Zorza polarna rozświetliła niebo nad Polską. Zjawisko widoczne niemal w całym kraju
Minionej nocy mieszkańcy Polski mogli obserwować rzadkie na naszych szerokościach geograficznych zjawisko – zorzę polarną, widoczną niemal z każdego regionu kraju. Jak informuje portal nocneniebo.pl, najintensywniejsza faza spektaklu przypadła na godziny między 22:00 a 24:00.
Alarm zorzowy nad Polską
Zorza była dostrzegalna zarówno na północy, w centrum, jak i na południu Polski. Relacje i zdjęcia pojawiały się m.in. z Helu, Olsztyna, Lublina, Poznania, Wrocławia, Raciborza, Obornik Śląskich, a także z Podkarpacia, okolic Krakowa i Opola. Warunki do obserwacji sprzyjały – nad większością kraju utrzymywało się bezchmurne niebo.
O przyczynach zjawiska poinformował popularyzator astronomii Karol Wójcicki, autor profilu „Z głową w gwiazdach”. Jak wyjaśnił, kluczową rolę odegrała silna aktywność słoneczna.
„Był to długotrwały rozbłysk, trwający wiele godzin, ale co najważniejsze – towarzyszył mu rozległy koronalny wyrzut masy (CME), zarejestrowany przez koronografy na satelicie GOES-19. Obraz wskazuje na szeroki wyrzut typu full halo, czyli taki, który w dużej części skierowany jest w stronę Ziemi” – napisał Karol Wójcicki.
Z dostępnych modeli wynikało, że front CME miał dotrzeć do Ziemi w nocy z 19 na 20 stycznia, najprawdopodobniej około godziny 2–3 czasu polskiego. Jak jednak zauważył Wójcicki, zjawisko pojawiło się wcześniej: „Najwyraźniej dotarł jednak wcześniej, bo pierwsze zdjęcia zorzy zaczęły pojawiać się w serwisach społecznościowych już po godzinie 22”.
Czym jest zorza polarna i dlaczego coraz częściej widać ją w Polsce?
Zorza polarna to zjawisko świetlne powstające, gdy naładowane cząstki wiatru słonecznego docierają do ziemskiej magnetosfery i zderzają się z atomami tlenu oraz azotu w górnych warstwach atmosfery. Efektem są charakterystyczne smugi i łuny światła – najczęściej zielone, ale także czerwone, fioletowe lub różowe.
Zazwyczaj zorze obserwowane są w rejonach okołobiegunowych. Jednak w ostatnich latach coraz częściej docierają one nad Europę Środkową, w tym Polskę. Powód jest konkretny i dobrze udokumentowany: Słońce znajduje się w fazie wzmożonej aktywności, związanej z maksimum 11-letniego cyklu słonecznego. Silniejsze rozbłyski i częstsze koronalne wyrzuty masy zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia burz geomagnetycznych, które „rozsuwają” zorzę na niższe szerokości geograficzne.
To oznacza, że choć zjawisko wciąż pozostaje rzadkie, kolejne miesiące mogą przynieść następne spektakularne obserwacje również nad Polską.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 20 stycznia, 2026
