Eywa, pierwszy „żywy budynek” świata. Jak Dubaj przechodzi od betonu do architektury regeneratywnej
Miasto, które przez dekady kojarzyło się z betonem, klimatyzacją na pełnej mocy i rekordami zużycia energii, dziś próbuje przedefiniować samo pojęcie luksusowego budownictwa. Dubaj zobowiązał się do osiągnięcia zeroemisyjności do 2050 roku, a jego najnowsze projekty mieszkaniowe idą o krok dalej niż zwykła „ekologia”: mają nie tylko mniej szkodzić, ale aktywnie regenerować środowisko wokół siebie. Najgłośniejszym przykładem jest Eywa, nazywana pierwszym na świecie „żywym budynkiem”, który zdobył potrójny platynowy certyfikat zrównoważenia.
Eywa, pierwszy „żywy budynek” świata. Jak Dubaj przechodzi od betonu do architektury regeneratywnej
Miasto, które przez dekady kojarzyło się z betonem, klimatyzacją na pełnej mocy i rekordami zużycia energii, dziś próbuje przedefiniować samo pojęcie luksusowego budownictwa. Dubaj zobowiązał się do osiągnięcia zeroemisyjności do 2050 roku, a jego najnowsze projekty mieszkaniowe idą o krok dalej niż „zwykła ekologia”: mają nie tylko mniej szkodzić, ale aktywnie regenerować środowisko wokół siebie. Najgłośniejszym przykładem jest Eywa, nazywana pierwszym na świecie „żywym budynkiem”, który zdobył potrójny platynowy certyfikat zrównoważenia.
Od miasta betonu do strategii zeroemisyjnej
Zmiana zaczęła się od góry. W październiku 2021 roku Dubaj ogłosił strategię neutralności klimatycznej do 2050 roku, w ślad za ogólnokrajowym zobowiązaniem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które jako pierwsze państwo Bliskiego Wschodu przyjęło narodowy cel Net Zero. Kierunek widać już dziś w sposobie, w jaki projektowane i sprzedawane są nieruchomości w Dubaju, gdzie certyfikaty środowiskowe stają się realnym argumentem, a nie dodatkiem do folderu. Sam plan jest konkretny i rozpisany na etapy: redukcja emisji gazów cieplarnianych o 19 procent do 2030 roku, o 62 procent do 2040 roku i pełna neutralność do 2050 roku. W sektorze energii celem jest wytwarzanie stu procent mocy ze źródeł czystych, między innymi dzięki największemu na świecie parkowi słonecznemu w jednej lokalizacji, kompleksowi imienia Mohammeda bin Rashida Al Maktouma.
Dla rynku nieruchomości najważniejsze są jednak nie elektrownie, lecz przepisy. Już w 2011 roku administracja Dubaju wprowadziła obowiązkowe Zielone Regulacje Budowlane, a kolejne plany zagospodarowania do 2040 roku wymagają od deweloperów uwzględniania efektywności energetycznej, dachów gotowych pod instalacje solarne oraz izolacji i certyfikacji środowiskowej. Zrównoważone budownictwo przestało być w Dubaju wyborem, a stało się warunkiem uzyskania pozwolenia.
„Żywy budynek”, czyli architektura, która regeneruje
Najdalej w tym kierunku idzie projekt Eywa, wznoszony nad Kanałem Wodnym w dzielnicy Business Bay przez europejskiego dewelopera R.Evolution. Jego nazwa i forma nawiązują do drzewa życia, a konkretnie do rozłożystego banianu, którego organiczne kształty odwzorowuje bryła budynku. To nie jest jednak wyłącznie estetyka. Eywa jest opisywana jako pierwszy na świecie budynek mieszkalny, który zdobył jednocześnie trzy platynowe certyfikaty: LEED Platinum za zrównoważenie, WELL Platinum za standardy zdrowotne oraz WiredScore Platinum za infrastrukturę cyfrową.
Twórcy projektu deklarują, że zaawansowane systemy energooszczędne mają zmniejszyć zużycie energii o co najmniej 40 procent w porównaniu z tradycyjnymi budynkami. Zastosowano między innymi innowacyjne domieszki do betonu oraz stropy sprężane, które zwiększają wytrzymałość konstrukcji przy jednoczesnym ograniczeniu ilości użytej stali. Ideą przewodnią jest tak zwana architektura biofiliczna, czyli projektowanie, które celowo wzmacnia więź mieszkańców z naturą poprzez zieleń, naturalne materiały, światło dzienne i wodę. Na tarasach zaprojektowano kaskadowe wodospady i baseny, a wnętrza wykończono naturalnym kamieniem i drewnem.
Projekt budzi też pytania, na ile „regeneratywny luksus” to realna kategoria, a na ile marketing. W konstrukcję budynku wbudowano ponad 16 ton kryształów i kamieni półszlachetnych, ułożonych według wskazań specjalistów od wedyjskiej sztuki przestrzeni. Deweloper łączy to z rozwiązaniami czysto technicznymi, takimi jak filtracja powietrza czy ograniczenie ekspozycji na pola elektromagnetyczne. Niezależnie od oceny warstwy duchowej, sam fakt, że projekt ultraluksusowy sprzedaje się dziś hasłem regeneracji środowiska, a nie samego przepychu, jest znaczącym sygnałem zmiany na rynku.
Zielone budownictwo staje się argumentem sprzedażowym
Eywa nie jest wyjątkiem, lecz najbardziej efektowną częścią szerszego trendu. W Dubaju od lat funkcjonuje The Sustainable City, jedno z pierwszych w regionie osiedli w pełni zasilanych energią słoneczną, z recyklingiem szarej wody, miejskimi farmami i strefami wolnymi od samochodów. Powstałe po wystawie Expo 2020 miasteczko Expo City Dubai zaprojektowano jako dzielnicę zasilaną czystą energią, z budynkami neutralnymi węglowo. Te realizacje pokazują, że zrównoważone budownictwo w Dubaju wychodzi poza skalę pojedynczego apartamentowca i obejmuje całe dzielnice.
Zmianę widać także po stronie popytu. Jak zauważa Anna Jurkiewicz z firmy doradczej AMRI Estates, która obsługuje polskich nabywców na rynku dubajskim, ekologia przestała być tematem niszowym. „Jeszcze dwa, trzy lata temu polski klient pytał głównie o cenę za metr i widok. Dziś coraz częściej pada pytanie o certyfikat energetyczny, koszty eksploatacji i to, czy budynek ma instalacje solarne. Dla części nabywców zielony standard to już nie ciekawostka, tylko warunek zakupu”, mówi ekspertka AMRI Estates.
Zdaniem doradców AMRI.PL to naturalna konsekwencja regulacji i rosnącej świadomości. Certyfikaty LEED czy WELL, jeszcze niedawno znane głównie specjalistom, stają się w Dubaju realnym argumentem sprzedażowym, a rynek coraz wyraźniej dzieli się na segment tradycyjny oraz rosnący segment budownictwa świadomego środowiskowo. Dla polskiego odbiorcy, który Dubaj kojarzy głównie z wieżowcami i przepychem, to obraz zaskakujący.
Ekologia jako koszt i jako wartość
Warto zachować proporcje. Dubaj pozostaje miastem o wysokim śladzie węglowym na mieszkańca, a klimatyzacja w pustynnym klimacie to potrzeba, nie kaprys. Przejście na budownictwo regeneratywne jest kosztowne, a projekty pokroju Eywa, z cenami liczonymi w dziesiątkach milionów dirhamów za penthouse, pozostają poza zasięgiem większości. Krytycy zwracają uwagę, że zielony luksus dla nielicznych nie rozwiązuje systemowego problemu emisji całego miasta. Z drugiej strony to właśnie takie flagowe projekty wyznaczają kierunek i normalizują technologie, które z czasem tanieją i trafiają do budownictwa masowego. Jeśli strategia Net Zero 2050 ma zostać zrealizowana, sektor nieruchomości, odpowiedzialny za znaczną część zużycia energii w mieście, będzie musiał się zmienić najbardziej. Projekty takie jak Eywa są zapowiedzią tego kierunku, a jednocześnie testem, czy „żywy budynek” to przyszłość architektury, czy tylko efektowny rozdział w historii dubajskiego luksusu.
art. sponsorowany
