W sypialniach zamieszkał cichy zabójca. Pluskwa całująca roznosi śmiertelną chorobę
Jeszcze do niedawna choroba Chagasa kojarzyła się głównie z Ameryką Łacińską. Dziś eksperci nie mają wątpliwości – pasożyt wywoływany przez tzw. pluskwę całującą (Triatominae) na stałe zagościł w Stanach Zjednoczonych. A to oznacza, że choroba, uznawana przez Światową Organizację Zdrowia za jedną z najbardziej zaniedbanych chorób tropikalnych, staje się realnym problemem zdrowia publicznego także na północ od Meksyku.

Endemiczna w USA – co to oznacza?
W opublikowanym w czasopiśmie Emerging Infectious Diseases raporcie naukowcy podkreślają, że Chagas należy już traktować jako chorobę endemiczną w USA – czyli stale obecną na określonych obszarach. Według szacunków CDC, w danym momencie może być nią zakażonych nawet 280 tys. osób. Większość z nich nie zdaje sobie sprawy z infekcji, a wielu lekarzy w ogóle nie bierze tej diagnozy pod uwagę.
– Czekaliśmy od wieków, aż ludzie zauważą, że ta choroba występuje w naszych społecznościach – mówi dr Norman Beatty z Uniwersytetu Florydzkiego, od lat zajmujący się badaniami nad Chagasem.
Jak przenosi się choroba Chagasa?
„Pluskwa całująca” nieprzypadkowo nosi swoją nazwę – zwykle gryzie w okolice ust i twarzy osoby śpiącej. To jednak nie samo ukąszenie jest groźne, lecz odchody owada. Jeśli trafią do oka, nosa czy ust, mogą przenieść pasożyta Trypanosoma cruzi, wywołującego chorobę.
Infekcja możliwa jest także przez: transfuzję zakażonej krwi, przeszczep narządu, zakażoną żywność, przeniesienie pasożyta z matki na dziecko w czasie ciąży.
Od gorączki po niewydolność serca
Pierwsze objawy są mało charakterystyczne – gorączka, wysypka, bóle mięśni, wymioty czy przewlekłe zmęczenie. U około 20–30% chorych infekcja przechodzi w fazę przewlekłą, prowadząc do poważnych uszkodzeń serca, układu nerwowego i pokarmowego. Choroba Chagasa jest jedną z głównych przyczyn niewydolności serca w Ameryce Łacińskiej, a w USA coraz częściej diagnozuje się ją u osób z południowych stanów.
Leczenie jest możliwe – stosuje się benznidazol lub nifurtimoks – ale im później wykryje się chorobę, tym mniejsze szanse na całkowite wyleczenie.
Pluskwa wkracza dalej. Klimat jej sprzyja
Do tej pory pluskwy całujące zidentyfikowano w 32 stanach USA, głównie na południu. Ale wraz ze zmianą klimatu i coraz wyższymi temperaturami owady rozszerzają swój zasięg. Pasożyt został wykryty u wielu ssaków – od oposów i szopów po psy, koty, a nawet konie. U ludzi potwierdzono przypadki zachorowań m.in. w Teksasie, Arizonie i Kalifornii.
– Uznanie Chagasa za chorobę endemiczną w USA zmienia zasady gry – daje szansę na stworzenie programów profilaktyki i nadzoru – podkreśla dr Mario J. Grijalva z Uniwersytetu Ohio.
Czy da się chronić przed pluskwą całującą?
Na razie w Stanach Zjednoczonych nie ma programów zwalczania pluskwy porównywalnych do kampanii przeciwko komarom. Eksperci zalecają więc podstawowe środki ochrony: uszczelnianie domów, stosowanie moskitier w oknach, używanie repelentów.
Dr Beatty, który na Florydzie analizuje dziesiątki próbek owadów przywożonych mu przez mieszkańców, nie ma wątpliwości: ludzie boją się pluskwy całującej – i mają do tego powód.
– Nie ma tu drugiego lekarza, który chodziłby z owadami w kieszeniach – żartuje. – Ale ta praca jest potrzebna, bo świadomość to pierwszy krok do ochrony.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 17 września, 2025