Dramat i happy end w Łazienkach. Osierocone pisklęta nurogęsi dostały drugą szansę
Wydawało się, że ta historia skończy się tragicznie. Dziesięć osieroconych piskląt nurogęsi, pozbawionych opieki matki w samym sercu Warszawy, miało niewielkie szanse na przetrwanie. Tym razem jednak przyroda i ludzie wspólnie napisali inne zakończenie.
Dramatyczny początek: atak pod wodą
Do zdarzenia doszło podczas jednej z najbardziej wymagających chwil w życiu tych ptaków – wędrówki z Łazienek Królewskich do Wisły. To właśnie tam nurogęsi każdego roku prowadzą swoje młode, pokonując miejską dżunglę pełną zagrożeń.
Tym razem zakończyło się to dramatem. Dorosła samica została zaatakowana pod wodą – najprawdopodobniej przez dużą rybę, prawdopodobnie suma (sum europejski). Pisklęta zostały same. Takie zdarzenia nie są „wypadkiem” ani „anomalią”. To element naturalnych relacji drapieżnik–ofiara, które funkcjonują również w środowisku miejskim.
Szybka reakcja uratowała życie
Kluczowe okazało się tempo działania. Osierocone ptaki zostały szybko zauważone i zabezpieczone dzięki współpracy pracowników Muzeum Łazienki Królewskie, Zarządu Zieleni m.st. Warszawy oraz EkoPatrolu straży miejskiej.
Pisklęta trafiły do Ptasiego Azylu działającego przy Miejskim Ogrodzie Zoologicznym w Warszawie. Tam otrzymały specjalistyczną opiekę – ale to był dopiero pierwszy etap.
Znaleźć „nową matkę”
W przypadku ptaków wodnych samo uratowanie życia nie wystarcza. Kluczowe jest przywrócenie ich do naturalnego środowiska w sposób, który zwiększa szanse przeżycia. Pisklęta nurogęsi nie są w stanie funkcjonować samodzielnie – potrzebują dorosłego osobnika, który poprowadzi je i nauczy zachowań. I tu wydarzyło się coś, co można nazwać szczęściem. Już następnego dnia znaleziono samicę nurogęsi, która prowadziła własne młode do Wisły. Do jej rodziny dołączono uratowane pisklęta. Adopcja się powiodła.
Miejska rzeka pełna zagrożeń
Sama droga do Wisły to osobna historia. Nurogęsi muszą pokonać nie tylko odległość, ale też chaos miasta: ruch uliczny, tłumy ludzi, rowerzystów, kajakarzy czy motorówki.
Jak relacjonują służby miejskie, w trakcie tej konkretnej akcji ptaki przepływały wzdłuż zatłoczonych bulwarów, mijając grillujących mieszkańców i jednostki pływające. W takich warunkach nawet drobny błąd może kosztować życie. Dlatego każda taka wędrówka jest nadzorowana – przez przeszkolonych pracowników i wolontariuszy, którzy zabezpieczają trasę i reagują na bieżąco.
Natura nie jest „sprawiedliwa”
Komentarz Pauliny Organiściak-Kwiatkowskiej z Łazienek Królewskich trafnie oddaje sedno problemu: człowiek nie kontroluje przyrody, ale ponosi odpowiedzialność za warunki, które na nią wpływają. Śmierć samicy nurogęsi była naturalnym zdarzeniem. Ale już konieczność przeprowadzania ptaków przez miasto – nie.
Dlaczego nurogęsi gniazdują w Łazienkach?
Nurogęś znajduje w Łazienkach coś, czego brakuje nad rzeką – względne bezpieczeństwo lęgowe. Stare drzewa oferują dziuple, a ograniczony dostęp drapieżników sprzyja wychowaniu młodych. Problem pojawia się później – gdy trzeba dotrzeć do właściwego siedliska, czyli rzeki.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 5 maja, 2026
