UE sprawdzi pochodzenie ziaren kawy i kakao. Koniec produktów związanych z wycinką lasów?
Od końca 2025 r. przedsiębiorstwa wprowadzające na rynek Unii Europejskiej kawę, kakao, soję, drewno, olej palmowy, kauczuk czy bydło muszą udowodnić, że ich produkty nie przyczyniają się do niszczenia lasów. To jedna z najambitniejszych regulacji środowiskowych ostatnich lat. Dla konsumentów oznacza większą transparentność łańcuchów dostaw, ale również pytanie, które coraz częściej pojawia się w debacie publicznej: czy nowy system kontroli sprawi, że filiżanka kawy i tabliczka czekolady będą jeszcze droższe?
- Europa chce odciąć handel od niszczenia lasów
- Jak działa nowe rozporządzenie?
- Kto najbardziej odczuje nowe obowiązki?
- Czy kawa i czekolada rzeczywiście zdrożeją?
- Czy mali producenci nie zostaną wykluczeni?
- Czy rozporządzenie naprawdę ochroni lasy?
- Transparentność staje się nową wartością
- Czy to cokolwiek zmieni na lepsze?
Eksperci są zgodni, że wpływ nowych przepisów na ceny będzie znacznie mniejszy niż oddziaływanie zmian klimatu czy rekordowo wysokich cen surowców. Jednak dla importerów oznacza to prawdziwą rewolucję organizacyjną.
Europa chce odciąć handel od niszczenia lasów
Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) świat w latach 2015–2020 tracił średnio około 10 mln hektarów lasów rocznie, choć tempo wylesiania stopniowo maleje. Największym motorem tego procesu pozostaje ekspansja rolnictwa – zakładanie plantacji kakao, kawy, soi czy pastwisk dla bydła.
Unia Europejska należy do największych importerów produktów, których produkcja może wiązać się z wycinką lasów tropikalnych. Według analiz Komisji Europejskiej unijna konsumpcja odpowiada za około 10% globalnego wylesiania związanego z handlem międzynarodowym, co czyni Europę jednym z największych światowych importerów tzw. „ukrytego wylesiania”.
Odpowiedzią na ten problem jest Rozporządzenie UE 2023/1115 w sprawie produktów niepowodujących wylesiania (EUDR – EU Deforestation Regulation).
Jak działa nowe rozporządzenie?
Nowe przepisy obejmują siedem podstawowych grup towarów:
- kawa,
- kakao,
- soja,
- olej palmowy,
- drewno,
- bydło,
- kauczuk,
a także liczne produkty pochodne, m.in. czekoladę, meble, papier, wyroby skórzane czy opony.
Każda firma wprowadzająca je na rynek UE będzie zobowiązana wykazać, że produkt:
- nie pochodzi z terenów wylesionych po 31 grudnia 2020 r.,
- został wyprodukowany zgodnie z prawem kraju pochodzenia,
- przeszedł procedurę należytej staranności (due diligence).
Kluczowym elementem będzie obowiązek przekazania dokładnych współrzędnych geograficznych plantacji lub gospodarstwa, z którego pochodzi surowiec. Dane te będą porównywane z mapami satelitarnymi i bazami monitorującymi zmiany pokrycia lasów.
To oznacza, że importer kawy będzie musiał znać lokalizację plantacji, z której pochodzą konkretne ziarna, a producent czekolady – źródło wykorzystywanego kakao.
Kto najbardziej odczuje nowe obowiązki?
Największe wyzwanie czeka importerów i producentów.
Dotychczas w wielu przypadkach wystarczały certyfikaty jakości lub deklaracje dostawców. Teraz konieczne stanie się stworzenie znacznie bardziej szczegółowego systemu identyfikowalności.
Firmy będą musiały inwestować w:
- cyfrowe systemy śledzenia dostaw,
- geolokalizację plantacji,
- audyty dostawców,
- analizę ryzyka,
- archiwizację dokumentacji.
Dla dużych międzynarodowych koncernów oznacza to głównie wzrost kosztów administracyjnych. Znacznie trudniejsza sytuacja dotyczy małych importerów oraz producentów z krajów rozwijających się, którzy często współpracują z tysiącami drobnych rolników.

Rolnik na plantacji kawy. Fot. piasupuntongpool/ envato
Czy kawa i czekolada rzeczywiście zdrożeją?
To pytanie pojawia się najczęściej.
Paradoksalnie wpływ rozporządzenia EUDR na ceny detaliczne może okazać się stosunkowo niewielki.
Znacznie większym problemem są zmiany klimatu.
W latach 2024–2025 światowy rynek kawy i kakao przeżywał bezprecedensowe wzrosty cen.
Przyczyn było kilka:
- susze w Brazylii,
- niekorzystne warunki pogodowe w Wietnamie,
- choroby plantacji,
- słabe zbiory kakao w Ghanie i Wybrzeżu Kości Słoniowej,
- rosnący popyt na świecie.
W efekcie notowania kakao na światowych giełdach osiągały historyczne rekordy, a ceny kawy Arabica również należały do najwyższych od wielu lat.
Na tym tle koszty związane z wdrożeniem systemu identyfikowalności stanowią jedynie część całkowitych kosztów produkcji.
Analitycy rynku rolnego wskazują, że wzrost cen wynikający wyłącznie z EUDR powinien być ograniczony, choć w niektórych segmentach – zwłaszcza kaw speciality czy czekolady premium – może być bardziej zauważalny.
Czy mali producenci nie zostaną wykluczeni?
To jeden z głównych argumentów krytyków nowych przepisów.
Na świecie miliony drobnych plantatorów kawy i kakao nie dysponują nowoczesnymi systemami GPS ani rozbudowaną dokumentacją.
Organizacje producentów zwracają uwagę, że koszt wdrożenia nowych wymagań może być dla nich bardzo wysoki.
W efekcie część europejskich importerów może ograniczyć współpracę z najmniejszymi gospodarstwami na rzecz dużych plantacji, które łatwiej spełnią wymogi dokumentacyjne.
Komisja Europejska podkreśla jednak, że celem rozporządzenia nie jest eliminowanie drobnych rolników, lecz zwiększenie przejrzystości łańcuchów dostaw. Państwa członkowskie oraz organizacje międzynarodowe rozwijają programy wsparcia technicznego i szkoleniowego dla producentów z krajów Globalnego Południa.
Czy rozporządzenie naprawdę ochroni lasy?
To najważniejsze pytanie.
Według Komisji Europejskiej nowe przepisy mają ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o około 32 mln ton CO₂ rocznie oraz zmniejszyć presję na lasy tropikalne.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że sukces zależy od kilku czynników:
- skuteczności kontroli,
- jakości danych satelitarnych,
- współpracy z krajami producentów,
- egzekwowania przepisów przez państwa członkowskie.
Pojawiają się również obawy dotyczące tzw. wycieku handlowego (trade leakage). Produkty niespełniające europejskich wymogów mogą zostać przekierowane na rynki, gdzie podobnych regulacji nie ma, co ograniczy globalny efekt środowiskowy.
Z drugiej strony EUDR może wyznaczyć nowy światowy standard odpowiedzialnego handlu. Już dziś podobne rozwiązania analizują m.in. Wielka Brytania oraz niektóre państwa Azji.
Transparentność staje się nową wartością
Rozporządzenie przeciwko wylesianiu wpisuje się w szerszy trend zwiększania przejrzystości łańcuchów dostaw. W ostatnich latach Unia Europejska przyjęła również regulacje dotyczące raportowania zrównoważonego rozwoju (CSRD), należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie praw człowieka i środowiska (CSDDD) czy rozwijanego Cyfrowego Paszportu Produktu.
Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność inwestycji w cyfryzację i zarządzanie danymi, natomiast dla konsumentów – większą pewność, że kupowane produkty nie przyczyniają się do degradacji lasów tropikalnych.
Czy to cokolwiek zmieni na lepsze?
Rozporządzenie EUDR jest jedną z najbardziej ambitnych prób powiązania ochrony środowiska z globalnym handlem. Choć wdrożenie nowych obowiązków zwiększy koszty funkcjonowania importerów, eksperci wskazują, że nie powinno ono być głównym czynnikiem wzrostu cen kawy czy czekolady. Znacznie większe znaczenie mają dziś zmiany klimatu, malejące plony i niestabilność produkcji w krajach tropikalnych.
Największym wyzwaniem pozostanie zapewnienie, aby nowe przepisy rzeczywiście ograniczyły wylesianie, a jednocześnie nie doprowadziły do wykluczenia milionów drobnych producentów z globalnego rynku. Jeśli system okaże się skuteczny, europejscy konsumenci mogą zyskać nie tylko bardziej przejrzyste produkty, ale także realny wpływ na ochronę jednych z najcenniejszych ekosystemów świata.

Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Badaczka eko-trendów i nastrojów panujących w Unii Europejskiej. Ekolog. Prywatnie wielbicielka spacerów nad brzegiem jeziora i jazdy na rowerze.
Opublikowany: 17 lipca, 2026