Prawa zwierząt, a prawa ludzi. Homo sapiens sapiens, a sprawa szowinizmu gatunkowego
O etycznym i psychologicznym podejściu ludzi do zwierząt, i o tym co współczesna psychologia mówi o szowinizmie gatunkowym z Magdaleną Grzybowską, kulturoznawcą, a także założycielką fundacji „Noga w Łapę – razem idziemy przez świat” rozmawia Joanna Szubierajska z Ekologia.pl.
Joanna Szubierajska: W trakcie wykładu „tabu mięsożercy”, który odbył się w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Wegetarianizmu padło pytanie: Kim jest człowiek i czym się różni od zwierzęcia?
Magdalena Grzybowska: Tak naprawdę nie ma dobrego wyjaśnienia. Jesteśmy akurat w takim momencie historii ludzkości, kiedy na nowo definiujemy co to jest człowiek i jaka jest różnica, może nie tyle pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, ale pomiędzy człowiekiem, a innymi zwierzętami. Jeżeli próbujemy ustalić różnice na zasadzie jakiś cech – rozum, dusza, narzędzia czy kultura, to w dyskusji filozoficznej od razu widać, że te podziały są znoszone. Jedynie tabu kulturowe chroni granicę pomiędzy tym co ludzkie, a tym co zwierzęce.
Czyli granica między światem ludzi, a pozostałym królestwem zwierząt zaciera się?
Człowiek to zwierzę. Zapominamy o tym i nie chcemy o tym myśleć, ale tak jest. Oczywiście zależy kto jaką przybiera perspektywę. Są ludzie radykalni, którzy uważają, że ludzkość to tylko jeden z gatunków, wirus, który opanował naszą planetę, który niszczy inne gatunki, którego liczebność niedługo spadnie. Z drugiej strony nie możemy zaprzeczyć, że ludzkość to wirus wyjątkowy, że ludzie stworzyli wiele wspaniałych rzeczy.
Czy można postawić znak równości między szowinizmem gatunkowym, a rasizmem czy seksizmem?
Samo określenie szowinizm gatunkowy jest dość niefortunne. Nazwa pokazuje, że jest jakaś ciągłość. Tak jak wiek XIX był wiekiem
Tak jak wiek XIX był wiekiem wyzwolenia niewolników, wiek XX wyzwolenia kobiet, tak wiek XXI ma ponoć być wiekiem wyzwolenia zwierząt
wyzwolenia niewolników, wiek XX wyzwolenia kobiet, tak wiek XXI ma ponoć być wiekiem wyzwolenia zwierząt. Ten termin zbudowany jest na podstawie wszystkich dyskryminacji, które miały miejsce wcześniej. Wszystkie te terminy podpadają pod kategorię „innego”, „innego”, który nie jest nami, który jest zawsze gorszy, nie ma podstawowych praw ze względu na jakiś zespół cech.
Czy zwierzęta są w stanie walczyć o swoje prawa?
Jest kilka mechanizmów, widocznych wątków w patrzeniu na teorię kultury i jednym z takich motywów jest spojrzenie. Człowiek, istota która patrzy już z definicji uprzedmiotawia. W momencie, gdy patrzysz na mnie, ja jestem obiektem twojego patrzenia i ty masz władzę. Natomiast w przypadku zwierzęcia, jeżeli zakładamy, że ono na nas patrzy, że wchodzimy w jakąś prawdziwą relację – jego spojrzenie jest odpowiedzią na nasze spojrzenie. To nie jest czysta reakcja, to nie jest tresura, jest to odpowiedź na to, że ja jestem dla niego, a ono jest dla mnie.
Ciekawym zagadnieniem jest „tabu jedzeniowe”. Czy przez spożywanie produktów odzwierzęcych wyrażamy swój stosunek do zwierząt?
