„Zimni zabójcy” na celowniku: Nowa Zelandia planuje wytępić dzikie koty do 2050 roku
Nowa Zelandia rozpoczyna kolejny, kontrowersyjny etap walki o ochronę rodzimych gatunków. Dzikie koty, które od lat niszczą lokalną faunę, zostały oficjalnie wpisane na listę programu „Predator Free 2050”, którego celem jest wytępienie najbardziej szkodliwych drapieżników w kraju do połowy XXI wieku.

„Bezlitośni zabójcy”
Minister ochrony przyrody, Tama Potaka, w rozmowie z Radiem New Zealand nazwał dzikie koty „bezlitosnymi zabójcami”. W kraju, w którym żyje ponad 2,5 miliona zdziczałych kotów, drapieżniki te polują na ptaki, nietoperze i jaszczurki, przyczyniając się m.in. do niemal całkowitego wyginięcia nowozelandziej sieweczki na Wyspie Stewart i do masowych śmierci wąsonosów mniejszych w rejonie góry Ruapehu.
– Aby zwiększyć bioróżnorodność, poprawić dziedzictwo krajobrazowe i przywrócić miejsca pełne rodzimych gatunków, musimy pozbyć się części tych zabójców – mówi Potaka.
Działania w ramach „Predator Free 2050”
Dotychczas program obejmował gronostaje, fretki, łasice, szczury i oposy. Teraz dołączenie dzikich kotów oznacza, że zwierzęta te będą podlegać koordynowanym działaniom eradykacyjnym, obejmującym badania, humanitarne metody eliminacji i kontrolę populacji.
Rozważane metody to m.in. zatrute przynęty w postaci kiełbasy czy specjalne urządzenia, które rozpylałyby toksynę w miejscach, gdzie koty przebywają. Szczegółowy plan zostanie opublikowany w marcu 2026 roku.
– Wiemy, że ludzie chcą, aby ich lokalne rezerwaty, plaże i leśne szlaki były pełne ptaków, a nie drapieżników – podkreśla Potaka.
Wątpliwe efekty
Historia pokazuje, że metoda „złap i zabij” często nie redukuje populacji dzikich kotów. Po usunięciu kotów z danego obszaru nowe osobniki szybko zajmują wolne terytorium, a cykl rozrodczy rozpoczyna się od nowa. Zjawisko to, odkryte przez brytyjskiego biologa Rogera Tabora, nazywa się „efektem próżni” (Tabor, 1983, 1995). Badania w lasach Tasmanii pokazały, że niska liczba odstrzałów w rzeczywistości prowadziła do wzrostu populacji kotów o średnio 75–211% (Lazenby i in., 2015).
Usuwanie dzikich kotów może też wywołać niezamierzone skutki dla ekosystemu. Po wytępieniu kotów na wyspie Macquarie gwałtownie wzrosła populacja szczurów i królików, co zniszczyło roślinność i zasoby dla ptaków, zwiększając ich podatność na drapieżnictwo. Podobne efekty odnotowano na atolu Wake, gdzie eliminacja kotów doprowadziła do eksplozji populacji szczurów (Strickland, 2009; Rauzon i in., 2008). Usunięcie drapieżnika głównego często prowadzi do wzrostu liczebności mezodrapieżników, co może być katastrofalne dla ekosystemu (Crooks i Soulé, 1999).
Eliminacja dzikich kotów to kosztowne i czasochłonne przedsięwzięcie. Na wyspie Macquarie wytępienie 2500 kotów zajęło ponad 15 lat i kosztowało 2,5 miliona dolarów australijskich, a kolejne 24 miliony dolarów przeznaczono na kontrolę szczurów i królików (Veitch i in., 2011).
Społeczne napięcia i ochrona kotów domowych
Decyzja wzbudza kontrowersje w kraju, który kocha koty i ma jeden z najwyższych wskaźników posiadania kotów domowych na świecie. Koty domowe nie są objęte programem, jednak rząd i organizacje ochrony zwierząt zachęcają do odpowiedzialnego posiadania: kastracji, wszczepiania mikroczipów i trzymania zwierząt z dala od dzikiej fauny.
Organizacje takie jak SPCA i Predator Free Trust współpracują nad humanitarnymi metodami zwalczania dzikich kotów. – Obecnie większość działań polega na użyciu śmiercionośnych środków, co nas nie satysfakcjonuje. To największe wyzwanie – mówi Christine Sumner ze SPCA.
Poparcie społeczne rośnie
Choć kampanie przeciwko dzikim kotom w przeszłości wywoływały sprzeciw, ostatnie konsultacje społeczne pokazują rosnące poparcie. Ponad 90% uczestników wsparło włączenie dzikich kotów do programu lub lepsze zarządzanie ich populacją.
– Pominięcie dzikich kotów od samego początku było rażącym zaniedbaniem – mówi ekolog Gareth Morgan. – Teraz potrzebujemy zmian w polityce, jeśli chcemy, aby strategia naprawdę zadziałała.
Cel: przywrócenie równowagi
Wytępienie dzikich kotów do 2050 roku to kolejny krok Nowej Zelandii w kierunku ochrony rodzimych gatunków i przywrócenia naturalnej równowagi ekosystemu. Choć decyzja jest kontrowersyjna, władze liczą, że połączenie działań eradykacyjnych z odpowiedzialnym podejściem do kotów domowych pozwoli krajowi zachować zarówno jego dziką przyrodę, jak i miłość do czworonogów.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 25 listopada, 2025
- https://www.saveacat.org/why-eradication-methods-fail.html;
- https://www.theguardian.com/world/2025/nov/24/new-zealand-to-eradicate-feral-cats-by-2050;
- https://edition.cnn.com/2025/11/24/science/new-zealand-feral-cats-scli-intl;