Elektryczne Ferrari Luce oficjalnie! Cena zwala z nóg - Ekologia.pl
Ekologia.pl Trendy Piekło zamarzło! Ferrari prezentuje swój pierwszy w pełni elektryczny supersamochód

Piekło zamarzło! Ferrari prezentuje swój pierwszy w pełni elektryczny supersamochód

Kosztuje 640 000 dolarów, mieści pięć osób i nie ma rury wydechowej. Model Luce to najodważniejszy – i najbardziej polaryzujący – krok w osiemdziesięcioletniej historii włoskiej legendy.

Nowa era Ferrari. Pokazano pierwszego pełnego elektryka

Pierwszy elektryk Ferrari już bez tajemnic, fot. Ferrari
Spis treści

To moment, który przejdzie do historii motoryzacji, choć wielu ortodoksyjnych fanów marki wolałoby o nim jak najszybciej zapomnieć. Ferrari – synonim ryczących silników V12, zapachu wysokooktanowej benzyny i klasyki – zaprezentowało światu swój pierwszy, całkowicie elektryczny samochód. Model otrzymał nazwę Luce (co po włosku oznacza „światło”), a jego cena startowa zwala z nóg: to astronomiczne 640 000 dolarów.

Luce to rewolucja nie tylko pod maską, a raczej w podwoziu. Nowy model drastycznie odbiega wizualnie od wszystkiego, do czego przyzwyczaiło nas Maranello. Jest to bowiem pierwsze w historii marki auto pięciomiejscowe. Za jego futurystyczny design odpowiada ikona świata technologii – agencja LoveFrom, założona przez legendarnie znanego, byłego szefa designu Apple, Sir Jony’ego Ive’a. Efekt? W internecie natychmiast wybuchła bezwzględna wojna ideologiczna.

Reakcje na premierę Luce w mediach społecznościowych przypominają emocjonalny rollercoaster. Część komentatorów nie zostawia na włoskim producencie suchej nitki, dopatrując się w tym ruchu zdrady wieloletniego dziedzictwa.

Na platformie X natychmiast pojawiły się porównania do niedawnej, równie kontrowersyjnej premiery brytyjskiego konkurenta: „Ferrari po prostu zabiło swoją markę, tak jak zrobił to Jaguar. To trafi prosto na śmietnik” – grzmiał jeden z użytkowników. Inny pytał z niedowierzaniem: „Co się dzieje z europejskimi producentami samochodów luksusowych? Najpierw Jaguar, a teraz Ferrari… Dokąd zmierza ten świat?”.

Z drugiej strony barykady stoją entuzjaści nowoczesnej estetyki i technologicznego wizjonerstwa. Dla nich Luce to krok w nową erę, który redefiniuje pojęcie luksusu. „Absolutny majstersztyk designu. Ferrari właśnie zaprezentowało zapierający dech w piersiach koncept LUCE, który całkowicie zmienia zasady gry” – ripostują obrońcy nowego projektu.

Ferrari LuceŹródło zdjęcia: ferrari.com

Ferrari Luce, fot. ferrari.com

Ferrari LuceŹródło zdjęcia: ferrari.com

Ferrari Luce, fot. : ferrari.com

Główny projektant Ferrari, Flavio Manzoni, w rozmowie z popularną YouTuberką Cleo Abram, podchodzi do tej burzy z dużym spokojem. Przyznał, że koncepcja elektrycznego Ferrari z tak radykalnym designem z natury „polaryzuje” społeczeństwo, ale podkreślił, że silne emocje są nieodłączną częścią procesu prawdziwej innowacji. Manzoni wierzy, że krytycy potrzebują po prostu czasu i docenią kunszt Luce w nadchodzących miesiącach.

Osiągi godne czarnego konia

Choć puryści mogą opłakiwać brak tradycyjnego ryku silnika, parametry techniczne Luce nie pozostawiają złudzeń – to wciąż rasowy potwór z Maranello. Zamiast jednego centralnego motoru, Ferrari zastosowało unikalną architekturę: niezależny silnik elektryczny napędza każde koło z osobna. Dzięki potężnemu momentowi obrotowemu auto katapultuje się do prędkości 96 km/h (60 mph) w zaledwie 2,5 sekundy.

Prezes koncernu, Benedetto Vigna, podkreślił w Rzymie, że opracowanie tego modelu zajęło marce aż 5 lat. Co kluczowe dla kolekcjonerów, Ferrari poinformowało, że wszystkie komponenty napędu są produkowane wewnętrznie. Gwarantuje to pełne wsparcie serwisowe i możliwość naprawy auta przez długie dziesięciolecia, co ma skutecznie chronić wartość odsprzedaży Luce na rynku wtórnym.

Ferrari Luce - wnętrze, fot.  ferrari.com

Ferrari Luce – wnętrze, fot. ferrari.com

Pod prąd rynkowym trendom

Decyzja Ferrari o wprowadzeniu na rynek pełnego elektryka (EV) jest tym bardziej zaskakująca, że zaprzecza wcześniejszym, stanowczym deklaracjom zarządu, który zakładał jedynie rozwój technologii hybrydowej. Co więcej, debiut Luce następuje w momencie, gdy globalny rynek elektromobilności przeżywa potężne turbulencje, a najwięksi konkurenci Maranello panicznie wycofują się ze swoich ekologicznych obietnic.

Lamborghini całkowicie porzuciło plany rychłego wdrożenia modeli w pełni elektrycznych, skupiając się wyłącznie na hybrydach i tłumacząc to znikomym popytem ze strony najbogatszych klientów. Niemieckie Porsche drastycznie zredukowało swoje elektryczne ambicje, borykając się ze spadkiem sprzedaży w Chinach oraz barierami celnymi w USA. Cała zachodnia branża motoryzacyjna czuje na plecach palący oddech chińskich producentów, którzy są w stanie budować auta elektryczne znacznie szybciej i taniej.

Również giganci masowi, tacy jak Ford czy Volkswagen, ugięli się pod presją rzeczywistości rynkowej i zmian regulacyjnych w Stanach Zjednoczonych. Pod rządami administracji Donalda Trumpa ograniczone zostały zachęty podatkowe dla aut EV, co zmusiło koncerny do ponownego zwiększenia nakładów na produkcję sprawdzonych samochodów benzynowych.
Finansowy pancerz i ryzykowne zagranie

Ferrari, jako najcenniejszy producent samochodów w Europie, przez długi czas wydawało się odporne na te zawirowania. Strategia oparta na ekstremalnej ekskluzywności i limitowanej produkcji chroniła markę przed kryzysami nękającymi masowych graczy. Jednak nawet w Maranello zaczęto odczuwać niepokój – globalna inflacja osłabiła popyt na dobra luksusowe, co poskutkowało spadkiem akcji Ferrari o ponad 25% w ciągu ostatniego roku.

Dla ostrożności, Ferrari uspokaja, że tradycja nie umiera całkowicie: w ofercie firmy obok elektrycznego Luce nadal równolegle dostępne będą legendarne silniki benzynowe oraz układy hybrydowe.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments