Alicja Rokicka: „Polska kuchnia od zawsze była bardziej roślinna, niż nam się wydaje” - Ekologia.pl
Ekologia.pl Środowisko Alicja Rokicka: „Polska kuchnia od zawsze była bardziej roślinna, niż nam się wydaje”

Alicja Rokicka: „Polska kuchnia od zawsze była bardziej roślinna, niż nam się wydaje”

Najlepsze jedzenie nie rodzi się z pogoni za trendami, lecz z prostoty, sezonowości i dobrych składników – przekonuje Alicja Rokicka, autorka jednego z najstarszego bloga Wegan Nerd. W rozmowie opowiada o kuchni roślinnej, kulinarnych inspiracjach z Grecji i Włoch, polskich tradycjach oraz o tym, dlaczego nie każdy posiłek musi trafiać do internetu.

Alicja Rokicka o kuchni roślinnej, weganizmie i polskiej kuchni regionalnej. „Polska kuchnia od zawsze była bardziej roślinna, niż nam się wydaje”

Alicja Rokicka, autorka bloga Wegan Nerd, Fot. Wegan Nerd

Joanna Szubierajska: Prowadzisz bloga od ponad dekady, wydałaś kilka książek i przeprowadziłaś setki warsztatów. Co dziś daje Ci największą radość z gotowania?

Przyznam, że niedawno nauczyłam się czerpać tę radość od nowa. Myślę, że będąc influencerką (obojętnie w jakiej branży) bardzo łatwo się zatracić. Ta granica między moje, a dla wszystkich jest bardzo krucha. Miałam takie momenty, gdzie wszystko traktowałam jak możliwy kontent. Każdy posiłek! Zaprowadziło mnie to w bardzo złe miejsce. Na szczęście nauczyłam się, że są rzeczy które są tylko dla mnie. Że mogę ugotować dla siebie coś ekstra nie sięgając po telefon. Bardzo lubię też gotować dla znajomych, albo jak gotujemy razem. Przyjaciele nauczyli mnie też, nie zawsze muszę dyrygować w kuchni. Co kiedyś było dla mnie normą.

Czy jest jakieś danie albo kulinarne odkrycie z ostatnich lat, które sprawiło, że na nowo zakochałaś się w gotowaniu?

Może nie odkrycie, ale podróże (ostatnio po Grecji) umocniły mnie w przekonaniu, że najlepsze jedzenie to takie domowe. Lubię jedzenie proste, ale ze świeżych składników. Takie, które ma za sobą historię, w których ingerencje opowiadają jakąś historię. Kiedyś myślałam, że jedzenie typu fine dining jest tym co chciałabym robić i odkrywać. Okazało się, że więcej satysfakcji dało mi nie jedzenie menu degustacyjnego w wegańskiej restauracji w Turynie, a pizza jedzona w Neapolu. Wzięta na wynos i zjedzona przed lokalem na chodniku.

Jeździsz z warsztatami po całej Polsce. Jakie danie najczęściej wywołuje reakcję: „Nie wierzę, że to jest wegańskie”?

Sporo osób, które przychodzą na warsztaty wynoszą z domów trochę inne nauki. np takie że w cieście drożdżowym i w ogóle w wypiekach muszą być jajka. Więc chyba jak już to tutaj bywa duże zaskoczenie. Też obecnie na warsztaty, nie chodzą osoby którym kuchnia roślinna jest totalnie obca.

Podróże są ważną częścią Twojego życia. Które miejsce albo kuchnia najbardziej wpłynęły na to, jak gotujesz dzisiaj?

Zdecydowanie Włochy i Grecja. To kuchnie, które nauczyły mnie chociaż gotowania według pór roku czyli sezonowo. Oczywiście te krainy mają inne sezony od Polski, co nie zmienia faktu że w zimie nie kupuje i nie jem pomidorów czy cukinii. Staram się kupować jak najbardziej lokalnie. Te kuchnie nauczyły mnie też, że najlepsze jedzenie to domowe jedzenie.

Gdybyś mogła zabrać uczestników swoich warsztatów tylko w jedno miejsce na kulinarnej mapie świata, dokąd byście pojechali i czego chciałabyś ich tam nauczyć?

Polecielibyśmy do Grecji, może na Kretę lub na mniejszą wyspę. Kuchnia Grecka jest niedoceniania i traktowana bardzo stereotypowo. Bardzo mało się o niej mówi, a wiedza ludzi kończy się na sałatce i gyrosie. Kuchnia grecka jest niesamowita. Ta prawdziwa w dużej mierze opiera się na sezonowych warzywach i strączkach. Jest pełna zawsze lokalnych ziół, więc może być sycąca a lekka. Grecy bardzo dużo jedzą zieleniny chociażby w postaci popularnej chorty, czyli lokalnych zielonych warzyw i liści gotowanych w wodzie i podawanych z sokiem cytryny. Na greckim stole musi być chorta i inne warzywa.

Często słyszymy, że polska kuchnia stoi schabowym. Tymczasem nasze tradycyjne menu pełne jest dań opartych na kaszach, strączkach czy warzywach. Czy Twoim zdaniem bardziej roślinne gotowanie to tak naprawdę powrót do kulinarnych korzeni?

Bardzo chciałabym, aby o polskiej kuchni regionalnej mówiło się więcej. Niestety tradycyjna kuchnia regionalna, ta która jest pełna warzyw i fasoli, bywa postrzegana jako „biedna”. Uważam, że polskie społeczeństwo ma wiele kompleksów i nie chce jeść „biednie”. „Biednie” jadano w PRL-u i nie chcemy do tego wracać. Takie wartości przenosi się też na młodsze pokolenia. Jedzenie ma być „na bogato”, a kiedyś o bogactwie świadczyło mięso na stole. Ten stereotyp jest bardzo silny.

Gdy mówi się o historii kuchni regionalnej, częściej przywołuje się dania, które występowały u szlachty, a nie to, co jedli mieszczanie czy chłopi. Jest to smutne, bo mocno zakrzywia rzeczywistość. Historyczna kuchnia polska w dużej mierze opiera się na tym, co jedli chłopi – bo było ich najwięcej – a nie wyłącznie na tym, co podawano na dworach.

Kuchnia polska w Polsce jest traktowana po macoszemu i jest to niezmiernie smutne. Poza barami mlecznymi restauracji z kuchnią polską jest bardzo mało, a jeśli już są, ich menu w zasadzie wszędzie się powtarza.

Odkąd zaczęłam interesować się i odkrywać polską kuchnię regionalną, zwracam na to większą uwagę. Kuchnia polska jest pełna nie tylko pierogów, ale też kotlecików, dań na bazie ziemniaków i potraw ze strączkami. Na przykład bandzwoły faszerowane białą fasolą albo pastusze fujarki – drożdżowe wypieki nadziewane bobem. Dawniej w Polsce popularne były także nasiona łubinu.

Kilka lat temu wydawało się, że weganizm zaraz trafi do głównego nurtu. Jak patrzysz na to dziś – ten trend nadal rośnie czy raczej trochę wyhamował?

Myślę, że weganizm nadal jest w głównym nurcie. Widać to szczególnie w dużych miastach takich jak Warszawa czy Kraków. Wciąż w sklepach mamy duży wybór wege produktów. Uważam też, że należy rozdzielić weganizm od diety roślinnej, na którą przez chwile był wielki boom. Czyli ograniczanie mięsa lub rezygnowanie na chwile z produktów odzwierzęcych. Myślę, że jak ktoś wybiera weganizm ze względu na zwierzęta to przy tym wyborze zostaje. Jeśli nasz pobudki w zmianach diety kierowane są tylko np trendem lub “zdrowiem” , to tak te trendy żywieniowe będą się zmieniać. Teraz mniej mówi się o dietach bezmięsnych bo mówi się dużo o białku- białku po prostu. A że stereotyp o tym, że diety roślinne mogą być ubogie w białko jest wciąż popularny, skoro przyszła moda na biało ludzie zaczęli jeść znowu inaczej. Ale myślę, że niebawem znowu to się zmieni.

Masz wrażenie, że kuchnia roślinna odchodzi już od udawania mięsa i coraz częściej pokazuje, jak wiele można wyczarować z samych warzyw, strączków i zbóż?

Nigdy nie uważałam że kuchnia wegańska coś udaje, nigdy nie miałam takich wniosków, więc trudno odpowiedzieć mi na to pytanie.

Coraz więcej osób ogranicza mięso, ale niekoniecznie przechodzi na weganizm. Jak oceniasz tę zmianę – to krok w dobrą stronę czy jednak za mało?

Nie mnie oceniać wybory innych ludzi. Wszystko zależy od pobudek jakie za sobą niesie rezygnacja z jedzenia zwierząt. Czy są to powody zdrowotne, związane z ekologią czy etyczne. Myślę, że jeśli te ostatnie to szybko można dojść do wniosku, że obecnie produkcja mleka i produktów mlecznych nie jest tak czysta i etyczna. Raczej na starość robię się bardziej radykalna i uważam, że bardzo trudno mówić o tym, że pełny wegetarianizm czyli taki gdzie spożywa się i jajka i mleko i produkty mleczne jest etyczny. Ale też zakładam, że wybory żywieniowe mogą być trudne, więc każde ograniczanie produktów odzwierzęcych jest super. Jako osoba wykształcona żyjąca w pewnej swojej bańce na pewno mam i miałam łatwiej jeśli chodzi o wybór tego co jem.

A gdzie widzisz siebie za dziesięć lat? Bardziej jako autorkę książek, prowadzącą warsztaty, podróżniczkę, czy może masz już zupełnie nowy pomysł na siebie?

Nie mam pojęcia. Mam nadzieje, że będę szczęśliwa i zdrowa i że nadal będę miała czas i środki na podróżowanie i poznawanie świata.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

5/5 - (1 vote)
Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz

Pewnie, że roślinna kuchnia rządziła. Może nie warzywa, ale kasze, ziemniaki