Skandal wokół wycinki dębów. Sprawa inwestycji „17 Dzielnica” trafiła na policję
Mieszkańcy mówią o ekologicznej katastrofie, władze o samowoli, a sprawą zajmuje się już policja. W Nowym Dworze Mazowieckim trwa spór wokół zniszczenia starych dębów na terenie inwestycji mieszkaniowej „17 Dzielnica”. Według urzędu miasta drzewa zostały usunięte bez wymaganych zgód. Deweloper nie komentuje sprawy.
Do zdarzenia doszło 28 maja na terenie budowy inwestycji mieszkaniowej „17 Dzielnica”, realizowanej przez legionowską firmę RJ House. Jak poinformował Urząd Miejski w Nowym Dworze Mazowieckim, inwestor nie posiadał zgody na usunięcie drzew.
Burmistrz: „To samowola”
Burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego Sebastian Sosiński poinformował w mediach społecznościowych, że po otrzymaniu informacji o prowadzonych pracach miasto natychmiast wszczęło postępowanie kontrolne. Według władz samorządowych pracownicy urzędu oraz Straż Miejska nie zostali wpuszczeni na teren budowy. Podobnie miało stać się w przypadku wezwanych na miejsce funkcjonariuszy policji.
– Jego działanie stanowi samowolę – napisał burmistrz, zapowiadając podjęcie kroków prawnych.
Jeszcze tego samego dnia do organów ścigania trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Miasto zabezpieczyło również materiał dowodowy wykonany z wykorzystaniem drona. O sprawie ma zostać poinformowana także Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
Dlaczego stare dęby są tak cenne?
Według przyrodników pojedynczy dojrzały dąb może stanowić siedlisko dla setek gatunków organizmów – od owadów saproksylicznych, przez porosty i grzyby, po ptaki oraz nietoperze. Wiekowe drzewa magazynują również znacznie więcej dwutlenku węgla niż młode nasadzenia i skuteczniej ograniczają skutki miejskich wysp ciepła.
Co istotne, utraconych w ciągu kilku minut drzew nie da się szybko zastąpić. Nawet jeśli inwestor zostanie zobowiązany do wykonania nasadzeń zastępczych, młode sadzonki potrzebują wielu dekad, aby osiągnąć podobną wartość przyrodniczą.
Mieszkańcy kontra deweloper
Sprawa odbiła się szerokim echem w lokalnych mediach i mediach społecznościowych. Mieszkańcy zwracają uwagę, że tereny zielone na szybko rozwijających się osiedlach są coraz częściej zastępowane nową zabudową.
Kontrowersje wzmacnia fakt, że – jak przypomniał burmistrz – inwestycja początkowo nie uzyskała pozwolenia na budowę w Starostwie Powiatowym w Nowym Dworze Mazowieckim. Ostatecznie zgoda została wydana po odwołaniu do Wojewody Mazowieckiego.
Nie oznacza to jednak automatycznie zgody na usuwanie drzew. W polskim prawie są to odrębne procedury administracyjne wymagające spełnienia określonych warunków.
Deweloper nie zabiera głosu
Dziennikarze lokalnych mediów próbowali uzyskać stanowisko firmy RJ House. Przedstawiciele przedsiębiorstwa odmówili jednak komentowania sprawy. Na tym etapie nie są znane wyjaśnienia inwestora dotyczące okoliczności usunięcia drzew ani ewentualnych dokumentów, które mogłyby potwierdzać legalność prowadzonych prac.
Co dalej? O tym, czy doszło do naruszenia przepisów dotyczących ochrony przyrody i gospodarki drzewostanem, zdecydują prowadzone postępowania. Jeśli potwierdzi się, że drzewa zostały usunięte bez wymaganych zezwoleń, inwestorowi mogą grozić wysokie kary administracyjne.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 8 czerwca, 2026
- https://www.nowydwormaz.pl/15,wszystkie-aktualnosci?tresc=37058;
- https://legio24.pl/pl/19_wiadomosci-z-regionu/148460_koparki-rozjechaly-wiekowe-deby-legionowski-deweloper-w-centrum-skandalu.html#goog_rewarded;

Szkoda, że Polskie prawo nie może wymusić zablokowania inwestycji do czasu, aż drzewa nie wrócą na swoje miejsce…
Powiem tak. Deweloper drzew nie wyciął. Jeśli są nagrania kierowcy koparki to on ponosi cywilną odpowiedzialnośc za zniszczenie drzew. Iczywiście może mu pracodawca pieniązki oddać. Jeśli jednak wykonujący wycinki, orzewrócenia nie widzi decyzji zezwalającej powinien odmówić wykonania zadania. Zwolniony z pracy wygrałby w sądzie pracy. Kara powinna być nałożona na Pana z koparki
O czym TY w ogóle mówisz dziewczyno? Czy nie rozumiesz że żadne pieniądze nie przywrócą tych drzew do życia? Ten co to zrobił jest najzwyczajniej w świecie debilem! Drzewa można przesadzić. Wykonują to specjalistyczne firmy ale wygodniej wyciąć a kary nie są adekwatne! Na moim osiedlu wycięto 200-letnie dęby i nikt nie poniósł odpowiedzialności a na ich miejscu stoją teraz bloki. Brawo my! Sami sobie szkodzimy i naszym dzieciom też. Nikt i nic nie przywróci takiej straty. Człowiek jest bardzo ekspansywny zabiera i niszczy wszystko co sobie przywłaszcza i co do niego nigdy nie należało. Zastanówcie się co robicie i kogo bronicie. Niezależnie od tego kto to zrobił i na czyje polecenie i z jakiej przyczyny jest przestępcą. Kary powinny być wielomilionowe!
Co to za prawo, zwykły Kowalski dostałby już maksymalne kary, policja, prokurator, wizja lokalna , etc… . A tutaj deweloper ma te wszystkie organy za nic, jeśli policja nie może wejść na teren to powinna zablokować wszelki ruch, wjazd na teren budowy do czasu zakończenia wyjaśniania sprawy.
Bezkarność i samowola deweloperów związana jest z łapówkarstwem, Są pewni swego bo już zapłacili. Nie wiem jak było w tym przypadku i to powinno sprawdzić CBA. Zauważyłem że wojwodzi postępują wbrew interesowi ogólnospołecznemu