„W Gruncie Rzeczy” dobra wegańska knajpa
Zjeść bez mięsa, to już nie problem, szczególnie w Warszawie, która powoli wyrasta na lidera wegetariańskiej gastronomii. Dlatego postanowiliśmy odwiedzić W Gruncie Rzeczy – małą, wegańską knajpkę ukrytą w podziemiach ulicy Hożej.
Dlaczego W Gruncie Rzeczy? − Po pierwsze, nasza knajpka mieści się w suterenie przedwojennej kamienicy, czyli właśnie ‘w gruncie’. Po drugie, nasze dania są przygotowywane wyłącznie z roślinnych, sezonowych składników prosto z gruntu. No i „W Gruncie Rzeczy” to w gruncie rzeczy po prostu fajna nazwa. – wyjaśnia współwłaścicielka W Gruncie Rzeczy Ula Gronowska.
Panuje tu ekologiczno-kreatywny klimat. Minimalistyczny wystrój − półki, krzesełka, stoliki własnej konstrukcji i nisko zawieszone oświetlenie – prosto, ale przytulnie. Tak właśnie prezentuje się suterena w przedwojennej kamienicy, gdzie serwowane jest wegańskie jedzenie.
A jeżeli już o jedzeniu mowa, to wizyta w tym lokalu utwierdziła mnie w przekonaniu, że kuchnia wegańska nie jest nudna i nawet bez mięsa, ryb i nabiału można wyczarować ciekawe menu. Bo dania serwowane W Gruncie Rzeczy nie dość, że różnorodne, to do tego są smaczne.
Na pierwszy ogień poszła tofu-cznica, czyli coś na kształt jajecznicy, tyle, że bez jajek. Miłym zaskoczeniem był fakt, że tofu-cznica nie dość, że wygląda, to smakuje prawie jak jajecznica. Wiem, że „prawie” robi wielką różnicę, ale w tym wypadku ta rozbieżność smakowa jest niewielka. To zasługa soli himalajskiej – przekonuje Ula Gronowska.

Potem był delikatny hamburger z soczewicy. Usmażony na chrupko kotlet idealnie komponował się z carpaccio z buraka i z domowej roboty salsą majonezem, oczywiście wegańskim.

I na koniec wariacja na temat sernika (oczywiście bez grama nabiału) – tofurnik w wersji raw z malinami i kruchym spodem. Dobre. Bardzo dobre. Jednym słowem − tofurnik z musem malinowym rządzi!

Opisać kuchni w Gruncie Rzeczy praktycznie się nie da. Bo Menu jest dynamiczne i z każdym dniem serwuje się tam coś innego. Zatem nudy nie ma. Co tam zjemy? Między innymi roladki warzywne, makaron z cukinii, burger bez mięsa, majonez (zrobiony bez jajek!), tort chałwowy, czekoladowy tofurnik, bezglutenowy i bezcukrowy piernik marchewkowy, deser z tapioki. Poza tym klasycznie: zupy i drugie dania. Wybór jest naprawdę spory. Ceny w przedziale 10-20 zł, więc przyzwoite. Przyzwoitym cenom towarzyszą miłe wrażenia kulinarne. Obsługa troszczy się o klienta, dopytując, czy smakuje.

I dla wegan i dla mięsożerców
Zjeść w Gruncie Rzeczy – czy to pod wpływem przekonań, czy z czystej ciekawości – na pewno warto.
Po pierwsze – jest to idealne miejsce dla osób, które weganizm traktują bardzo serio i ze swojej diety wykluczają wszystkie produkty odzwierzęce, w tym miód.
Po drugie − W Gruncie Rzeczy to także idealne miejsce dla „mięsożerców”, dla których dzień bez mięsa jest dniem straconym. − To, że weganie do mnie przyjdą to wiem, ale chcemy też pokazać mięsożercom, że daniem wegańskim można się porządnie najeść. – mówi Olga.

W tego typu knajpach brakuje mi świeżości. Wszędzie falafle, wegańskie burgery, ciecierzyca, soczewica….. A co z naszymi sezonowymi warzywami?
Najlepsze vege-miejscówa w Wawie :)
Miejsce jest absolutnie rewelacyjne. I jakościowo, i smakowo, i cenowo. Aż żal, że nie można zamówić z dostawą, ale podobno pracują nad tym ;) Z obsługą bywa różnie, ale sam byłem tam już kilkadziesiąt razy i pewnie 2-3 razy byłem nie do końca zadowolony, więc zdecydowanie mieści się to w granicach tolerancji ;) Aha, na lato mają ogródek! Mimo, że przy samej ulicy, to ma swój klimat, podobnie jak cała Hoża.
Dla mnie posiłek bez porządnego schabowczaka, to nie posiłek…. Moja noga tam raczej nie postanie
idź na deser w takim razie ;)
Pan, który najczęściej przyjmuje płatności, ostatnio wydaje się nieco sfrustrowany. Dlatego ostatnio wolę wpadać do Krowy (tylko te kolejki…) lub Mysy.
Ale oczywiście jedzenie smaczne, a desery wymiatają!
Ja tam chodzę ze względu na desery – są genialne. Zaskakuje mnie to, że bez nabiału można przygotować takie pyszności…
Jako mięsożerca potwierdzam – mozna się najeść :)
Ślinka cieknie, jak się patrzy na zdjęcie :)
Musze się tam przejść, bo sporo osób chwali sobie to miejsce:)
Mają super ciasta! Nie wiem, jak to robią, ale bez jajek i nabiału wychodzą pysznie
Byłam :) Polecam – bardzo smaczne jedzenie i przystępne ceny!