Katastrofa ekologiczna na Jeziorze Pilchowickim. Zginęły tysiące ryb- Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Katastrofa ekologiczna na Jeziorze Pilchowickim. Tysiące ryb zginęły podczas opróżniania zbiornika

Katastrofa ekologiczna na Jeziorze Pilchowickim. Tysiące ryb zginęły podczas opróżniania zbiornika

Remont Zapory Pilchowickiej na Dolnym Śląsku doprowadził do jednej z najpoważniejszych katastrof ekologicznych ostatnich lat w regionie. W trakcie opróżniania Jeziora Pilchowickiego doszło do masowego śnięcia ryb, a zanieczyszczone osady denne spłynęły do rzeki Bóbr. Mimo prowadzonych odłowów i akcji ratunkowej, tysiące ryb nie udało się uratować. Trwa wyjaśnianie skali szkód oraz ich wpływu na środowisko.

Martwe ryby

fot. By NERYX/envato
Spis treści

Jezioro Pilchowickie zostało niemal całkowicie opróżnione

Spuszczanie wody ze zbiornika rozpoczęto w związku z remontem ponadstuletniej Zapory Pilchowickiej, jednej z najważniejszych budowli hydrotechnicznych na Dolnym Śląsku. Inwestycja ma poprawić bezpieczeństwo przeciwpowodziowe obiektu, jednak w końcowej fazie opróżniania zbiornika sytuacja zaczęła gwałtownie się pogarszać.

Cały przepływ Bobru skierowano do sztolni obiegowej, a poziom wody obniżył się do tego stopnia, że dawne jezioro zaczęło przypominać wąskie koryto rzeki. Odsłonięte zostały wieloletnie osady denne, które podczas dalszego spuszczania wody zaczęły się osuwać i mieszać z nurtem.

Dlaczego ryby zaczęły masowo ginąć?

Według relacji ichtiologów i wędkarzy problem nie wynikał wyłącznie z obniżenia poziomu wody. Kluczowe znaczenie miało wzburzenie ogromnych ilości mułu zalegającego na dnie zbiornika przez dziesięciolecia. Osady denne zawierają zarówno materię organiczną, jak i zanieczyszczenia transportowane przez Bóbr od wielu lat. Po wymieszaniu z wodą utworzyły gęstą zawiesinę, która znacząco ograniczała możliwość oddychania ryb.

Skrzela ryb zbudowane są z niezwykle cienkich blaszek odpowiedzialnych za wymianę gazową. Zawiesina błotna osadza się na ich powierzchni, utrudniając pobieranie tlenu. Dodatkowo organizm ryby zaczyna wydzielać śluz, który jeszcze bardziej ogranicza przepływ wody przez skrzela.

Sytuację pogorszyły wysokie temperatury. Pod koniec czerwca woda osiągała nawet około 30°C, a ciepła woda naturalnie zawiera mniej rozpuszczonego tlenu. W efekcie wiele ryb dosłownie dusiło się w gęstej, brunatnej zawiesinie.

Na ratunek rybom

Jeszcze przed kulminacją kryzysu rozpoczęto akcję odłowów prowadzoną przez inwestora – spółkę Tauron Ekoenergia. Specjaliści monitorowali poziom natlenienia wody, lokalizowali skupiska ryb oraz prowadzili ich odłów przy użyciu sieci. Pod zaporą ustawiono pompy napowietrzające wodę.

W obliczu katastrofy spontanicznie została zorganizowana akcja ratowania ostatnich żywych ryb. Do Bobru przyjechali członkowie Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra, wędkarze z innych kół, mieszkańcy regionu oraz wolontariusze. W działania włączyli się również przedstawiciele Fundacji „Dziki Patrol” i osoby, które odpowiedziały na apele publikowane w internecie.

Uczestnicy akcji pracowali w ekstremalnie trudnych warunkach – przy wysokiej temperaturze, w gęstej zawiesinie i wśród intensywnego zapachu rozkładających się ryb. Podbierakami wyławiali ostatnie żywe osobniki, które następnie trafiały do zbiorników z czystą, natlenioną wodą i były transportowane do bezpiecznych akwenów.

Jak podkreślali organizatorzy akcji:

„Dziękujemy wszystkim zaangażowanym we wczorajszą akcję. Mimo że działanie rozpoczęło się w godzinach pracy, przybyło wielu kolegów z Koła Grodzkiego, kół jeleniogórskich i pobliskich. Przybyli koledzy nawet z Bolesławca. Pomimo upału i fetoru rozkładających się ryb działali z pełnym poświęceniem.

Teraz trwa sprzątanie, chociaż strefa umierania rzeki przesuwa się w kierunku Wlenia i Lwówka. Starajmy się to monitorować i nagłaśniać. Liczymy przede wszystkim na zaangażowanie społeczne i dalsze działania wszystkich osób oraz instytucji, które mogą pomóc w ograniczeniu skutków tej sytuacji.”

 

Upały przesądziły o skali katastrofy

Po kilku dniach intensywnych upałów sytuacja gwałtownie się pogorszyła. 30 czerwca wędkarze informowali już o masowym śnięciu ryb. U podnóża zapory oraz wzdłuż brzegów Bobru zalegały tysiące martwych osobników. Kilka ton ryb zostało zebranych do worków typu Big Bag i przygotowanych do utylizacji.

Poniżej zapory rzeka przybrała ciemnoszary kolor. Na powierzchni unosiły się martwe ryby, a pojedyncze żywe osobniki próbowały łapać tlen przy powierzchni. Według uczestników akcji ratunkowej odór rozkładających się organizmów był wyczuwalny nawet kilkaset metrów od rzeki. W tej fazie ratowanie ryb polegało już głównie na wyławianiu ostatnich żywych osobników podbierakami i przewożeniu ich do bezpiecznych zbiorników.

Wędkarze: ostrzegaliśmy od miesięcy

Przedstawiciele lokalnych kół Polskiego Związku Wędkarskiego podkreślają, że od dawna wskazywali na ryzyko wystąpienia podobnego scenariusza.

Ich zdaniem zbiornik należało opróżniać jesienią, kiedy niższa temperatura ogranicza rozwój procesów gnilnych i sprzyja lepszemu natlenieniu wody. Wędkarze twierdzą również, że wielokrotnie proponowali udział w planowych odłowach ryb jeszcze przed rozpoczęciem krytycznej fazy opróżniania jeziora.

Z kolei Tauron Ekoenergia podkreśla, że inwestycja była prowadzona zgodnie z obowiązującymi decyzjami administracyjnymi oraz pod nadzorem specjalistów, w tym ichtiologów i herpetologów. Spółka wskazuje również, że wyjątkowo wysokie temperatury stanowiły czynnik, którego nie można było przewidzieć ani wyeliminować.

Czy toksyczny muł rzeczywiście zawiera metale ciężkie?

W przestrzeni publicznej pojawiły się informacje, że osady denne zawierają znaczne ilości metali ciężkich oraz innych toksycznych substancji pochodzących z historycznej działalności przemysłowej w zlewni Bobru.

Na obecnym etapie są to jednak hipotezy wymagające potwierdzenia badaniami laboratoryjnymi. Inspektorzy Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska pobrali próbki wody oraz osadów. Dopiero wyniki analiz pozwolą jednoznacznie określić skład chemiczny zawiesiny i skalę ewentualnego skażenia.

Jakie mogą być skutki dla Bobru?

Eksperci zwracają uwagę, że konsekwencje mogą wykraczać daleko poza sam zbiornik. Masowe śnięcie ryb oznacza utratę znacznej części lokalnej ichtiofauny, a transport osadów może wpłynąć na stan ekologiczny kolejnych odcinków Bobru. Zagrożone mogą być również siedliska przyrodnicze położone w dolinie rzeki, w tym obszary objęte ochroną oraz lokalna działalność turystyczna.

Po zakończeniu remontu planowane są zarybienia, jednak odbudowa złożonego ekosystemu może potrwać wiele lat.

Śledztwo i pytania bez odpowiedzi

Katastrofa wywołała liczne pytania dotyczące sposobu prowadzenia inwestycji, terminu opróżniania zbiornika oraz przygotowania działań minimalizujących ryzyko dla środowiska.

Ostateczna ocena przyczyn i odpowiedzialności będzie zależała od wyników prowadzonych analiz środowiskowych oraz ewentualnych postępowań prowadzonych przez właściwe organy. Dopiero one pozwolą ustalić, czy skala katastrofy była możliwa do ograniczenia i jakie działania będą konieczne, aby podobne zdarzenia nie powtórzyły się podczas przyszłych remontów dużych zbiorników retencyjnych.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy