Mięsożerne bakterie uderzą w europejskie plaże? Naukowcy ostrzegają przed skutkami ocieplenia mórz- Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Mięsożerne bakterie uderzą w europejskie plaże? Naukowcy ostrzegają przed skutkami ocieplenia mórz

Mięsożerne bakterie uderzą w europejskie plaże? Naukowcy ostrzegają przed skutkami ocieplenia mórz

Cieplejsze morza przybliżają do europejskich plaż mało znaną, ale potencjalnie niebezpieczną bakterię. Władze sanitarno-medyczne już zwracają na to uwagę.

Zdjęcie mikroskopowe bakterii Vibrio vulnificus

Zdjęcie mikroskopowe bakterii Vibrio vulnificus, źródło: CDC/James Gathany (PHIL #7815), Public domain, via Wikimedia Commons
Spis treści

Teraz, gdy oficjalnie rozpoczęło się lato, miliony turystów z niecierpliwością wyczekują wakacji – wielu z nich udaje się nad morze, aby cieszyć się plażą. Jednak w tym roku nad sektorem turystycznym wisi cień związany z rozprzestrzenianiem się bakterii w wodach morskich.

W ostatnich latach w różnych częściach wybrzeża Europy odnotowywano przypadki zanieczyszczeń i alarmów zdrowotnych. W obliczu stale rosnących temperatur wody i rosnącej presji turystycznej doprowadziły one do wprowadzenia ograniczeń w kąpieli.

„Morze Śródziemne pokazuje nam, co oznacza cieplejszy świat” – mówi w rozmowie z Euronews Hatim Aznague, analityk ds. projektów, działań w dziedzinie klimatu i odporności energetycznej w Unii na rzecz Morza Śródziemnego. „Kraje, które dzielą to morze, wciąż mogą wybrać wspólne rozwiązanie”.

Zagrożenie ze strony „bakterii mięsożernych”

Szczególne obawy budzą bakterie z rodzaju Vibrio (wibrowce) – rodzina naturalnie występujących mikroorganizmów, które bytują w ciepłych, słonawych wodach przybrzeżnych.

Większość szczepów jest nieszkodliwa, ale niektóre – jak Vibrio vulnificus, który w mediach zyskał miano bakterii „mięsożernej” – mogą w rzadkich przypadkach powodować poważne, a nawet śmiertelne infekcje. Dotyczy to szczególnie osób z otwartymi ranami lub osłabionym układem odpornościowym. W ciężkich przypadkach infekcja może wywołać stan, w którym tkanka wokół rany szybko obumiera i się rozpada.

Bakteria może przedostać się do krwiobiegu, powodując sepsę. W skrajnych przypadkach pacjenci wymagają amputacji kończyn. Takie powikłania są jednak bardzo rzadkie i dotyczą zazwyczaj osób cierpiących na choroby wątroby lub zmagających się z obniżoną odpornością.

Według Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA): „Vibrio to bakteria wodna, którą można znaleźć m.in. w owocach morza”. Niektóre jej szczepy mogą wywoływać szereg dolegliwości – od zapalenia żołądka i jelit po ciężkie, a nawet śmiertelne infekcje.

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) również ostrzega przed „zwiększonym ryzykiem zakażeń bakteriami Vibrio w sezonie letnim”, szczególnie podczas fal upałów oraz w płytkich wodach przybrzeżnych.

Morze Śródziemne – „zapowiedź” zmian klimatycznych

Morze Śródziemne należy do najszybciej ocieplających się akwenów na świecie – nagrzewa się o około 20% szybciej niż średnia globalna. Zdaniem naukowców stwarza to idealne warunki do rozwoju szkodliwych mikroorganizmów.

Aznague podkreśla, że Morze Śródziemne jest nie tyle ofiarą zmiany klimatu, ile ich zapowiedzią. „Cieplejsza woda, zwłaszcza tam, gdzie jest mniej słona – czyli u ujść rzek i w otaczających je lagunach – staje się bardziej sprzyjającym środowiskiem dla bakterii chorobotwórczych”.

Badania potwierdzają, że temperatura i zasolenie to dwa główne czynniki napędzające rozwój Vibrio. Oznacza to, że ocieplenie Morza Śródziemnego ma bezpośredni wpływ na ryzyko bakteryjne w wodach przybrzeżnych.

Co ciekawe, naturalnie wyższe zasolenie Morza Śródziemnego historycznie hamowało rozwój Vibrio vulnificus (szczepu najczęściej kojarzonego z ciężkimi infekcjami). Z tego powodu to wybrzeża Morza Bałtyckiego i Północnego były dotychczas obszarami podwyższonego ryzyka. Naukowcy ostrzegają jednak, że wraz z dalszym ociepleniem Morza Śródziemnego i zmianą wzorców zasolenia, sytuacja ta może ulec zmianie.

Cios w turystykę i gospodarkę

Poza zagrożeniem dla zdrowia, rozprzestrzenianie się bakterii niesie ze sobą bezpośrednie konsekwencje ekonomiczne. Jak ujął to Aznague: „Na naszych wybrzeżach linia brzegowa nie jest częścią gospodarki; ona jest gospodarką”.

Zamykanie plaż i alarmy sanitarne w szczycie sezonu uderzają w serce jednego z najważniejszych sektorów przemysłu w Europie. „Zamknięta plaża to realny koszt klimatyczny, za który trzeba zapłacić rachunek” – ostrzega Aznague, zwracając uwagę, że odbudowanie nadszarpniętej reputacji regionu zajmuje lata.

Morze Śródziemne jest jednym z najchętniej odwiedzanych kierunków turystycznych na świecie. Według danych ONZ ds. Turystyki, wszelkie zakłócenia na liniach brzegowych mają potężny wpływ na finanse kontynentu. Hotele, restauracje i lokalne rynki są bezpośrednio uzależnione od stabilności i bezpieczeństwa kąpielisk.

Dodatkowo EFSA zauważa, że rosnące temperatury i ekstremalne zjawiska pogodowe stale poszerzają zasięg geograficzny obszarów wysokiego ryzyka. Organy zdrowia publicznego niepokoi również oporność na antybiotyki wykrywana u niektórych szczepów Vibrio.

Zagrożenie teraźniejsze, a nie przyszłe

Rozwiązanie problemu leży w zacieśnionej współpracy międzynarodowej. „Niedopuszczalne jest pójście na kompromis w kwestii naszego zdrowia ani klimatu” – podsumowuje Aznague. „Bakterie nie są właściwym problemem, lecz jedynie posłańcami. Prawdziwym problemem jest morze wytrącone z równowagi przez upał i zanieczyszczenia”.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy