Szkoła uczy nie tylko matematyki. Zmiany pojawią się też na talerzach
Od września szkolne stołówki czeka spora zmiana. Dzieci będą częściej dostawać warzywa, produkty pełnoziarniste i rośliny strączkowe, a co najmniej jeden obiad w tygodniu ma być w pełni roślinny. Czy to początek większej zmiany na talerzach najmłodszych? O nowych zasadach żywienia, roli posiłków roślinnych, obawach rodziców i przyszłości szkolnych stołówek rozmawiamy z Marcinem Tischnerem, Senior Strategic Managerem w Fundacji ProVeg.
Joanna Szubierajska: Od 1 września szkoły i przedszkola będą musiały wprowadzić więcej posiłków roślinnych. Z czego wynikają te zmiany i jaki jest ich główny cel?
Marcin Tischner: Zmiany wynikają z potrzeby dostosowania żywienia dzieci i młodzieży do aktualnej wiedzy na temat zdrowej, zbilansowanej i bardziej zrównoważonej diety. Nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia, które zacznie obowiązywać od 1 września 2026 r., zastępuje przepisy z 2016 roku i w większym stopniu skupia się na obecności w jadłospisach warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych i roślin strączkowych.
Ważne jest przy tym podkreślenie, że nowe standardy nie sprowadzają się do jednej zmiany dotyczącej dań roślinnych. To szersza aktualizacja zasad żywienia w placówkach, obejmująca m.in. zmiany dotyczące ilości cukrów w jadłospisie oraz ograniczenie liczby potraw smażonych. W jadłospisach nadal obecne będą mięso i ryby, a jednocześnie dzieci będą miały więcej okazji do poznawania innych wartościowych źródeł białka, takich jak fasola, soczewica, ciecierzyca, groch czy bób.
Patrzymy więc na te przepisy przede wszystkim jako na krok w stronę bardziej urozmaiconych jadłospisów. Dziecko powinno mieć możliwość poznawania różnych produktów i smaków oraz przekonania się, że pełnowartościowy posiłek można komponować na wiele sposobów.
To ważne również z perspektywy kształtowania nawyków żywieniowych. Szkoła i przedszkole są miejscami, w których dzieci nie tylko zdobywają wiedzę, ale również poznają różne smaki i uczą się codziennych wyborów. Dlatego warto, aby ich jadłospisy były smaczne i odpowiednio zbilansowane – niezależnie od tego, czy danego dnia pojawia się w nich mięso, ryba czy posiłek w pełni roślinny.
Dlaczego zdecydowano, że co najmniej jeden obiad w tygodniu ma być w pełni roślinny i oparty na roślinach strączkowych?
Rośliny strączkowe są wartościowym elementem diety i mogą stanowić podstawę pełnowartościowego posiłku. Fasola, soczewica, ciecierzyca, groch czy bób dostarczają między innymi białka, błonnika, żelaza i innych składników odżywczych.
Wprowadzenie jednego takiego obiadu w tygodniu daje dzieciom przede wszystkim możliwość poznania kolejnego sposobu komponowania posiłku. Nie chodzi więc wyłącznie o zmianę jednego składnika na inny, ale o pokazanie, że pełnowartościowy posiłek można przygotować z wykorzystaniem różnych produktów i smaków.
Jednocześnie mięso i ryby nadal pozostają elementem jadłospisów. Nowe przepisy tworzą model żywienia, w którym obok produktów odzwierzęcych regularnie pojawiają się również źródła białka pochodzenia roślinnego. Dzięki temu dzieci mają okazję poznać szerszą gamę produktów i stopniowo oswajać się z nowymi smakami.
To także odpowiedź na potrzebę kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych od najmłodszych lat. Im więcej wartościowych produktów i smaków dziecko poznaje w dzieciństwie, tym łatwiej w przyszłości świadomie wybrać mu codzienną dietę.
Dwa dni w tygodniu ma być podawane mięso, jeden dzień ryba, a w pozostałe dni mogą pojawić się posiłki roślinne. Czy oznacza to, że mięsa i produktów odzwierzęcych w szkolnych jadłospisach będzie po prostu mniej?
W praktyce zmienią się proporcje poszczególnych rodzajów dań, ale najważniejszą zmianą jest większa różnorodność jadłospisów. Nowe zasady określają częstotliwość podawania mięsa i ryb, a jednocześnie wprowadzają stałe miejsce dla posiłków opartych na roślinach.
Nie oznacza to, że szkolne jadłospisy staną się bezmięsne ani że produkty odzwierzęce znikną z nich na co dzień. Mięso i ryby nadal będą obecne. Obok nich dzieci będą natomiast częściej poznawać inne wartościowe produkty – przede wszystkim rośliny strączkowe, warzywa i produkty pełnoziarniste.
Dlatego zamiast mówić o tych zmianach wyłącznie w kategoriach tego, czego na talerzu będzie mniej, warto spojrzeć na to, czego dzieci będą miały więcej: różnorodności, nowych smaków i różnych źródeł składników odżywczych.
Czy uważa Pani/Pan, że dzieci w Polsce obecnie spożywają zbyt dużo mięsa? A może problemem nie jest sama ilość, lecz jakość mięsa i sposób komponowania całej diety?
To nie jest kwestia zero-jedynkowa. Na sposób żywienia dziecka trzeba patrzeć całościowo – znaczenie ma zarówno ilość i jakość poszczególnych produktów, jak i proporcje między różnymi grupami żywności. Nie każde mięso ma taki sam profil żywieniowy. Inaczej należy patrzeć na świeże, chude mięso, a inaczej na częste spożywanie wysoko przetworzonych produktów mięsnych. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej również zwraca uwagę na wybieranie chudego mięsa i ograniczanie produktów mięsnych przetworzonych.
Jednocześnie zdrowa dieta dziecka powinna być urozmaicona i obejmować warzywa, owoce, produkty zbożowe, różne źródła białka – zarówno zwierzęcego, jak i roślinnego – oraz odpowiednie źródła tłuszczów.
Czy zamiast ograniczania mięsa nie warto przede wszystkim stawiać na mięso dobrej jakości oraz odpowiednio zbilansowane posiłki?
Jedno nie wyklucza drugiego. Wysokiej jakości, świeże mięso może być elementem prawidłowo skomponowanej diety dziecka. Równie ważne jest jednak, aby dieta uwzględniała różne źródła białka i produkty z wielu grup żywności.
Nowe standardy właśnie temu służą – obok mięsa i ryb w jadłospisach mają regularnie pojawiać się również inne wartościowe produkty, w tym rośliny strączkowe, więcej warzyw i owoców oraz produktów pełnoziarnistych. Z perspektywy żywieniowej najbardziej korzystne jest więc podejście, w którym dbamy jednocześnie o jakość produktów, prawidłowe bilansowanie posiłków i sięganie po różne źródła składników odżywczych.
W dniach, w których będzie podawane mięso lub ryba, mają być dostępne również roślinne alternatywy. Czy w praktyce oznacza to konieczność przygotowywania dwóch różnych obiadów?
Nie oznacza to, że każda szkoła ma codziennie przygotowywać dwa całkowicie niezależne obiady dla wszystkich dzieci. Rozporządzenie przewiduje zapewnienie roślinnej alternatywy osobom, które nie spożywają produktów odzwierzęcych, również w dniach, w których w głównym jadłospisie pojawia się mięso lub ryba.
Przy odpowiednim planowaniu jadłospisu można wykorzystać te same dodatki i podmienić jedynie główny element posiłku. Jeśli danego dnia w menu znajduje się na przykład kotlet, ziemniaki i surówka, dla dziecka niespożywającego produktów odzwierzęcych można przygotować roślinny odpowiednik kotleta, pozostawiając pozostałe elementy posiłku bez zmian. Takie rozwiązanie pozwala zachować pełnowartościowy i atrakcyjny posiłek, a jednocześnie ograniczyć dodatkową pracę organizacyjną kuchni.
Czy dzieci, które nie chcą jeść posiłków roślinnych, będą miały możliwość wyboru obiadu mięsnego lub innej alternatywy?
Nowe przepisy nie wprowadzają zasady, zgodnie z którą dziecko, któremu nie odpowiada konkretny posiłek roślinny, powinno automatycznie otrzymać w zamian obiad mięsny. Warto jednak rozdzielić dwie sytuacje. Jeśli dziecko nie spożywa produktów odzwierzęcych, przepisy przewidują dla niego roślinną alternatywę również w dniach, w których w głównym jadłospisie pojawia się mięso lub ryba.
Jeśli natomiast dziecko po prostu nie ma ochoty na konkretną potrawę, mamy do czynienia z zupełnie inną kwestią – akceptacją nowych smaków. Wiemy, że dzieci potrzebują czasu, aby oswoić się z nowymi produktami i że nie każda potrawa przypadnie im do gustu za pierwszym razem.
Dlatego tak ważne jest, aby dania roślinne były smaczne, atrakcyjnie podane i dostosowane do potrzeb dzieci. Nie powinny być traktowane jako „gorsza” wersja obiadu, ale jako jedna z pełnowartościowych możliwości, które dziecko poznaje w ramach urozmaiconego jadłospisu.
Jak odpowiedzieć rodzicom, którzy obawiają się, że ograniczanie mięsa i zwiększanie liczby posiłków roślinnych może być niekorzystne dla zdrowia ich dzieci?
Zwiększenie udziału różnych produktów roślinnych w diecie może być dla dzieci dodatkową korzyścią. Rośliny strączkowe, które odgrywają ważną rolę w nowych standardach, są cennym źródłem m.in. białka i błonnika, a właśnie błonnik jest składnikiem, którego w diecie dzieci często brakuje. Włączenie do jadłospisu fasoli, soczewicy, ciecierzycy czy grochu to więc nie tylko okazja do poznawania nowych smaków, ale również sposób na urozmaicenie składników odżywczych w diecie. Nie chodzi więc o wykluczanie jednej grupy produktów, ale o to, aby w całym jadłospisie znalazło się miejsce dla różnych źródeł białka, warzyw, owoców, produktów zbożowych i odpowiednich źródeł tłuszczów. Warto też pamiętać, że o prawidłowym żywieniu decyduje całość jadłospisu, a nie pojedynczy obiad. Dlatego najważniejsze jest, aby posiłki były odpowiednio zaplanowane i zbilansowane.
Czy Fundacja ProVeg uważa, że w przyszłości posiłków roślinnych w szkołach powinno być jeszcze więcej, a mięsa jeszcze mniej? Jeśli tak, to dlaczego?
Przede wszystkim uważamy, że szkolne żywienie powinno odpowiadać aktualnej wiedzy żywieniowej i potrzebom dzieci. Nowe rozporządzenie sklepikowe to mocne narzędzie, które wdraża w życie założenia najbardziej aktualnych Zaleceń Zdrowego Żywienia (z 2020 roku) autorstwa Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy. Dzisiejsze standardy są ważnym krokiem w kierunku bardziej urozmaiconych jadłospisów i większej obecności wartościowych produktów roślinnych.
Najważniejsze jest dla nas to, aby dzieci miały dostęp do smacznych i pełnowartościowych posiłków oraz poznawały różne sposoby komponowania diety. Jeżeli w przyszłości będą pojawiały się kolejne zmiany standardów żywienia, powinny one wynikać z aktualnej wiedzy ekspertów, danych dotyczących zdrowia dzieci oraz doświadczeń placówek, które te rozwiązania wdrażają.
Z perspektywy Fundacji ProVeg chcemy przede wszystkim, aby posiłki roślinne były naturalnym i dobrze przygotowanym elementem szkolnego jadłospisu – takim, który dzieci znają, lubią i traktują na równi z innymi daniami.
Jakie są dziś najczęstsze obawy rodziców i dyrektorów szkół dotyczące nowych standardów żywienia?
Obawy są różne w zależności od grupy. Rodzice najczęściej pytają o to, czy posiłki roślinne będą odpowiednio zbilansowane, czy dzieci będą się nimi najadać i co stanie się w sytuacji, gdy dziecko nie będzie chciało zjeść konkretnego dania.
Dyrekcja i osoby odpowiedzialne za organizację żywienia częściej zwracają uwagę na kwestie praktyczne: dostępność odpowiednich receptur, organizację pracy kuchni, koszty, sprzęt czy planowanie jadłospisów.
I naszym zdaniem to bardzo dobre pytania. Wprowadzenie zmian w żywieniu dzieci wymaga nie tylko przepisów, ale również wiedzy, przygotowania i praktycznego wsparcia. Właśnie dlatego w ramach programu „Szkoła na Roślinach” koncentrujemy się nie tylko na promowaniu dań roślinnych, ale przede wszystkim na tym, żeby pomóc placówkom przełożyć nowe standardy na codzienną pracę – poprzez szkolenia, przepisy, narzędzia i konkretne rozwiązania organizacyjne.
Jaki jest społeczny odbiór proponowanych zmian? Czy spotykacie się Państwo z oporem ze strony rodziców, czy raczej z zainteresowaniem i poparciem?
Odbiór jest zróżnicowany, co jest naturalne przy zmianach dotyczących żywienia dzieci. Jednocześnie obserwujemy duże zainteresowanie tematem i coraz więcej pytań ze strony rodziców, dyrekcji oraz osób pracujących w kuchniach szkolnych.
W naszych działaniach staramy się przede wszystkim tworzyć przestrzeń do rozmowy i odpowiadać na konkretne obawy. Nie zakładamy, że każdy rodzic czy każda placówka od razu będzie mieć takie samo podejście do żywienia. Ważne jest dla nas, aby informacje dotyczące nowych standardów były jasne, merytoryczne i pozbawione niepotrzebnych emocji.
Mamy też doświadczenia z placówek, które już wcześniej wprowadzały bardziej zróżnicowane, roślinne jadłospisy. Pokazują one, że odpowiednio przygotowane dania mogą być dobrze przyjmowane przez dzieci, a personel potrzebuje przede wszystkim praktycznej wiedzy i sprawdzonych rozwiązań.
Dlatego patrzymy na wrzesień jako na początek procesu, w którym ważne będą dobre przygotowanie, współpraca i stopniowe oswajanie nowych smaków oraz rozwiązań przez dzieci i dorosłych. .

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 31 sierpnia, 2026
