Stowarzyszenie Pomocy Świnkom Morskim. Jak możemy pomóc świnkom morskim?
Każdy z nas słyszał o organizacjach, które walczą o prawa zwierząt i niosą im pomoc. Większość z nich zajmuje się psami oraz kotami. Okazuje się, że inni domowi pupile też mogą liczyć na pomoc. Z Agatą Budek, Prezes Stowarzyszenia Pomocy Świnkom Morskim rozmawia Adriana Borkowska z Ekologia.pl.
Adriana Borkowska: Jak powstało Stowarzyszenie Pomocy Świnkom Morskim? Skąd wziął się pomysł i dlaczego akurat gryzonie?
Agata Budek: Stowarzyszenie Pomocy Świnkom Morskim zostało oficjalnie zarejestrowane 13 sierpnia 2009 roku, ale działanie naszej organizacji sięga początków stycznia 2007 roku, kiedy to grono świnkomaniaków spotkało się na forum dogomania.pl nad przypadkiem świnki, którą ludzie chcieli uśpić z powodu olbrzymiego ropnia na jej ciałku. Świnka Makabra była typową zabawką dla dziecka, a gdy się znudziło i pojawił się problem zdrowotny pozbyto się jej jak niepotrzebnej rzeczy. Z czasem na wątku pojawiały się kolejne potrzebujące świnki, którym staraliśmy się pomóc. A pół roku później, w czerwcu 2007 roku, powstał wątek świnek ratowanych z laboratorium, który przeobraził się w masową akcję poszukiwania dla nich domów tymczasowych, datków na leczenie i nowych domów stałych. Tak stopniowo grono ludzi kochających świnki morskie zmieniło się w Klub Pomocy Świnkom Morskim. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że nie poradzimy sobie z tak olbrzymią skalą problemu, jak okazał się problem niepotrzebnych świnek i powstało legalne Stowarzyszenie. Organizację stworzyli i tworzą miłośnicy świnek morskich, którzy nie są w stanie obojętnie patrzeć na cierpienie tych ślicznych, ufnych futrzastych kuleczek.
SPŚM jest zarejestrowaną organizacją. Czy płyną z tego jakieś dodatkowe korzyści?
Dzięki legalnej działalności możemy, bez kłopotów, zbierać darowizny na naszym koncie bankowym, które pomagają nam w ratowaniu niechcianych świnek. Można nam też podarować 1% podatku, który w naszym imieniu zbiera Fundacja VIVA! (https://www.viva.org.pl/). Mamy też takie same prawa jak Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami i możemy legalnie robić interwencje i odbierać zakatowane świnki morskie od nieodpowiednich właścicieli. Działamy ze Strażą Miejską, która przekazuje nam porzucone świnki morskie na terenie Warszawy. Współpracujemy ze schroniskami, Stowarzyszeniem Pomocy Królikom i innymi podobnymi organizacjami. Nie byłoby to możliwe, gdybyśmy się nie zarejestrowali.
Kim są osoby tworzące Stowarzyszenie, które nazywane jest także Caviarnią? Czy każdy może się do Was przyłączyć?
Stowarzyszenie tworzą ludzie, którzy kochają świnki morskie. Większość z nas je posiada, lub chciałoby posiadać, ale przeszkadza w tym alergia. Wiele nas dzieli: płeć, wiek, wykształcenie, miejsce zamieszkania, zainteresowania, ale łączy jedno: miłość do świnek i nieodparta potrzeba pomagania im. Każdy stara się pomagać w miarę możliwości. Nie trzeba od razu stawać się członkiem, aby pomóc. Rozwieszanie plakatów, roznoszenie ulotek, pisanie o nas na stronach internetowych, podarowanie klatki czy karmy, organizowanie zbiórek darów i datków w szkole czy w miejscu zamieszkania czy też po prostu adopcja świnki. Można na wiele sposobów nam pomóc. Jednakże członkowie już mają swoje obowiązki. Jedni są moderatorami, inni tworzą stronę internetową, a jeszcze inni odpowiadają za proces adopcyjny. Dlatego bycie członkiem to poważne zobowiązaniem i warto się zastanowić czy mamy na to czas. Z chęcią przyjmiemy w nasze szeregi miłośników świnek, ale zanim to zrobimy chcemy takie osoby poznać, zobaczyć jakie są, czy faktycznie jak zorientują się co robimy będą nadal chciały do nas przystąpić, ale przede wszystkim sprawdzamy czy nie jest to zwykły słomiany zapał. Dlatego nowa osoba na naszym forum, która chce być członkiem musi trochę poczekać zanim zostanie oficjalnie przyjęta.
W jaki sposób i skąd trafiają do Was świnki morskie? Na jaką pomoc mogą liczyć te sympatyczne gryzonie?
Świnki trafiają do nas z różnych źródeł. Podrzucane do lecznic weterynaryjnych, wyrzucane na śmietnik, z interwencji Straży Miejskiej, z likwidacji sklepów zoologicznych, ratowane z laboratoriów, ze schronisk, chore wykupywane z pseudohodowlii czy też sklepów zoologicznych… Wymieniać można byłoby tak długo. Mieliśmy nawet przypadek, że wysłano nam świnki pocztą… Ale trafiając do nas już mogą odetchnąć. Ich życie od tej chwili się zmienia o 180 stopni. Wreszcie ktoś się nimi zajmie – zaniesie do weterynarza, ulży w cierpieniu czy chorobie, nakarmi, pomizia. Jednym słowem – świnka wtedy poczuje, że jest kochana.
W jaki sposób można przygarnąć świnkę z Caviarnii? Co należy spełnić i czy każdy może stać się opiekunem takiego zwierzątka?
Nasi podopieczni z reguły doznawali sporo cierpień. Dlatego nie szukamy im zwykłego domku, ale tego wymarzonego. Nowy opiekun musi być cierpliwy i wyrozumiały, ale przede wszystkim musi kochać świnki i posiadać chęć uczenia się, jak prawidłowo się nimi zajmować, aby nie zrobić im krzywdy. Aby adoptować świnkę należy zapewnić świnkom dobre warunki. Czyli przestronną dużą klatkę, dobrej jakości karmę i… inną świnkę. To zwierzątka stadne i nie wyobrażam sobie, aby skazywać je na samotność. Czasem oddajemy do adopcji świnki samotniki, które nie dogadują się z innymi, ale jest to raczej rzadkość lub wynik złych warunków, w których świnki musiały walczyć o terytorium i pożywienie, aby przetrwać. Oczywiście jest jeszcze formalna część, czyli należy przejść wizytę/spotkanie przedadopcyjne i podpisać umowę adopcyjną. Niektórych przerażają te procedury adopcyjne, ale dzięki nim świnka jest w jakimś stopniu zabezpieczona i ma wszystko co potrzebuje do szczęścia. Nie grozi jej ponowne znalezienie się na ulicy, ponieważ oddajemy ją w odpowiedzialne ręce. Nie wykorzystujemy pozyskanych danych w sposób nielegalny, ani ich nie rozpowszechniamy. Dodatkowo nowy opiekun ma przeświadczenie, że gdyby nie mógł się już zajmować dłużej świnką, może ona z powrotem wrócić do naszej organizacji. Taki zapis widnieje w naszej umowie.
Niektórych przerażają te procedury adopcyjne, ale dzięki nim świnka jest w jakimś stopniu zabezpieczona i ma wszystko co potrzebuje do szczęścia. Nie grozi jej ponowne znalezienie się na ulicy, ponieważ oddajemy ją w odpowiedzialne ręce. Dodatkowo nowy opiekun ma przeświadczenie, że gdyby nie mógł się już zajmować dłużej świnką, może ona z powrotem wrócić do naszej organizacji.
Czy tylko świnki morskie mogę liczyć na Waszą pomoc? Zdarzyło się może, że jakieś inne zwierzęta do Was trafiły?
Obecnie pod naszą opieką oprócz świnek morskich są dwie koszatniczki, dwa chomiki dżungarskie i jeden chomik syryjski. Bywają też króliki. Staramy się pomagać wszystkim zwierzakom. Niestety koszatniczki i chomiki nie posiadają swojej organizacji dlatego trafiają do nas. Nimi też się opiekujemy i szukamy dobrego domu, chociaż nie jest łatwo, ponieważ nikt nie oczekuje, że na stronie Stowarzyszenia Świnkowego będą koszatniczki czy chomiki.
Czy któraś ze świnek w szczególności zapadła w pamięć członkom Caviarnii?
To trudne pytanie, ponieważ zazwyczaj w pamięci zapadają przykre przeżycia. Obecnie wszyscy ubolewamy nad śmiercią Miluni, która odeszła na początku lipca. Pod koniec czerwca została zakupiona w sklepie zoologicznym w Mikołowie. Była wychudzona i z niedożywienia wypadł jej odbyt i jelita. Bardzo cierpiała, ale nikt w sklepie jej nie pomógł i patrzył na powolną śmierć. Staraliśmy się pomóc, przeszła operację, która się udała, ale niestety spóźniliśmy się i jej organizm sobie z tym nie poradził. Zasnęła kilka dni po operacji. Takich historii jest wiele, niektórych nawet nie poznamy, ponieważ gdzieś na zapleczu świnka powoli kona… Kolejnym przypadkiem jest Nikuś z Rybnika. Niechcący świnka spadła z rąk trzymanego dziecka i uraziła sobie miednicę. Oczywiście był to nieszczęśliwy wypadek i co najwyżej nieodpowiedzialność rodziców, że nie pokazali dziecku jak należy dbać o świnkę. Niestety Ci ludzie zwlekali dwa tygodnie z pójściem do weterynarza. Gdy do niego w końcu trafiła i zaopiekowaliśmy się nim to po pewnym czasie okazało się, że trzeba było go uśpić. Obrażenia i źle zrośnięte kości były zbyt poważnym problemem, aby sobie świnka z tym poradziła. Na szczęście są też historie trochę bardziej pozytywne. W maju 2010 roku ktoś niedaleko od lecznicy weterynaryjnej wypuścił w krzaki blisko lasku Bielańskiego w Warszawie siedem świnek. W nocy udało się naszym członkom i sympatykom złapać jedną świnkę, a pozostałe następnego dnia wczesnym rankiem. Niestety jedna świnka została zaduszona przez psa. Ale dzięki ciepłej porze roku reszta świnek jakoś sobie poradziła. Pozbycie się świnek w taki sposób było bardzo okrutne, ponieważ świnki są udomowionymi zwierzętami i nie poradzą sobie bez człowieka. Na szczęście wszystkie świnki doszły do siebie i znalazły nowe domy.
Ilu gryzoniom udało się do tej pory pomóc? Co jest największym sukcesem SPŚM?
Nie jesteśmy w stanie napisać ilu zwierzakom pomogliśmy. Co prawda według naszych obliczeń około 1700 świnek znalazło dom dzięki naszym wysiłkom adopcyjnym. Ale ilu rad udzieliliśmy opiekunom chorych świnek? Ilu świnkom pomogliśmy poprzez zwykłe zwrócenie uwagi w sklepie, że trzeba dodać wodę i sianko? Tego nie da się obliczyć. Naszym największym sukcesem nie jest wcale liczba uratowanych świnek, ale jedność i wspólnota jaka istnieje na naszym forum. To, że wspieramy się nawzajem i, że dzięki temu tak niewielu osobom udaje się tak wiele zdziałać.
W jaki sposób przysłowiowy Kowalski może pomóc świnkom oraz Stowarzyszeniu?
Największa pomoc to po prostu adopcja świnki. Znalezienie dla niej przystani, gdzie będzie mogła poczuć co to znaczy być szczęśliwą, spełnioną świnką. Smak zielonej natki pietruszki w pyszczku, miękki polarek pod brzusiem i ciepłe, czułe ręce, które ją głaszczą. Tylko tego chcemy dla naszych podopiecznych i to nam proszę życzyć. A z tych bardziej prozaicznych rzeczy to oczywiście pomoc materialna. Datki, darowizny, dary w postaci klatek, karm, ale i również zwykłe działanie w postaci rozwieszania plakatów, roznoszenia ulotek czy pisania o nas na stronach internetowych bardzo nam pomoże. Będziemy też bardzo wdzięczni za zaoferowanie swojej pomocy w tymczasowej opiece nad świnkami szukającymi domu. Jest nas niewielu, a świnek wciąż przybywa. Czasem w domu mamy po 10-14 świnek, ponieważ nie mamy tylu ludzi, aby się nimi zająć. Oczywiście SPŚM oferuje klatki, karmy i inne niezbędne rzeczy w opiece nad świnkami. Opłacamy też leczenie u weterynarza. Warto się nad tym zastanowić, ponieważ to ciekawe doświadczenie, a zarazem bardzo szlachetne.
Jakie plany na przyszłość?
Powiększenie organizacji, dotarcie do jak największego grona ludzi i uczulenia ich na problem świnek. Propagowanie adopcji a nie zakupu w sklepie. Polepszenie warunków świnek w sklepach zoologicznych. Lepsze egzekwowanie prawa w sprawach okrutnego traktowania zwierząt. Szkolenie ludzi na inspektorów kontrolujących warunki świnek w sklepach zoologicznych, zoo i innych publicznych miejscach. Słowem pomoc jak największej ilości świnek morskich.
Mamy obecnie okres wakacji. Niestety często zdarza się, że do tej pory kochani domowi pupile stają problemem. Ta kwestia nie dotyczy już tylko psów i kotów, ale także gryzoni i zwierząt egzotycznych. Czy działacie w tej sprawie? Co radzicie właścicielom i czy ewentualnie można liczyć na Waszą pomoc?
Nasze forum zrzesza wielu ludzi dobrej woli i nawzajem sobie pomagamy. Między sobą oferujemy, że przyjmiemy świnki na czas wyjazdu wakacyjnego i się nimi zaopiekujemy i liczymy na rewanż, że ktoś też nam pomoże. To ważne, aby świnki trafiły w odpowiedzialne i dobre ręce. Do ludzi, którzy się na nich znają. Nieraz mieliśmy informacje, że osoba tymczasowo opiekująca się świnkami nie zadbała o nie i albo zwierzęta zachorowały, albo wręcz zdechły. Ale najlepiej zabrać świnki ze sobą. Wbrew pozorom nie jest to duże wyzwanie. Klatka powinna zmieścić się w każdym pokoju hotelowym czy w domku letniskowym. To małe zwierzątka, więc często właściciele hoteli bez problemu zgadzają się na ich pobyt. Świnka przeżyje nawet bardzo długą podróż jak o to zadbamy. Czyli wrzucimy do transporterka dużo sianka, ogórka, poidełko i trochę lodu w torebkach nieprzemakalnych na ochłodę jak samochód nie jest klimatyzowany.
Dziękuję za rozmowę.
czy w Krakowie są siedziby SPŚM? będę adoptować świneczke i nie wiem skąd
Wspaniały artykół. Praca stowarzyszenia też jest wspaniała, każdy w nim oddaje zwierzakom całe serce!
Gratulacje
Brawo !!!! Jest wszystko jasno wyjaśnione !!!
Pozdrawiam
Olka i Miki
Dobrze, że został poruszony problem małych gryzoni. Duże pisze się o psach i kotach, a o chomikach i i świnakch morskich bardzo mało:)
Mam do oddania 6 świnek morskich a nie wiem gdzie oddać