Ptaki znikają z Wielkiej Brytanii. Tak źle jeszcze nie było
Liczebność dzikich ptaków w Wielkiej Brytanii spadła do najniższego poziomu od początku prowadzenia pomiarów. Od 1970 roku populacje ptaków krajobrazu rolniczego zmniejszyły się aż o 63 proc., a w ostatnich latach poważne straty odnotowano również wśród ptaków morskich. Przyrodnicy alarmują: bez zdecydowanych działań coraz więcej gatunków może zniknąć z brytyjskiego krajobrazu.

Najnowsze dane przygotowane przez organizacje zajmujące się ochroną przyrody na potrzeby brytyjskiego rządu pokazują skalę kryzysu. Średnia liczebność populacji 132 rodzimych gatunków ptaków lęgowych zmniejszyła się o 19 proc. w latach 1970–2025. W ciągu ostatnich pięciu lat liczebność 45 proc. monitorowanych gatunków spadła, a wzrost odnotowano jedynie w przypadku 27 proc.
Sytuacja jest szczególnie niepokojąca w Anglii, gdzie w ostatnim analizowanym okresie zmniejszyła się liczebność aż 55 proc. monitorowanych gatunków.
Richard Gregory z Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (RSPB) określił wyniki jako „szokujące i otrzeźwiające”. Jak podkreślił, ptaki są ważnym wskaźnikiem stanu środowiska i pokazują, jak zmieniają się tereny wiejskie oraz otaczająca nas przyroda. Znikają przy tym nie tylko rzadkie gatunki, ale również ptaki, które przez lata były nieodłącznym elementem codziennego krajobrazu.
Jerzyki, turkawki i gile znikają z brytyjskiego krajobrazu
Wśród gatunków, których sytuacja budzi szczególny niepokój, znajdują się turkawki. Ich populacja zmniejszyła się o ponad połowę w ciągu zaledwie pięciu lat. Gatunek ten już wcześniej zmagał się z poważnym spadkiem liczebności i wciąż nie widać wyraźnych oznak trwałej poprawy. Niepokojące dane dotyczą także jerzyków, których powrót wiosną jest dla wielu osób jednym z pierwszych zwiastunów nadchodzącego lata. W całej Wielkiej Brytanii ich liczebność spadła o około 25 proc. w ciągu pięciu lat, co oznacza średni roczny spadek bliski 6 proc. Wśród ptaków odnotowujących duże spadki znalazły się również wróble drzewne, świstunki leśne i głuszce. Zmniejsza się także liczebność gili, szczególnie w Anglii, gdzie średni roczny spadek w analizowanym okresie wyniósł 11 proc.
To sygnał, że problem nie dotyczy jednego środowiska ani pojedynczych gatunków. Presja na ptaki obejmuje zarówno tereny rolnicze, jak i lasy oraz wybrzeża.
Ptaki morskie pod presją ptasiej grypy
Jedną z najbardziej poszkodowanych grup są ptaki morskie. Ich populacje zmniejszyły się o ponad jedną piątą w ciągu ostatnich pięciu lat. Znaczącą rolę odegrała w tym przypadku ptasia grypa, która doprowadziła do ogromnych strat wśród niektórych gatunków, w tym wydrzyków i rybitw. Choroba szczególnie dotkliwie uderza w ptaki gniazdujące w dużych, gęstych koloniach, gdzie wirus może szybko się rozprzestrzeniać.
Ailidh Barnes z British Trust for Ornithology zwraca uwagę, że skutki epidemii są widoczne w danych z opóźnieniem. Najpierw trzeba zebrać obserwacje terenowe, a następnie opracować je i przeanalizować. Dopiero wtedy można dokładniej ocenić skalę strat. Ptasia grypa nie wyjaśnia jednak całego kryzysu. Spadki liczebności ptaków wynikają z nakładających się na siebie zagrożeń, a poszczególne gatunki różnią się podatnością na choroby i zmiany środowiskowe.
Rolnictwo jednym z głównych źródeł problemu
Szczególnie dramatycznie wygląda sytuacja ptaków związanych z krajobrazem rolniczym. Ich populacje zmniejszyły się o 63 proc. od 1970 roku, a od 2020 roku odnotowano kolejny spadek o 12 proc. Brytyjski Departament Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich (Defra) wskazuje na przemiany rolnictwa, które rozpoczęły się już w połowie XX wieku. Należą do nich m.in. odchodzenie od gospodarstw mieszanych, intensyfikacja produkcji, zwiększone wykorzystanie pestycydów i nawozów oraz usuwanie żywopłotów. Zmiany te ograniczają dostępność pokarmu i miejsc gniazdowania. Ubywa również zróżnicowanych siedlisk, które zapewniały ptakom schronienie oraz warunki do wychowywania młodych.
Jeśli trend się utrzyma, śpiew skowronków i trznadli może stać się na brytyjskiej wsi coraz rzadszym zjawiskiem. Przedstawiciele RSPB podkreślają, że konieczne jest zwiększenie skali działań na rzecz rolnictwa przyjaznego przyrodzie oraz zapewnienie rolnikom odpowiedniego wsparcia.
Nie wszystkie ptaki tracą. Przykłady pokazują, że ochrona działa
Mimo alarmujących danych są również powody do ostrożnego optymizmu. Niektóre gatunki wyraźnie zwiększają liczebność, co pokazuje, że odpowiednio zaplanowana ochrona przyrody może przynosić wymierne rezultaty. Od 2019 roku populacja kani rudej wzrosła o 48 proc., a liczebność zniczka zwiększyła się o 300 proc. Odbudowuje się również populacja żurawia, który wcześniej wyginął jako ptak lęgowy w Wielkiej Brytanii. Obecnie w kraju odnotowuje się 87 par tego gatunku.
Przykłady te pokazują, że spadek liczebności ptaków nie musi być nieodwracalny. Kluczowe znaczenie mają ochrona siedlisk, ograniczanie zagrożeń oraz długofalowe finansowanie działań przyrodniczych.
Brytyjski rząd deklaruje, że chce wspierać odbudowę rodzimych populacji ptaków. Wśród podejmowanych działań wymienia pomoc rolnikom w zarządzaniu gruntami z korzyścią dla przyrody oraz współpracę z rybakami, której celem jest ograniczenie przypadkowych połowów ptaków morskich. Dla przyrodników to jednak za mało. Jak podkreśla RSPB, potrzebne są działania prowadzone na większą skalę i obejmujące większe obszary.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 14 października, 2026