Sztuczne nasadzenia po pożarze mogą zaszkodzić bardziej niż sam ogień? Ekolodzy alarmują po pożarze Puszczy Solskiej
Po majowym pożarze Puszczy Solskiej, który objął ponad 1150 hektarów lasów Nadleśnictwa Józefów, trwa liczenie strat i planowanie dalszych działań. Lasy Państwowe zapowiadają uprzątnięcie martwego drewna, przygotowanie gleby i sztuczne nasadzenia. Jednak naukowcy oraz przyrodnicy ostrzegają: z punktu widzenia ekosystemu skutki takich działań mogą być bardziej dotkliwe niż sam pożar.
– Pożar jest naturalnym elementem dynamiki wielu ekosystemów leśnych. Znacznie większym zagrożeniem byłoby typowo gospodarcze podejście po pożarze – wycięcie i wywiezienie drzew, zaoranie zrębu i stworzenie plantacji – ocenia dr hab. Michał Żmihorski, zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu Ochrony Środowiska PIB.
Pożar objął ponad tysiąc hektarów
Pożar w Puszczy Solskiej wybuchł w maju i objął 1157 hektarów lasów Nadleśnictwa Józefów. Bezpośrednia przyczyna zdarzenia nadal pozostaje nieznana. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie zapowiedziała działania mające przywrócić teren do użytkowania leśnego. Według przedstawicieli LP martwe drewno ma zostać usunięte i sprzedane, a teren przygotowany pod nowe nasadzenia.
Rzeczniczka RDLP w Lublinie Anna Sternik przyznała, że ze względu na warunki siedliskowe dominować mogą monokultury sosnowe.
– W perspektywie 20-40 lat powstaną drzewostany o wysokim stopniu zagrożenia pożarowego. Konieczne będą również pasy przeciwpożarowe i drogi dojazdowe – mówiła w rozmowie z Agro Radiem.
Naukowcy: pożarzysko to nie martwy krajobraz
Eksperci zwracają uwagę, że postrzeganie pożaru wyłącznie jako katastrofy jest uproszczeniem. Wiele gatunków jest przystosowanych do okresowych zaburzeń środowiska. Część zwierząt zdołała uciec przed ogniem, inne przetrwały pod ziemią. W glebie zachował się także tzw. bank nasion. Co więcej, martwe i nadpalone drzewa mogą stać się siedliskiem dla wielu organizmów – w tym gatunków rzadkich, których wcześniej w tym miejscu nie obserwowano.
Takie stanowisko zajęła również Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP), która 21 maja opublikowała opinię dotyczącą zagospodarowania terenów objętych pożarem. Zdaniem ekspertów nie ma obecnie podstaw, by zakładać trwałą utratę wartości przyrodniczych Puszczy Solskiej.
„Najpierw ocena, potem decyzje”
PROP apeluje, by przed rozpoczęciem usuwania drzew i sztucznych nasadzeń przeprowadzić szczegółową ocenę wpływu takich działań na przyrodę. Szczególną uwagę eksperci kierują na obszar projektowanego rezerwatu „Długie Bagno”, gdzie ich zdaniem pierwszeństwo powinny mieć naturalne procesy regeneracji.
Naukowcy przypominają, że wywożenie martwych drzew i tworzenie nowych plantacji leśnych nie pozostaje neutralne klimatycznie. To dodatkowe przekształcenie środowiska, które może przyspieszać uwalnianie zgromadzonego węgla do atmosfery. Martwe drewno pełni też funkcję magazynu wilgoci i zwiększa odporność ekosystemu.
Eksperci postulują także szybkie odtwarzanie warunków wodnych poprzez likwidację rowów odwadniających.
Bobry wracają do dyskusji
W opinii PROP pojawił się także wątek bobrów. Naukowcy wskazują, że tamy budowane przez te zwierzęta mogą odgrywać ważną rolę w zatrzymywaniu wody na terenach przesuszonych. To istotne w kontekście działań Nadleśnictwa Józefów, które kilka tygodni przed pożarem wnioskowało o odstrzał 35 bobrów i rozbiórkę siedmiu tam. Ostatecznie postępowanie zostało umorzone.
Naturalna regeneracja? Są precedensy
Strategia pozostawienia części pożarzyska bez ingerencji nie byłaby rozwiązaniem bez precedensu. Po wielkim pożarze lasów w rejonie Rud Raciborskich w 1992 roku ponad 1500 hektarów pozostawiono naturalnej regeneracji. Późniejsze badania Instytutu Badawczego Leśnictwa wskazywały pozytywne efekty tego rozwiązania.
Jeszcze większy eksperyment przeprowadzono po pożarze w środkowej Szwecji w 2014 roku. Niemal połowę spalonego obszaru objęto ochroną i pozostawiono naturalnym procesom sukcesji. Teren stał się cennym zapleczem badań nad wpływem pożarów na ekosystemy.
Spór o model leśnictwa
Dyskusja wokół Puszczy Solskiej wykracza dziś poza sam pożar. Dotyczy także pytania o przyszłość polskich lasów w warunkach postępujących zmian klimatu.
Najwyższa Izba Kontroli już wcześniej zwracała uwagę, że działania adaptacyjne Lasów Państwowych wdrażane są z opóźnieniem, a wiele postulatów naukowców – dotyczących m.in. ochrony lasów wodochronnych czy wspierania naturalnego odnowienia – pozostaje niezrealizowanych.
Krytycznie sytuację ocenia także Michał Żmihorski:
– Z takim podejściem i kadrami zarządzającymi środowiskiem naturalnym jesteśmy bez najmniejszych szans w zderzeniu z rozpędzającymi się zmianami klimatu – napisał w komentarzu dotyczącym sytuacji po pożarze.
Spór o przyszłość Puszczy Solskiej może więc stać się czymś więcej niż lokalną dyskusją. To test tego, czy po pożarze las ma być przede wszystkim surowcem do odtworzenia – czy ekosystemem, który potrafi regenerować się sam.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 27 maja, 2026
