną bestię, by dopiero po około 40 godzinach zabić ją z broni palnej. Obdarł martwe zwierzę ze skóry, obciął mu głowę i zostawił na obrzeżach parku. Amerykański dentysta za taką przyjemność zapłacił około 55 tysięcy amerykańskich dolarów. – powiedział Johnny Rodrigues, prezes Zimbabwe Conservation Task Force (ZCTF).
Dentysta z USA Walter Palmer, który ma już podobne grzechy na sumieniu – w 2008 r. dopuścił się przestępstwa, zabijając czarnego niedźwiedzia w Wisconsin – tłumaczył, że zatrudnił profesjonalnych przewodników, którzy twierdzili, że mają wszystkie wymagane pozwolenia.
„Według mojej wiedzy, wszystko w tej podróży było prawidłowe i odpowiednio prowadzone” – napisał Palmer w oświadczeniu.
Dochodzenie wykazało, że Theo Bronkhorsta i Honest Ndlovu, właściciel gruntu, na którym znaleziono Cecila nie mieli pozwolenia na organizację polowań. Myśliwym z Zimbabwe postawiono zarzut kłusownictwa – grozi im do 15 lat pozbawienia wolności. Prawdopodobnie podobne zarzuty zostaną przedstawione amerykańskiemu dentyście.
13-letni lew o imieniu Cecil był główną atrakcją turystyczną w słynnym Hwange National Park w Zimbabwe. „Najsmutniejsze jest to, że po śmierci Cecila następny w hierarchii jest lew o imieniu Jericho, który prawdopodobnie zabije potomstwo swojego poprzednika, by samica szybciej mogła wejść w ruję i urodzić mu młode. To jest naturalne wśród lwów” – wyjaśnił Rodrigues.
Lwy nie są gatunkiem chronionym w Zimbabwe. Zimbabwe wydaje zagranicznym myśliwym pozwolenia na zabijanie dzikich zwierząt, takich jak słonie, bawoły i lwy, tłumacząc się tym, że dzięki temu mają pieniądze na ochronę zagrożonych gatunków.