Pół miliona sów na celowniku. Kontrowersyjny plan odstrzału budzi oburzenie
Ekologia.pl Wiadomości Pół miliona sów na celowniku. Kontrowersyjny plan odstrzału budzi oburzenie

Pół miliona sów na celowniku. Kontrowersyjny plan odstrzału budzi oburzenie

Decyzja administracji prezydenta o odstrzale niemal pół miliona sów w trzech stanach USA — Kalifornii, Oregonie i Waszyngtonie — wywołała falę oburzenia w Kongresie, w środowiskach naukowych oraz wśród organizacji pozarządowych. Rząd twierdzi, że masowe uśmiercanie puszczyków kreskowanych ma chronić zagrożonego kuzyna — puszczyka plamistego. Krytycy nazywają jednak tę strategię „ekologicznym absurdem” i ostrzegają przed katastrofalnymi skutkami dla przyrody.

Puszczyk kreskowany

Puszczyk kreskowany – czy można ratować jeden gatunek, zabijając setki tysięcy innego, źródło: Mdf, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons
Spis treści

„Najgłupsza rzecz, jaka może się nie udać”

Według Departamentu Spraw Wewnętrznych odstrzał jest konieczny, ponieważ puszczyk kreskowany (Strix varia) — gatunek pochodzący ze wschodnich rejonów Ameryki Północnej — wypiera słabszego konkurenta, puszczyka plamistego, z jego naturalnych siedlisk. Rządowy plan zakłada, że w ciągu 30 lat zastrzelonych lub uśmierconych zostanie około 450–453 tysięcy ptaków na obszarze obejmującym nawet 24 miliony akrów gruntów publicznych w północno-zachodnim rejonie Pacyfiku.

Wysłani do lasów wyszkoleni myśliwi mają wabikami odtwarzającymi terytorialne odgłosy sowy ściągać ptaki, po czym zabijać je na miejscu. Tam, gdzie użycie broni palnej jest niewskazane, ptaki mają być odławiane i uśmiercane innymi metodami.

— To najgłupsza rzecz, jaka może się nie udać — grzmiał w Senacie republikański senator John Kennedy, stojąc między zdjęciami obu gatunków oraz… kadrem Elmera Fudda z kreskówek Looney Tunes. — Departament chce zabić niemal pół miliona ptaków, bo uważa, że jeden gatunek jest zbyt dobrym myśliwym. To absurd.

Kennedy złożył rezolucję, a jego działania przyciągnęły szerokie poparcie senatorów obu partii. W piątek złożył też petycję z wymaganymi 30 podpisami, by ominąć Komisję Środowiska i Robót Publicznych i wymusić głosowanie w Senacie nad rezolucją S.J.Res. 69, która ma zablokować kontrowersyjną „Strategię zarządzania puszczykami kreskowanymi”. Jeśli rezolucja zostanie przyjęta zwykłą większością głosów, zatrzyma plan o wartości szacowanej na 1,35 miliarda dolarów, który przewiduje odstrzał ptaków nawet na obszarach chronionych, w tym na części 14 parków narodowych i 17 lasów narodowych (między innymi Yosemite, Crater Lake i Olympic).

Organizacje w trybie prawnym: pozwy i alarm

W odpowiedzi na uchwaloną strategię Animal Wellness Action zintensyfikowało działania prawne — organizacja wniosła pozew do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych w Portland (Oregon), argumentując, że program narusza Ustawę o Gatunkach Zagrożonych oraz Ustawę o Traktacie o Ptakach Wędrownych. Pozew stwierdza, że rząd federalny nie może usprawiedliwiać zabijania jednego gatunku rodzimego w celu ochrony innego.

Byli biolodzy Służby Ryb i Dzikich Zwierząt Stanów Zjednoczonych (USFWS) oraz niezależni eksperci ostrzegają, że polityka ta nie rozwiązuje prawdziwego problemu spadku populacji puszczyka plamistego: dekad utraty siedlisk w wyniku przemysłowej wycinki i przekształceń krajobrazu.

Koszty, etyka i nauka w cieniu broni

Były biolog USFWS, Kent Livezey, autor kilkunastu recenzowanych badań o sowach, nazwał plan „niekończącą się, krwawą grą w Whack-a-Mole”. W liście do Kongresu ostrzegał, że propozycja odwraca uwagę od rzeczywistych działań ochronnych i doprowadziłaby do marnotrawienia środków podatników — szacuje się, że uśmiercenie jednej sowy kosztowałoby około 3 000 dolarów, co w ciągu 30 lat dałoby ponad 1,35 miliarda dolarów. Co istotne, sama strategia nie zawierała szczegółowych, przejrzystych rozliczeń finansowych.

Krytycy podkreślają też etyczny wymiar decyzji: zabijanie jednego rodzimego gatunku, aby pomóc innemu, tworzy niebezpieczny precedens. Jeśli takie podejście zostanie zaakceptowane, może otworzyć drogę do powszechnej, śmiertelnej kontroli dzikiej przyrody — eksterminacji zwierząt wyłącznie dlatego, że współwystępują z gatunkiem zagrożonym.

Historia konfliktu: „Wojna o Drewno” i jej echo

Spór o sowy ma korzenie w starciach lat 80. i 90. XX wieku, znanych jako „Wojna o Drewno”, kiedy to ekolodzy walczyli z przemysłem drzewnym o ochronę starych lasów północno-zachodnich. Wówczas puszczyk plamisty, zależny od starych drzew, zyskał ochronę federalną. W kolejnych dekadach puszczyki kreskowane zaczęły naturalnie rozszerzać zasięg do lasów Kalifornii, Oregonu i Waszyngtonu — proces ten napędzany jest zmianą klimatu i zmianami w środowisku.

Naukowcy przypominają, że to przede wszystkim człowiek stworzył warunki ekspansji: wieloletnia wycinka, fragmentacja siedlisk i zmiany użytkowania ziemi to główne przyczyny spadków gatunków zależnych od lasów pierwotnych.

Alternatywy: odbudowa siedlisk zamiast strzelania

Kontrowersje na nowo rozpalają apele o wprowadzenie autentycznych rozwiązań ochronnych: odbudowę siedlisk, ochronę lasów pierwotnych, odpowiedzialne zarządzanie gospodarką leśną oraz działania oparte na dowodach naukowych, a nie na masowych programach kontroli populacji. Wielu ekspertów i działaczy postuluje redystrybucję funduszy na działania przywracające środowisko — powrót martwego drewna, pozostawianie fragmentów lasu w stanie naturalnym, ochrona miejsc lęgowych i monitoring populacji.

Polityczne starcie i nadzieja na zatrzymanie planu

W Izbie Reprezentantów towarzyszący projekt — H.J.Res. 111 — prowadzą przedstawiciele Troy Nehls i Scott Perry, przy ponadpartyjnym wsparciu kalifornijskich demokratów Josha Hardera i Adama Graya. Przed wprowadzeniem rezolucji 37 członków Izby wysłało dwupartyjne listy wzywające ministra spraw wewnętrznych Douga Burguma do zaprzestania planu.

Jeśli rezolucja S.J.Res. 69 zostanie przyjęta przez obie izby i podpisana przez prezydenta, unieważni strategię zarządzania puszczykami kreskowanymi i zablokuje wydanie podobnego przepisu w przyszłości — nie kolidując przy tym z uzasadnionymi działaniami na rzecz ochrony, takimi jak odtwarzanie siedlisk czy gospodarka leśna oparta na dowodach naukowych.

O co naprawdę toczy się gra?

Dyskusja wokół puszczyków kreskowanych i plamistych stała się symbolem szerszej debaty o tym, czy człowiek ma prawo ingerować w ewolucję gatunków oraz jak daleko można się posunąć przy „ratowaniu” jednego gatunku kosztem innego. Czy da się pogodzić ochronę przyrody z interesami gospodarczymi społeczności lokalnych bez uciekania się do radykalnych rozwiązań?

W miarę jak trwają batalie prawne, polityczne manewry i rośnie presja społeczna, los obu sów — i etyka zarządzania dziką przyrodą w Ameryce — pozostają w centrum ogólnokrajowej debaty.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Bibliografia
  1. https://worldanimalnews.com/2025/10/30/stop-the-slaughter-450000-barred-owls-face-mass-killing-for-so-called-conservation/;
  2. https://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-15243037/KILL-half-million-owls-US-john-kennedy.html;
5/5 - (2 votes)
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments