Prawo do naprawy wchodzi w życie. Jest jeden poważny problem - Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Unia daje konsumentom „prawo do naprawy”. Jest jednak problem – naprawa nadal może się nie opłacać

Unia daje konsumentom „prawo do naprawy”. Jest jednak problem – naprawa nadal może się nie opłacać

Koniec z celowym utrudnianiem napraw elektroniki? Nowe unijne przepisy mają ułatwić konsumentom serwisowanie urządzeń i wydłużyć ich życie. Jest jednak haczyk: prawo do naprawy nie oznacza jeszcze, że naprawa będzie tania. Jeśli części zamienne pozostaną bardzo drogie, zakup nowego sprzętu nadal może być dla konsumenta bardziej opłacalny.

Nowe unijne przepisy mają ułatwić naprawę elektroniki. Nie gwarantują jednak, że będzie się to opłacać

Fot. NataKor5
Spis treści

Pod koniec lipca w życie wchodzi unijna dyrektywa „Right to Repair”, czyli „prawo do naprawy”. W Polsce jej wdrożeniu ma służyć projekt ustawy UC154, za który odpowiada Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nowe przepisy obejmą m.in. takie urządzenia jak smartfony, tablety, pralki, zmywarki czy odkurzacze. Producenci będą zobowiązani do zapewnienia możliwości naprawy urządzeń, jeśli będzie ona technicznie wykonalna.

Dla konsumentów oznacza to również dodatkową korzyść. Jeżeli w ramach reklamacji zdecydują się na naprawę zamiast wymiany produktu, otrzymają dodatkowe 12 miesięcy ustawowej ochrony. Sprzedawca będzie musiał poinformować ich także o dostępnych możliwościach oraz konsekwencjach wyboru naprawy.

„Rozsądna cena”, czyli ile?

Jednym z głównych problemów nowych regulacji może być jednak koszt naprawy. Dyrektywa zakłada, że części zamienne i narzędzia powinny być dostępne w cenach, które nie zniechęcają konsumentów do korzystania z serwisu. Nie precyzuje jednak, co dokładnie oznacza „rozsądna cena”.

W praktyce może to oznaczać, że choć konsument będzie miał formalne prawo do naprawy, sama usługa nadal będzie ekonomicznie nieopłacalna.

– Dyrektywa Right to Repair zasługuje na uznanie, ponieważ ogranicza praktyki, za pomocą których producenci od lat utrudniali naprawy. Nadal nie odpowiada jednak na podstawowe pytanie: ile powinna kosztować naprawa, aby była dla konsumenta realną alternatywą wobec wymiany urządzenia? Jeśli część zamienna kosztuje 80 proc. ceny nowego produktu, samo prawo do jej zakupu niewiele zmienia. Nie potrzebujemy kolejnego prawa wyłącznie na papierze, ale jasnych zasad, dzięki którym naprawa rzeczywiście będzie się opłacać – mówi Kilian Kaminski, współzałożyciel refurbed i członek zarządu European Refurbishment Association (EUREFAS).

W uzasadnieniu polskiego projektu ustawy UC154 wskazano czynniki, które mogą być brane pod uwagę przy określaniu „rozsądnej ceny”. Są wśród nich m.in. koszty pracy, części zamiennych, prowadzenia zakładu naprawczego oraz zwyczajowa marża. Brakuje jednak konkretnego wzoru, limitu procentowego czy innego mierzalnego kryterium, które pozwoliłoby jednoznacznie ocenić, kiedy cena naprawy jest jeszcze rozsądna, a kiedy przestaje być opłacalna.

Prawo do naprawy kontra „parowanie” części

Kolejnym wyzwaniem jest dostęp do kompatybilnych części zamiennych, w tym elementów używanych czy produkowanych w technologii druku 3D. Dyrektywa ogranicza możliwość stosowania przez producentów rozwiązań sprzętowych, programowych czy zapisów umownych, które utrudniają naprawę. Jednocześnie przewiduje wyjątki związane m.in. z „legitymowanymi i obiektywnymi czynnikami”, w tym ochroną własności intelektualnej.

Zdaniem przedstawicieli branży może to pozostawiać przestrzeń do dalszego stosowania tzw. parowania części. Chodzi o sytuację, w której konkretny podzespół zostaje przypisany do określonego urządzenia. Po wymianie elementu na kompatybilny, ale niezatwierdzony przez producenta, sprzęt może wyświetlać ostrzeżenia, ograniczać niektóre funkcje albo wymagać dodatkowej autoryzacji. W efekcie niezależny serwis może mieć możliwość fizycznego zamontowania części, ale urządzenie po naprawie nie musi działać w pełni prawidłowo.

To pokazuje, że samo zapewnienie dostępu do części zamiennych nie rozwiązuje całego problemu. Potrzebny jest również dostęp do informacji technicznych i możliwość przeprowadzenia naprawy bez blokad programowych.

„Prawo do naprawy” nie oznacza jeszcze naprawialnego produktu

Istotne jest również rozróżnienie dwóch kwestii. Dyrektywa „Right to Repair” określa prawa konsumentów i obowiązki producentów związane z naprawą. Nie mówi natomiast, jak projektować urządzenia, aby ich naprawa była łatwa i możliwa. Tym zajmują się odrębne regulacje dotyczące Ekoprojektu (Ecodesign).

– Prawo do naprawy ma znaczenie tylko wtedy, gdy produkt rzeczywiście można naprawić. Right to Repair daje konsumentowi prawo, a Ekoprojekt umożliwia skorzystanie z niego w praktyce. Dopiero współdziałanie obu regulacji może realnie wydłużyć okres użytkowania urządzeń – podkreśla Kilian Kaminski.

Wydłużenie życia elektroniki może oznaczać mniej elektroodpadów i mniejsze zużycie surowców potrzebnych do produkcji nowych urządzeń. Jednak aby tak się stało, naprawa musi być nie tylko możliwa, ale również dostępna i ekonomicznie uzasadniona.

Jak sprawić, żeby naprawa naprawdę się opłacała?

Firma refurbed proponuje trzy rozwiązania, które mogłyby wzmocnić skuteczność nowych przepisów. Pierwszym jest wprowadzenie jasnego mechanizmu ustalania cen części zamiennych. Jedna z propozycji zakładałaby ograniczenie ceny najdroższej części do maksymalnie 20 proc. wartości całego produktu. W założeniu pozwoliłoby to utrzymać całkowity koszt naprawy, wraz z robocizną, na poziomie wyraźnie niższym niż zakup nowego urządzenia.

Drugim rozwiązaniem miałoby być precyzyjne określenie sytuacji, w których producent może odmówić naprawy lub ograniczyć wykorzystanie konkretnej części. Zamiast szerokiego wyjątku dotyczącego własności intelektualnej mogłaby obowiązywać zamknięta lista konkretnych przesłanek, np. udokumentowane zagrożenie dla bezpieczeństwa. To producent musiałby wykazać, że takie ryzyko rzeczywiście istnieje. Trzeci postulat to bezpośredni zakaz parowania części i innych blokad technicznych utrudniających niezależne naprawy.

Bo w praktyce prawdziwe „prawo do naprawy” oznacza coś więcej niż możliwość kupienia części zamiennej. Konsument powinien mieć pewność, że część będzie dostępna w uczciwej cenie, niezależny serwis będzie mógł ją zamontować, a urządzenie po naprawie nadal zachowa wszystkie swoje funkcje.

Dopiero wtedy unijne prawo może rzeczywiście zmienić sposób, w jaki korzystamy z elektroniki – zamiast zachęcać do wyrzucania starego sprzętu i kupowania nowego.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

5/5 - (1 vote)
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy