Lasy gospodarcze kontra naturalne: kto wygrywa w walce o klimat? Wyniki zaskakują - Ekologia.pl
Ekologia.pl Środowisko Naturalne lasy starodrzewu to klimatyczne skarbce. Nowe badanie ze Szwecji podważa sens intensywnej gospodarki leśnej

Naturalne lasy starodrzewu to klimatyczne skarbce. Nowe badanie ze Szwecji podważa sens intensywnej gospodarki leśnej

W debacie o klimacie lasy mają niemal status świętości. Sadzić drzewa, wycinać „z głową”, zastępować beton drewnem – brzmi rozsądnie, nowocześnie, ekologicznie. Problem w tym, że najnowsze badania z północy Europy brutalnie weryfikują ten obraz. Okazuje się, że las lasowi nierówny. I że to, co nazywamy „zrównoważoną gospodarką leśną”, może mieć z klimatem mniej wspólnego, niż chcielibyśmy wierzyć. Bo są lasy, które pracują dla klimatu – i takie, które bardziej przypominają fabryki surowca.

Naturalne lasy starodrzewu to klimatyczne skarbce. Nowe badanie ze Szwecji podważa sens intensywnej gospodarki leśnej

Mit zrównoważonej gospodarki leśnej? Badanie pokazuje, ile tracimy wycinając stare lasy, fot. envato
Spis treści

Las czy plantacja?

Na pierwszy rzut oka różnica bywa trudna do uchwycenia. Jedne i drugie są zielone, pełne drzew, pachną żywicą. Ale pod powierzchnią kryje się zupełnie inna historia. Naturalny starodrzew to system, który rozwijał się przez dziesięciolecia, czasem stulecia. Drzewa rosną, umierają, przewracają się. Martwe drewno nie znika – staje się częścią obiegu życia. Gleba nie jest ruszana, więc magazynuje ogromne ilości materii organicznej.

Tymczasem nowoczesny las gospodarczy działa według schematu: wyciąć wszystko, posadzić od nowa, pielęgnować, znów wyciąć. Cykl powtarzany przez dekady. Do tego dochodzi ingerencja w glebę – osuszanie, oranie, regulacja retencji. To nie jest już dziki ekosystem – to plantacja drzew.

Większość szwedzkich lasów to lasy borealne – iglaste ekosystemy typowe dla północnej półkuli. Choć przez długi czas były stosunkowo słabo eksploatowane, w XX wieku zaczęto je intensywnie przekształcać. Współczesna gospodarka leśna opiera się tam głównie na tzw. zrębach zupełnych: wycina się niemal wszystkie drzewa, a następnie sadzi nowe i prowadzi cykl produkcyjny trwający nawet 120 lat.

Do tego dochodzi ingerencja w glebę – jej oranie, osuszanie i przekształcanie. To sprawia, że taki „las” funkcjonuje bardziej jak plantacja drewna niż naturalny ekosystem.

I tu pojawia się kluczowe pytanie: czy takie zarządzanie rzeczywiście pomaga klimatowi, jak często się zakłada?

Niewygodna liczba: 83 procent

Badacze z Uniwersytetu w Lund i Uniwersytetu Stanforda postanowili sprawdzić, ile węgla faktycznie magazynują te dwa światy. Sprawdzili to analizując modele, prowadząc badania w terenie, kopiąc, mierząc, analizując. Wynik? Odkrycia, opublikowane 19 marca w czasopiśmie „Science”, pokazują, że naturalne lasy przechowują średnio o 83 procent więcej węgla niż lasy zarządzane.

Jeszcze ciekawsze jest to, gdzie ten węgiel się znajduje. Intuicja podpowiada: w drzewach. Tymczasem klucz leży pod naszymi stopami. Gleba w starodrzewach jest gigantycznym magazynem – stabilnym, trudnym do „opróżnienia”, o ile nikt go nie rusza.

„W glebie jest o wiele więcej węgla niż w drzewach w tych starych lasach borealnych” – powiedział Rob Jackson, starszy autor badania i profesor nauk o Ziemi w Stanford Doerr School of Sustainability.

Z kolei w lesie gospodarczym ten magazyn jest regularnie naruszany. I właśnie tam zaczyna się problem.

Przepaść w magazynowaniu węgla

Wynik jest jednoznaczny: lasy pierwotne magazynują o 83% więcej węgla niż lasy zarządzane.

  • W drzewach: +87%
  • W martwym drewnie: +334%
  • W glebie: +68%

To nie jest drobna różnica – to przepaść.

Co więcej, gleba okazuje się kluczowa: w naturalnych lasach magazynuje ona tyle węgla, ile wszystkie komponenty lasów zarządzanych razem wzięte.

Mit bioenergii

Przez lata powtarzano, że wycinka ma sens, bo drewno „pracuje dalej”: w domach, meblach, papierze, energii. W teorii – zamknięty obieg węgla. W praktyce? Połowa pozyskanego drewna trafia do pieca. Czyli węgiel wraca do atmosfery niemal natychmiast. Spora część reszty kończy jako papier – produkt krótkiego życia. Tylko ułamek zostaje w trwałych konstrukcjach.

Nawet po uwzględnieniu tego „drugiego życia” drewna naturalne lasy wciąż wygrywają – i to zdecydowanie.

To stawia pod znakiem zapytania popularne przekonanie, że spalanie biomasy jest neutralne klimatycznie. Nie jest – przynajmniej nie w skali, która ma znaczenie tu i teraz.

Skala, która powinna nas zatrzymać

Różnica między lasem naturalnym a gospodarczym nie jest abstrakcją dla naukowców. Przekłada się na liczby, które trudno zignorować. Mówimy o ilości węgla odpowiadającej wielokrotności historycznych emisji całego kraju. Innymi słowy: to, co tracimy, wycinając starodrzewy, ma wagę porównywalną z dekadami spalania paliw kopalnych. Mimo tej wiedzy, lasy nadal znikają.

Tu pojawia się paradoks, który trudno przełknąć. Z jednej strony mówimy o ochronie klimatu, z drugiej – pozwalamy na system, który usuwa najefektywniejsze naturalne magazyny węgla. Bo jeśli „las cenny” zdefiniujemy wyłącznie przez wiek drzew, wiele unikalnych ekosystemów wypadnie poza ochronę. Jeśli uznamy, że młody las po wycince to pełnoprawny substytut starego – tracimy z oczu to, co najważniejsze: ciągłość, strukturę, glebę. A tego nie da się odtworzyć w jednym cyklu produkcyjnym. Czasem nie da się wcale. A ile tych lasów tracimy?

W latach 2003–2019 Szwecja traciła niechronione stare lasy w tempie 1,4% rocznie. Brzmi jak niewielka liczba, dopóki nie uświadomimy sobie, że to sześć razy więcej niż obecne tempo utraty lasów pierwotnych w brazylijskiej Amazonii. To prawdziwa katastrofa ukryta w chłodnych, borealnych lasach północnej Europy.

Straty w lasach borealnych na całym świecie często pozostają niewidoczne. Satelity doskonale wychwytują plantacje palm olejowych czy wylesianie tropikalnych lasów deszczowych, ale na północy jest inaczej. Tam rodzime świerki, sosny i brzozy dominują zarówno w lasach pierwotnych, jak i w drzewostanach zarządzanych, przez co z kosmosu wyglądają niemal identycznie.

Wycinka trwa mimo ostrzeżeń

W hrabstwie Dalarna w Szwecji naukowcy przemierzają zręby wycinki, analizując pozostawione fragmenty pierwotnego lasu. Jak przyznaje Anders Ahlström, kierujący badaniami przez ostatnie osiem lat:

„Niestety, wycinka lasów pierwotnych w Szwecji nadal trwa. Nasze wyniki pokazują, że ochrona tych nielicznych pozostałości ma znacznie większy potencjał spowolnienia zmian klimatu, niż wcześniej sądzono. Rekultywacja terenów zdegradowanych przez leśnictwo przemysłowe mogłaby również zwiększyć bioróżnorodność i magazynować jeszcze więcej węgla”.

Czynniki wpływające na magazynowanie węgla w lasach

Wciąż pozostaje wiele pytań dotyczących roli konkretnych praktyk leśnych w zwiększaniu zdolności lasów do magazynowania węgla. Elementy takie jak rowy odwadniające, orka czy kontrolowane wypalanie mogą mieć znaczenie, podobnie jak utrata korzystnych grzybów glebowych, które wspierają pobieranie składników odżywczych przez drzewa. Dopóki naukowcy nie znajdą odpowiedzi, trudno będzie przenosić wnioski ze Szwecji na inne regiony borealne, np. w Kanadzie, Rosji czy na Alasce.

Na podstawie wyników opublikowanych w czasopiśmie „Science”, Jackson i Ahlström współpracują z biologiem z Uniwersytetu Stanforda, Kabirem Peayem, aby lepiej zrozumieć mechanizmy magazynowania węgla w starodrzewach Szwecji i całej Skandynawii. Jedną z hipotez jest to, że stare lasy charakteryzują się większą różnorodnością mikroorganizmów w glebie i przy korzeniach drzew. Zespół bada, czy procesy napędzane przez mikroorganizmy można przenieść do innych ekosystemów.

„Chcemy dowiedzieć się, co sprawia, że grzyby i bakterie w tych lasach są wyjątkowe” – mówi Peay. Poznanie tych mechanizmów mogłoby otworzyć drogę do wykorzystania mikroorganizmów w celu przyspieszenia przekształcania zarządzanych gleb leśnych w systemy efektywnie magazynujące węgiel, „bez potrzeby czekania setek lat na naturalny rozwój pierwotnych lasów”.

Najprostsze rozwiązanie jest najmniej wygodne

Z tego wszystkiego wyłania się wniosek, który jest banalny – i dlatego tak trudny do zaakceptowania. Najlepsze, co możemy zrobić dla klimatu, to… nie robić nic. Nie wycinać. Nie przekształcać. Nie „optymalizować”. Pozwolić lasom istnieć.

To nie brzmi jak strategia rozwoju. Nie napędza gospodarki, nie generuje szybkich zysków, nie daje politycznych punktów. Ale z punktu widzenia klimatu działa. I być może właśnie dlatego tak rzadko jest traktowane poważnie.

Badania finansowano m.in. dzięki Fundacji Crafoorda, Szwedzkiej Radzie ds. Badań, BECC, Carl-Tryggers Stiftelse, Stiftelsen Extensus, Stiftelsen Längmanska kulturfonden, Królewskiego Towarzystwa Fizjograficznego w Lund, P.O. Lundells stiftelse, Jan Hain stiftelse forskning inom miljö och klimat, EU H2020 Climb-Forest, MERGE, nagrodzie Blaustein dla AA z Uniwersytetu Stanforda oraz Stanford Sustainability Accelerator.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Bibliografia
  1. „Higher carbon storage in primary than secondary boreal forests in Sweden” Didac Pascual i wsp., 19 marca 2026 r., Science. DOI: 10.1126/science.adz8554;
  2. “Shocking” Carbon Discovery in Sweden’s Forests Stuns Scientists"; By Stanford University; https://scitechdaily.com/shocking-carbon-discovery-in-swedens-forests-stuns-scientists/;
  3. Sweden has vast ‘old growth’ forests – but they are being chopped down faster than the Amazon; Jo Adetunji; https://theconversation.com/sweden-has-vast-old-growth-forests-but-they-are-being-chopped-down-faster-than-the-amazon-218753;
5/5 - (5 votes)
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments