Czy FUKUSHIMA jest groźna? Fukushima – tykająca bomba atomowa?
Ekologia.pl Środowisko Ciekawi ludzie Mnie Fukuszima nie straszy. Wywiad z fizykiem jądrowym – Krzysztofem Fornalskim

Mnie Fukuszima nie straszy. Wywiad z fizykiem jądrowym – Krzysztofem Fornalskim

Wyciek toksycznej wody, niebezpieczne promieniowanie czy radioaktywne ryby – nie milkną echa tragedii w elektrowni atomowej w Fukushimie z marca 2011 roku.  Czy rzeczywiście jest czego się obawiać?

dr inż. Krzysztof Wojciech Fornalski fizyk jądrowy, specjalista ds. bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej w PGE EJ 1 Sp. z o.o.

dr inż. Krzysztof Wojciech Fornalski fizyk jądrowy, specjalista ds. bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej w PGE EJ 1 Sp. z o.o.

Joanna Szubierajska: Fukushima wciąż straszy, a media donoszą o kolejnym radioaktywnym wycieku – czy mamy się czego obawiać?

Dr inż. Krzysztof Wojciech Fornalski: Mnie Fukuszima nie straszy, bo niby dlaczego? Strach ma wielkie oczy, w dodatku Fukuszima leży bardzo daleko stąd. Oczywiście hasło „wyciek radioaktywny” jest rzeczywiście bardzo medialne i dla osoby, która nie wie tak na prawdę co to jest, może być przerażające. Jednakże ów „wyciek” to jest nic innego jak woda, którą chłodzi się reaktor, a która w pewnej ilości po prostu przedostała się do gruntu. To prawda, że zawiera ona więcej substancji promieniotwórczych niż czerpana bezpośrednio z morza, jednakże praktycznie nie stanowi ona dla nas realnego zagrożenia. Pamiętajmy, iż w morzach i oceanach jest 500 tys. razy więcej (!) naturalnych radioizotopów, niż wszystkich izotopów dodanych do oceanów w wyniku fukuszimskiej awarii.

Temat przekazu medialnego, który straszy i upowszechnia radiofobię, nadaje się na osobną dyskusję. Niedawno czytałem artykuł, który straszył, iż morze przy brzegu elektrowni w Fukuszimie … gotuje się. Nie trzeba wiele wysiłku, aby sprawdzić, iż jest to nieprawda. Podobnie straszono nas w latach ’80, iż do roku 2000 większość Europejczyków umrze z powodu awarii w Czarnobylu. Nic takiego nie miało oczywiście miejsca.

Po katastrofie w Fukushimie podnoszą się głosy, że nie ma w 100 proc. bezpiecznych elektrowni jądrowych.

Tak jak nie ma w 100 proc. bezpiecznych telefonów komórkowych czy płytek chodnikowych. Bo czym jest owo „100 proc. bezpieczeństwo”? Czy siedząc przed komputerem mam pewność, że w przeciągu najbliższej godziny nic mi się złego nie stanie? Oczywiście, że nikt mi takiej pewności nie da, natomiast prawdopodobieństwo, że sufit znajdujący się nade mną spadnie mi na głowę jest bardzo małe – stąd tak powszechnie używane pojęcie prawdopodobieństwa w kontekście bezpieczeństwa. Nie przeszkadza mi to jednak codzienne siadać pod sufitem, używać telefonu, jeździć autobusem czy chodzić po płytkach chodnikowych – chociaż mogę się na nich potknąć i zrobić sobie krzywdę.

Elektrownia jądrowa, która pracowała w Fukuszimie, była elektrownią tzw. II generacji. Podobnie jak w Czarnobylu, chociaż te

Przez ostatnie 40 lat ludzkość wiele się nauczyła w dziedzinie bezpieczeństwa elektrowni jądrowych, niekiedy (i niestety) ucząc się na błędach.

dwie technologie ciężko porównywać. Niemniej jednak charakteryzowała się ona starymi systemami bezpieczeństwa, w szczególności całkowicie aktywnym systemem chłodzenia rdzenia. Oznacza to, iż potrzebny jest prąd elektryczny do jego skutecznego chłodzenia. Po drugie wiele innych elementów elektrowni w Fukuszimie jest gorszych od współcześnie budowanych – chociaż przykładowo zbiornik reaktora spisał się bardzo dobrze i nie przetopił się, o czym media już nie piszą.

W takim razie co się zmieniło w ciągu ostatnich 40 lat, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo elektrowni jądrowych?

Bardzo wiele. Przede wszystkim systemy bezpieczeństwa stały się mniej zależne od ludzkich poczynań (gdzie ryzyko pomyłki jest duże), oraz, co może niektórych zdziwi, zwłaszcza w kontekście Fukuszimy, odporne na ekstremalne warunki zewnętrzne. Trzęsienie ziemi i tsunami, które nawiedziło Japonię, nie naruszyło poważnie konstrukcji elektrowni w Fukuszimie. To fatalny splot wydarzeń spowodował odcięcie reaktora od możliwości chłodzenia rdzenia. Co ważne, po trzęsieniu ziemi elektrownia sama się wyłączyła uruchamiając automatycznie systemy bezpieczeństwa chłodzące rdzeń. Samej elektrowni praktycznie nic się nie stało! Nie można tego powiedzieć o elektrowniach konwencjonalnych, które uległy różnym zniszczeniom.

Przez ostatnie 40 lat ludzkość wiele się nauczyła w dziedzinie bezpieczeństwa elektrowni jądrowych, niekiedy (i niestety) ucząc się na błędach. Jednak zasadniczej zmianie uległa cała filozofia – reaktor przede wszystkim ma być bezpieczny i bezpieczeństwo jest priorytetem ponad wszelkimi innymi działaniami. Ponadto reaktor ma się bezpiecznie wyłączyć nawet bez udziału człowieka, a nawet wbrew jego błędom. I na koniec wprowadzono mechanizmy, dzięki któremu reaktor sam z siebie nie ma prawa doprowadzić do awarii. Posłużę się pewną analogią: gdy jedziemy samochodem i zepsuje nam się silnik, to samochód sam zwalnia, chociaż byśmy robili wszystko, aby jechał dalej. Dzięki temu samochód sam się zatrzyma i nie zrobi nikomu krzywdy.


Na czym będą polegały procedury bezpieczeństwa w polskiej elektrowni jądrowej? Czym się one różnią od tych zastosowanych w Fukuszimie?

Wspomnianą przeze mnie filozofią, która uniemożliwia wybudowanie w Polsce elektrowni takiej jak w Fukuszimie, czyli II generacji. W ciągu ostatniego okresu Polska gruntownie zmodyfikowała ustawę Prawo atomowe wprowadzając do niej wszystkie najnowsze i najbardziej rygorystyczne regulacje.

Jakie to regulacje?

Jeśli chodzi o konkrety, to w Polsce można wybudować elektrownię III generacji, która posiada zaawansowane i zwielokrotnione systemy bezpieczeństwa, w tym pasywne, podwójną obudowę bezpieczeństwa oraz gdzie wprowadzona jest tzw. ochrona w głąb – czyli szereg kolejnych i niezależnych elementów zabezpieczających powodujących, iż elektrownia sama z siebie nie może doprowadzić do awarii. I to jest bardzo istotne i warte podkreślenia: elektrownia jądrowa III generacji sama z siebie, nawet przy celowym negatywnym działaniu operatora, nie ma prawa spowodować jakiegokolwiek niebezpieczeństwa poza najbliższym otoczeniem samego reaktora.

Po każdej katastrofie jądrowej informuje się nas, że to był przypadek, że to już się nie powtórzy i że nowa technologia będzie bezpieczna. Jednak życie jest nieprzewidywalne – jak zabezpieczyć się przed ew. atakami terrorystycznymi, ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi czy zwykłym błędem ludzkim? Czy jest to w ogóle możliwe?

Owszem, informacje, iż „to się nie powtórzy” pojawiają się w mediach, ale o mediach już mówiliśmy. Natomiast nie ma jednej odpowiedzi na Pani pytanie. Przed błędami ludzkimi (czyli błędami operatorów elektrowni) w dość prosty sposób można się zabezpieczyć i już to zrobiono w elektrowniach III generacji. Jeśli chodzi o ataki terrorystyczne, to wprowadzono szereg dodatkowych zabezpieczeń, w tym np. wymóg, aby zewnętrzna obudowa bezpieczeństwa była na tyle mocna, aby nawet w przypadku ataku rakietowego czy uderzenia dużego samolotu pasażerskiego reaktor mógł się bezpiecznie wyłączyć. I to też się daje zrobić.

Oczywiście można wymyślić taki scenariusz ataku, gdzie na raz uderza nie jeden, a dziesięć samolotów. Wtedy oczywiście obudowa tego nie wytrzyma. Pytanie na ile taki atak jest prawdopodobny i po co terroryści chcieliby angażować aż takie środki, żeby zniszczyć jedną elektrownię. Podobnie jest z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Elektrownie III generacji są dużo odporniejsze, ale jeszcze nikt nie wymyślił sposobu, jak zabezpieczyć się przed np. upadkiem dużego meteorytu. I znowu pytanie retoryczne: jak bardzo prawdopodobny jest taki scenariusz?

Dlaczego Polska powinna postawić na atom? Co jest, wg Pana, największą zaletą energetyki jądrowej?

Bezsprzeczną zaletą energetyki jądrowej jest fakt, iż jest to energetyka bezemisyjna. Brak emisji dwutlenku węgla ma duże znaczenie w porównaniu chociażby z energetyką węglową, która w Polsce dominuje. Nie bez znaczenia są tutaj także zalecenia Komisji Europejskiej w tym zakresie. Kolejną zaletą jest konieczność dywersyfikacji polskiego miksu energetycznego, składającego się w dużej mierze z węgla i importowanego gazu. Tutaj chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Poza tym elektrownie jądrowe są stabilnym i przewidywalnym źródłem energii elektrycznej. Kolejną zaletą energetyki jądrowej jest jej bezpieczeństwo, chociaż zdaję sobie sprawę, iż bardzo wiele osób się ze mną nie zgodzi. Niemniej jednak nieco się w tym temacie orientuję, więc będę się upierał przy swoim. Do grona zalet należy też dodać niską cenę prądu produkowanego w pracującej już elektrowni, rozwój nowoczesnych technologii oraz skupienie dużej mocy wytwórczej w jednym miejscu.


A wadą?

Z wad natomiast należy wymienić olbrzymie koszty inwestycyjne, a także negatywny odbiór społeczny i negatywny przekaz medialny. Ludzie po prostu boją się elektrowni jądrowych głównie dlatego, że nie rozumieją jak działa. A jak mawiała nasza rodaczka, Maria Skłodowska-Curie, „niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć”. I tego właśnie wszystkim gorąco życzę.

Dziękuję bardzo za rozmowę

Joanna Szubierajska, Ekologia.pl

dr inż. Krzysztof Wojciech Fornalski fizyk jądrowy, specjalista ds. bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej w PGE EJ 1 Sp. z o.o.

5/5 - (8 votes)
Subscribe
Powiadom o
52 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Nikomu nie znany “autorytet” naukowy ze sp.z.o.o. nie jest żadnym ekspertem. Wystarczy śledzić jak przez lata największe potęgi technologiczne i gospodarcze świata nie potrafią opanować 2 najpoważniejszych awarii elektrowni jądrowych ostatnich lat, ile to już do tej pory kosztowało, jakie skutki przyniosło i tylko wróżka wie jak się jeszcze skończy, bo na pewno nie tej klasy specjalista. A już na pewno jak życie pokazuje-nie stać nas na ew. elementarną akcje ratunkową a tym bardziej na usuwanie jej skutków, że nie wspomnę już o problemie odadów

Polecam też świetna stronkę: https://www.niedlaatomu.pl/ oraz druga świetną stronkę: https://www.niedlaatomuwlubiatowie.pl/. Trzeba zawsze wysłuchać obu stron:)
Także wielu noblistów, wspaniałych, mądrych, ludzi, którzy czynią nasz świat lepszym jest przeciwnych atomowi: https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/nie-dla-energii-jadrowej-laureaci-pokojowej-nagrody-nobla-do-swiatowych-przywodcow/

Pojawiły się nowe badania: https://www.bbc.co.uk/news/health-24063286

Przeciwnicy EJ zawsze mogą podpisać petycję: https://www.my-voice.eu/en?country=pl-PL. Jeśli jesteś przeciw przyłącz się, jeśli jesteś za budową kolejnych elektrowni albo Ci to obojętne zignoruj ten komentarz:)

ja mialam w swoim zyciorysie krotki epizod studiowania fizyki, ale nie to powolanie :) (ostatecznie zostalam chemikiem). Pamietam, jak moi wykladowcy szkolili z ochrony radiologicznej lekarzy, wojskowych i strazakow, bo jednak to fizycy maja najwieksze pojecie o promieniowaniu. Przykladowo w wojsku nie obowiazuja limity dawek promieniowania takie jak dla zwyklych ludzi. Tam dozymetry sa ustawione na tak wysokie progi, aby zolnierz mogl walczyc a to, co mu sie stanie za iles tam lat juz nikogo nie obchodzi. Wiec nie przesadzaj, ze zolnierze i strazacy (niejednokrotnie bez studiow) maja wiecej wiedzy na ten temat. Wszystkich i tak szkola fizycy, czasem radiochemicy.

ale takiej pracy nie pisze sie ot tak. Przciez z pewnoscia byl jakis promotor, recenzenci, rada uczelni i tak dalej. To sa ludzie z tytulami profesorskimi. Ale OK, sprobuje przeczytac te prace, bo to jest gdybanie o okladce ksiazki. Ten lekarz ja czytal?

Ja tam mam osobiscie ostrozne podejscie do wojskowych, bo ci ktorych poznalam byli ograniczeni umyslowo. Sprzet pomiarowy to najlepszy jest na uczelniach i w instytutach, pamietam z laboratoriow na fizyce, bo nasze wojsko ma sprzed z PRLu :)

Tylko, że żołnierze wiedzą jak przeprowadzić ewakuację, jak się chronić, mają odzież ochronną, maski, kombinezony, urządzenia pomiarowe, po za tym spytałam pewnego lekarza z dużym doświadczeniem co sądzi o pracy pana Fornalskiego, stwierdził, że to jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że gaz rozpylony w Syrii leczy. Bardzo miły i mądry jest ten lekarz, tłumaczy ludziom cierpliwie co im dolega, wcale nie mówiłam mu, że jestem biologiem, spytałam jako zwykły pacjent:) Powiedział, że jedna uszkodzona komórka może namnożyć się do takiego stanu, nowotwór jest nie do wyleczenia.

OOO widze że tu nawet jakiś admin moderuje !!!
Ciekawym za co moja wypowiedź nie przeszła procesu moderacji???????

STOP Atom!!!!!!!!!!!!!!!

Najbardziej rzetelne informacje o tym, co się dzieje teraz w Fukushimie są tutaj:
https://paa.gov.pl/node/431

PAA musi funkcjonowac bez wzgledu na to, czy elektrownia jest czy jej nie ma, wiec nie przesadzaj, bo w teorie spiskowe i ufo malo kto dzisiaj wierzy :)

Najmniej obiektywne dane ludzi, którzy mieliby z budowy energii jądrowej największe korzyści!

,,Chodząc mogę się potknąć i zrobić sobie krzywdę”, no tak, każdy się kiedyś przewrócił, tylko czy można zwykły upadek porównywać do choroby popromiennej?

https://www.papilot.pl/ludzie/10290/9/Dzieci-Czarnobyla-wstrzasajace-zdjecia-ofiar-katastrofy.html

https://wiadomosci.wp.pl/gid,13335815,gpage,5,img,13335916,kat,1347,title,Dzieci-Czarnobyla,galeria.html

Tak ku przestrodze.

Proszę zapoznać się z historią Karen Silkwood, zanim wypowiecie się na temat pracowników przemysłu jądrowego. https://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/shows/reaction/interact/silkwood.html

A co Pan powie o wielkich oczach ale nie strachu tylko Tepco, kolejnych matactwach i ukrywaniu prawdy oraz pomyśle, że jedynym wyjściem na uratowanie a przynajmniej odsunięcie w czasie problemu jest sztuczna wieczna zmarzlina?

https://czyczy.pl/jadrowa/japonia-fukushima-wstyd-chaos-straty-ines3/

Radzę odbyć służbę wojskową, potem się wypowiadać, Krzysiu, Maciusiu jesteście dowodami jak wielką krzywdę zrobiono mężczyznom anulując obowiązkową służbę wojskową, tam by Was nauczyli co to ochrona przeciwpromienna, co to choroba popromienna i skutki popromienne. Drodzy chłopcy co robiliście na PO? Panie Krzysiu Hiroszima to nie fajerwerki, a Czarnobyl to nie pierwowzór Silent Hill.

Nie ma progu szkodliwości dawki, każda dawka, nawet pojedynczy foton X lub gamma może spowodować raka jeśli uszkodzi odpowiednie miejsce w komórce. Szczególnie groźne jest uszkodzenie genu P53, kodującego białko p53, wtedy nie następuje apoptoza i komórki dzielą się w nieskończoność. Jeśli to komórki nowotworowe, nowotwó rozwija się bardzo szybko i jest oporny leczenie. Jest wiele miejsc w genomie, których uszkodzenie powoduje nowotwory. Oparzenia popromienne to stan zapalny mający na celu zlikwidowanie uszkodzonych komórek. Najwrażliwsze na promieniowanie są komórki szybko dzielące się: szpiku kostnego, węzłów chłonnych, komórki zarodka. Każda komórka ma wrażliwą tarczę (target), którego uszkodzenie powoduje śmierć komórki. Uszkodzenie pewnej puli komórek oraz pewnej ilości materiału genetycznego powoduje stan zapalny, czyli oparzenie popromienne. Uszkodzenie dużej puli komórek powoduje martwicę tkanek. Rany te mogą prowadzić do zakażęń zwłaszcza, że nie funkcjonuje szpik kostny. Uszkodzenia szpiku powodują leukopenię, erytroponie, trombopenie (giną komórki macierzyste szpiku, z których powstają komórki krw). Teratogenne działanie atomu wynika z szybkich podziałów komórek zarodka. Im większa dawka tym większe uszkodzenia komórek i większe prawdopodobieństwo raka. Małe dawki nie dają zerowego prawdopodobieństwa. Polska jest na terenie pensejsmicznym, w Górach Świętokrzyskich jest nawet wulkan, wprawdzie wygasły. 30 listopada 2004 roku o 18.18 trzęsienie ziemi o sile 4,9 w skali Richtera nawiedziło południową Polskę. 21 września 2004 trzęsienie ziemi o sile 4,4 było w Kaliningradzie. Do tego w Polsce są tornada, huragany, tąpnięcia, osuwiska, powodzie, burze elektryczne. Nie ma bezpiecznych elektrowni, wszędzie może zdażyć się wypadki, wypadki

Pluton w człowieku, to chyba było w Eleven hour, wiesz, że to fikcja?:)

To są dane ze Sztabu Kryzysowego, czyli specjalistów, nie jakiś ,,naukowców” opłacanych przez proatomowe lobby. Mój pracodawca sądzi inaczej, podobnie jak sądzili moi wykładowcy:)

co to jest szereg promieniotwórczy i rozpad promieniotwórczy?

Czy zamiast negować potrafisz podać jakiś merytoryczny argument, że nie mam racji, moja wiedza wynika z kursu radiobiologia: https://www.usosweb.uj.edu.pl/kontroler.php?_action=actionx:katalog2/przedmioty/pokazPrzedmiot(prz_kod:WBt-BT207) ibiofizyka: https://www.usosweb.uj.edu.pl/kontroler.php?_action=actionx:katalog2/przedmioty/pokazPrzedmiot(prz_kod:WBl-IZ-NE@12f017) A Ty co masz na swoją obronę?

Zwolennicy Ej piszą, że ludzie w pobliżu elektrowni czy składowisk odpadów są zdrowi, ale to nie jest prawda, w pobliżu elektrowni dzieci chorują częściej na nowotwory złośliwe i nie jest to wina wirusów, jak podają zwolennicy EJ, gdyż kontakt z duża liczba patogenów uodparnia, nie uwrażliwia, dzieci mające kontakt z patogenami są zdrowsze od tych chowanych w sterylnych warunkach:) Piszą o braku skażeń, ale nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, ilu z Was ma dostęp do urządzeń pomiarowych? Spytajcie o skutki popromienne i skażenia pracowników najbliższych Sztabów Kryzysowych, lekarzy, strażaków, policjantów albo żołnierzy czym grozi kontakt z promieniowaniem, nie słuchajcie ludzi, którzy mają w budowie EJ interes. Pan dr musi tak mówić, za to mu płacą, tak jak aktorom w reklamach:)

O ludzkim ciele i fizjologii to najwięcej wiedza lekarze:) Najlepiej znają się na tym jak ludzkie cało reaguje na dany czynnik:) Biolodzy np. mikolodzy, mikrobiolodzy też pracują w laboratoriach np. robią antybiogramy, badają posiewy i wymazy, identyfikują chorobotwórcze mikroby, nawet analizują treść żołądkową czy nie ma w niej np. części trujących roślin, identyfikują jakie jadowite zwierzę kogoś ugryzło itd. Ale o samym człowieku jako takim najlepiej wiedza lekarze:)

Po za tym są też badania niby potwierdzające szkodliwość masła, które ludzie jedzą od niepamiętnych czasów oraz potwierdzające szkodliwość margaryny, ludzie jedzą ją cały czas:) Ani jedno ani drugie w rozsądnej ilości nie zaszkodzi:) A badania są:) KIKK nie czyni nikomu krzywdy, brak EJ jeszcze nikomu nie zaszkodził, czy gdybyś nie wiedziała czy lek na lekką chorobę np. przeziębienie, które można leczyć domowymi sposobami ma skutki uboczne czy podałabyś go swojemu dziecku? Miałabyś szansę 1:1, że coś się stanie, czy zaryzykowałabyś wiedzą, że obejdzie się bez tego leku albo, że możesz podać inny, sprawdzony? elektrownia jest takim produktem, może okazać się trucicielem, możemy się bez niej obejść:) Po co ryzykować?

Ale leczą lekarze:) Mądrzy ludzie, którzy uczą się przez całe życie. Dlaczego jak jesteś chora nie idziesz do fizyka, dlaczego nie poprosisz fizyka o np. Apap, tylko idziesz do apteki, gdzie sprzedaje farmaceuta? Ja jestem przeciw elektrowni, jestem zwolennikiem hipotezy liniowej i teorii tarczy, dlatego nie wierzę w bezpieczne promieniowanie, nie wierzę też w bezpieczne elektrownie. Czy są tam ołowiane ekrany? Jeśli są to jaką mają grubość? Dlaczego woda wycieka do środowiska, a nie jest jak np. w lodówce? Nie wierze też w niezniszczalność elektrowni, Titanic też był niezniszczalny:) Naukowcy z Wydziału Biochemii Biofizyki i Biotechnologii też prowadzą badania, można znaleźć ich prace w Internecie. Moim zdaniem lepiej zostać przy węglu, mamy go pod dostatkiem i zainwestować w gaz, którego też mamy sporo i OZE, to damy radę bez atomu:)

:) moze i tak, ale jaka masz pewnosc, ze pracy KIKK nie sfinansowali np. producenci wiatrakow czy szejkowie z arabii saudyjskiej? W tym przypadku masz jeden zespol naukowy kontra kilka niezaleznych zespolow. Logika podpowiada, ze to ci drudzy maja racje. Poza tym ani ja, ani za pewne Ty, nie jestesmy w stanie same przeprowadzic takich badan, wiec co innego nam zostaje, jak brac za dobra monete publikowane prace naukowe? zakladanie, ze falszuje sie wyniki badan naukowych jest krzywdzace. Gdyby tak bylo, nie umielibysmy leczyc raka, produkowac lekarstw czy latac w kosmos. Ok, rozpisalam sie nie na temat:)

Tylko, że badanie sponsorowane przez atomistów nie są miarodajne, oni są jak aktorzy, którzy zachwalają w reklamach dany produkt, mi chodzi o badania niezależnych lekarzy, badania sponsorowane przez wszelkie agencje atomistyki zawsze będą proatomowe, tak jak np. w reklamie margaryny mówią, że masło uszkadza serce, a w reklamie masła, że po margarynie się ślepnie:)

dobrze, ze o tym piszesz. Tylko podawaj zawsze zrodla, bo bez zrodel Twoje posty, choc pisane pewnie w dobrej wierze, sa bezwartosciwe. Badania podwyzszenia nowotworow wokol elektrowni atomowych nosza nazwe studium KIKK (Kinderkrebs in der Umgebung von Kernkraftwerken), opisywane tez w innych miejscach (m.in. praca Horsta Kuni, w Klinische Nuklearmedizin pt. „Leukaemie in der Umgebung von Atomanlagen”). Problem z nimi jest taki, ze Niemcy powolali pozniej kilka niezaleznych zespolow, zeby dokladnie zbadac sprawe. Podobne badania zaczeli robic w UK, gdzie zespol COMARE (https://www.comare.org.uk/press_releases/14thReportPressRelease.htm) ponownie zajal sie danymi z Niemiec i opublikowal raport (https://www.comare.org.uk/documents/COMARE12thReport.pdf), ktory generalnie pokazuje, ze za nowotwory wokol tej niemieckiej elektrowni odpowiadaja chemikalia, ktore znajduja sie w glebie i wodzie w wyniku zbombardowania przez aliantow w 1945 niemieckiej fabryki amunicji, ktora sie tam akurat znajdowala. Takze Szwajcaria przeprowadzila takie badania (CANUPIS, https://www.canupis.ch/fileadmin/CANUPIS/uploads/pdf/press_release_canupis.pdf), gdzie juz w pierwszym zdaniu przeczytasz ze large nationwide longitudinal study found no evidence of an increased risk of cancer in children born near nuclear power plants in Switzerland. Sa jeszcze raporty miedzynarodowych komisji jak BEIR, ICRP, a takze dzialajaca pod ONZ komisja UNSCEAR (www.unscear.org). Pisalam kiedys z tego prace zaliczeniowa :) Generalnie te nowotwory wokol jadrowek to jakis hoax, co i tak mnie do nich nie przekonuje. No ale chociaz uzywajmy faktow w walce z nimi, bo sie kompromitujemy w ten sposob.

A niezly dozymetr do pomiarow promieniowania kupisz na allegro juz za 150 zl, tylko trzeba wypatrzyc okazje.

Asiuniu, przestań trollować, bo to się robi już nudne. Podaj chociaż JEDNO źródło swoich pseudoinformacji, dobra? Pisanie o raku przy elektrowni jądrowej to jakiś wielki hoax wymyślony lata temu, aby nastraszyć nieuków. Poczytaj trochę, potem się wypowiadaj.

A co Pan na to?

https://kokrein.salon24.pl/532296,fukushima-tykajaca-bomba

A mnie straszy i to BARDZO !!! Izotopy ktore dostaja sie do srodowiska sa juz praktycznie na wiecznosc i tak np tylko JEDEN ! atom plutonu ktory dostanie sie do organizmu powoduje raka . A tym ze jest daleko to nie pocieszajmy sie bo deszcze z parujacego Pacyfiku skazanego dzien w dzien wyciekajaca radioaktywna woda z Fukuszimy bede u nas tez padaly – masy powietrza stale sie przemieszczaja i radioaktywna woda w oceanie tez powoli dotrze – cierpliwosci ! Nie mowiac o rybach pacyficznych – Korea juz zakazala importu ryb z Japaonii . Zaraz zrobia to samo z Chiny i nastepne kraje . Zycze smacznego tunczyka czy lososia !

Ale bzdury piszesz Aga! Słyszałaś o tym, że izotopy samoczynnie się rozpadają? I skąd wzięłaś informacje o tym jedym atomie plutonu? Z Pudelka? Wygooglaj sobie jaki jest NATURALNY skład izotopowy każdego człowieka – pluton jest w każdym z nas od urodzenia, bo jest po prostu obecny w glebie od zawsze. Ech, nieuki…

A ile zaplacili panu japonce za propagande I falszowanie prawdy?? Policy w Japonii za farm owe obiadki I prezeciki Tez. Bardzo lubia japonczykow.

Ciekawe czy zwykli zjadacze chleba mogą to sprawdzić? Pisać, że nie ma skażeń można, jak obywatele nie mają urządzeń pomiarowych, a ludzie ani zwierzęta promieniowania nie czują:)

Ale Polska ma już doświadczenie w składowaniu odpadów radioatkywnych. Od ponad 50 lat pracuje ośrodek – Centralna Składnica Odpadów Promieniotwórczych w Różanie – która świetnie działa. Nie ma tam żadnych skażeń środowiska, a ludzie mieszkający wokoło Różana są zdrowi, zajmują drugie miejsce w województwie jeśli chodzi o zdrowotność

W dodatku Pan dr nic nie wspomniał o największym problemie, mianowicie odpadach radioaktywnych, czyli wyczerpanym źródle energii. Wiem, że są różne sarkofagi, betonowe bunkry pod ziemią, ale jednak wypadki się zdarzają, a przecież już nigdy tego z ziemi nie wydostaniemy, zostanie tam na zawsze.

Rak piersi a promieniowanie jonizujące – https://www.rakpiersi.pl/promieniowanie.html
Obiektywne dane – https://www.ciop.pl/14302.html

To na wszelki wypadek: https://pczkstaszow.info/skazenie-radioaktywne, mury zatrzymują tylko promieniowanie korpuskularne i cząsteczki pierwiastków natomiast samych fal elektromagnetycznych nie.

A co boicie się prawdy, gdyby napisała Fornalskiemu wprost, sprawa zostałaby zmieciona pod dywan, a tak świat się o tym dowie, nareszcie ktoś rozsądny!

brawo! Powinnaś razem z Dodą w szkole uczyć, aby jeszcze więcej było osób piszących takie mądrości :D

Ci co uważają, że elektrownie są niegroźne mają w tym interes finansowy lub są sponsorowani przez tych co mają:) Radzę zapoznać się z pracami doskonałych naukowców z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ.

Energia węglowa daje te same gazy co czynne wulkany i jakoś w pobliżu wulkanów jest ogromna bioróżnorodność. Promieniowanie jonizujące to najbardziej teratogenny, rakotwórczy i smiercionośny czynnik jaki znamy. Fukuszima jest daleko, ale są inne elektrownie, które oddają do otoczenia radioaktywną wodę: https://www.fakt.pl/Rak-zabija-nasza-wioske-,artykuly,146024,1.html; https://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,WHO-ryzyko-raka-wyzsze-w-regionach-wokol-Fukushimy,wid,15371938,wiadomosc.html?ticaid=11146a. Oto co my Europejczycy możemy zrobić: https://www.my-voice.eu/en?country=pl-PL Przeciwnicy energii jądrowej łączmy się:)

Układ chłodzenia reaktora ma dwa obiegi, więc nie może być mowy o zrzucie promieniotwórczej wody do środowiska. Fakt.pl nie jest najszczęśliwszym źródłem informacji.