Pokazywałam w trackie wykładów taką instalację na której był między innymi ser ludzki, krowi i kozi. Czy zjadłabyś ser, gdybyś wiedziała, że został zrobiony z mleka kobiety? Oczywiście nasuwają się pytania: czy ta kobieta cierpiała, czy chciała, czy była dobrze traktowana? To są trudne sprawy, bo na kulturę można patrzeć przez pryzmat jedzenia. Zawsze to co jemy jest uprzedmiotowione. Nie zjemy tego, kto/co w ramach naszego systemu wartości jest równy nam, a w każdym bądź razie nie powinniśmy.
Czy można zlikwidować granicę między podmiotem, a przedmiotem, w tym przypadku między nami, a innymi zwierzętami? Chodzi tylko o tabu jedzeniowe, czy o coś więcej?
Tak naprawdę nie jedzenie mięsa jest przykazem jakiejś nieskończonej gościnności wobec wszystkich istot. Nie wiem, czy ta granica
uważam, że to jest jeden z ostatnich momentów, by walczyć o prawa zwierząt, bo zaraz pojawią się walki o prawa tworów, których nie jesteśmy w stanie zakwalifikować
powinna być zniesiona, bo nie wiem co będzie za chwilę. Gdyby ta granica została zniesiona, to ja nie jestem w stanie powiedzieć jakie się wytworzą nowe tożsamości. Z tego co obserwuję i śledzę najnowsze publikacje to chyba nikt tego nie wie.
Pomyślmy też o tym, że człowiek antropocentryczny powie: „O rany ludzi jest coraz mniej, to niedobrze” , a człowiek posthumanistyczny powie „jesteśmy gatunkiem, który rozprzestrzenił się na ziemi i dobrze by było, gdyby liczbę ludzi zmniejszyć”. Nie mamy wpływu na to co się dzieje na przykład w laboratoriach podziemnych, tak naprawdę nie wiemy jakie twory się na ziemi pojawią. Ja uważam, że to jest jeden z ostatnich momentów, by walczyć o prawa zwierząt, bo zaraz pojawią się walki o prawa tworów, których nie jesteśmy w stanie zakwalifikować .
Czy w tym wszystkim nie chodzi o to, by zrównać prawa zwierząt z prawami ludzi?
Nie da się zrównać praw ludzi i praw zwierząt, dlatego, że my mamy swoje prawa, a one mają swoje prawa. Zwierzęta na przykład nie potrzebują głosować. Chodzi o ty, tak jak mówił Peter Singer, by była jakaś równość interesów. Choć nie jest to zbyt szczęśliwy termin, taki bardzo utylitarny. Natomiast ja bym sobie życzyła, żeby gatunki się nawzajem szanowały. Wszyscy mówią, że to jest nierealne i że to jest ten eden sprzed fatalnego momentu, gdy Ewa zerwała jabłko wchodząc w kooperację ze zwierzęciem.
Czy sprawy idą w dobrym kierunku w kwestii praw zwierząt?
Patrząc na to co się dzieje, to dochodzę do wniosku, że dzieje się źle. Z takiej szerszej perspektywy nie widzę dużych szans na wyzwalanie się gatunków, zwłaszcza gatunków które nie potrafią mówić i tego nie wykrzyczą. Dlatego wszelkie próby, żeby chociaż trochę odkręcić to, co żeśmy namącili na ziemi, to już jest dużo.
Dziękuję bardzo za rozmowę
Czy zwierzęta powinny mieć takie same prawa jak ludzie?
hej
Zdecydowanie NIE !
Postawienie takiego pytania jest intelektualną nonszalancją .
Mucha i stonoga stająca przed sądem i skazana na dwa lata w zawieszeniu ?
Zwierzęta nie mogą mieć takich samych praw natomiast ich “godność” musi być respektowana i szanowana .
A i w tym wypadku występuje gradacja .
Czym mianowicie miałaby być musza godność ?
Jeżeli chcemy pozostać intelektualnie wiarygodni , musimy ustalić wymiary i granice wrażliwości i empatii … choć w chwili obecnej bardziej przydałyby się granice dla krzywdy , przemocy i cierpienia które wyrządzamy przez naszą lekkomyślność , ignorancje , pychę , głupote
Tak trochę Pani chaotycznie odpowiadała, albo wczesna pora, albo nie rozumiem po prostu…