Rząd chce chronić rolników przed skargami na hałas i zapachy. Ekolodzy alarmują: „Lex Smród” może pomóc wielkim fermom- Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Rząd chce chronić rolników przed skargami na hałas i zapachy. Ekolodzy alarmują: „Lex Smród” może pomóc wielkim fermom

Rząd chce chronić rolników przed skargami na hałas i zapachy. Ekolodzy alarmują: „Lex Smród” może pomóc wielkim fermom

Rząd przyjął projekt ustawy, która ma wzmocnić ochronę działalności rolniczej na wsi. Rolnicy prowadzący gospodarstwa zgodnie z prawem mają być lepiej chronieni przed roszczeniami sąsiadów dotyczącymi typowych skutków produkcji rolnej – hałasu maszyn, zapachów czy odgłosów zwierząt. Projekt przewiduje również zmiany dotyczące pracy w nocy oraz obowiązek informowania kupujących nieruchomości o specyfice rolniczego sąsiedztwa.

Wieś ma pachnieć wsią? Rząd wzmacnia ochronę rolników, ekolodzy biją na alarm

fot. JuiceDash/envato
Spis treści

Wieś to nie tylko cisza i sielanka

Jak podkreśla Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, polska wieś coraz częściej staje się miejscem zamieszkania osób niezwiązanych z rolnictwem. Dla wielu przeprowadzka poza miasto oznacza poszukiwanie spokoju, ciszy i kontaktu z naturą. Problem w tym, że wieś jest jednocześnie miejscem produkcji żywności.

– Coraz więcej osób wybiera wieś jako miejsce do życia, choć nie zajmuje się rolnictwem. Musimy pamiętać, że wieś jest jednocześnie miejscem produkcji żywności, a praca rolników wiąże się z hałasem maszyn, zapachami czy odgłosami zwierząt. Chcemy chronić rolników, którzy prowadzą działalność zgodnie z prawem, ale też zwiększać świadomość osób, które decydują się zamieszkać na wsi – podkreśla minister Stefan Krajewski.

Prace w gospodarstwie nie zawsze mogą odbywać się między godziną 8 a 16. Żniwa, zbiory czy inne prace polowe zależą od pogody i pory roku. Gdy nadciąga deszcz, rolnik często musi działać natychmiast – nawet późnym wieczorem lub w nocy.

Hałas i zapach mają być uznane za „normalne”

Przyjęty przez Radę Ministrów projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi przewiduje m.in. zmianę Kodeksu cywilnego.

Typowe oddziaływania związane z produkcją rolną, takie jak hałas czy zapachy, mają być uznawane za mieszczące się w granicach przeciętnej miary, pod warunkiem że działalność prowadzona jest zgodnie z przepisami oraz zasadami prawidłowej gospodarki rolnej.

Nowe rozwiązania obejmą produkcję roślinną i zwierzęcą, a także działalność ogrodniczą, sadowniczą i rybną. Ochrona nie będzie jednak dotyczyć działalności prowadzonej niezgodnie z prawem ani gospodarstw działających na terenach, gdzie produkcja rolna nie jest dopuszczona zgodnie z dokumentami planowania przestrzennego. Projekt ma ograniczyć sytuacje, w których rolnicy stają przed sądem z powodu zapachu obornika czy hałasu pracujących maszyn.

Jednym z najbardziej znanych przykładów podobnego konfliktu jest sprawa Szymona Kluki, hodowcy trzody chlewnej z Grodziska pod Łodzią. Rolnik prowadził gospodarstwo od 2004 roku, a po rozbudowie tuczarni został pozwany przez sąsiadów skarżących się m.in. na uciążliwe zapachy. Sprawa ciągnęła się przez lata, a rolnik został zobowiązany do zapłaty ponad 110 tys. zł oraz ograniczenia uciążliwości związanych z hodowlą. To właśnie podobne konflikty stały się jednym z argumentów za zmianą przepisów.

Kombajn po 22.00? Rolnik nie będzie karany

Projekt uwzględnia również specyfikę pracy w gospodarstwie. Zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego wynikające z prowadzenia działalności rolniczej nie będzie podlegało karze. Chodzi m.in. o hałas generowany przez maszyny rolnicze lub zwierzęta. Ustawodawca wskazuje, że wielu prac nie można dowolnie przesuwać, ponieważ ich termin zależy od warunków pogodowych, sezonu i cyklu biologicznego roślin oraz zwierząt.

W praktyce oznacza to większą ochronę dla rolnika, który musi dokończyć żniwa późnym wieczorem, zanim nadciągnie ulewa. Nie oznacza to jednak automatycznej zgody na każdą uciążliwą działalność – ochrona ma dotyczyć wyłącznie działalności prowadzonej zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Kupujesz dom na wsi? Podpiszesz oświadczenie

Jednym z najważniejszych elementów projektu jest zwiększenie świadomości osób kupujących nieruchomości na terenach rolniczych.

W określonych przypadkach w akcie notarialnym ma znaleźć się dodatkowe oświadczenie. Nabywca potwierdzi, że wie, iż w tym samym obrębie ewidencyjnym prowadzona jest lub może być prowadzona działalność rolnicza, a jej zwykłymi następstwami mogą być hałas, zapachy i inne uciążliwości. Obowiązek będzie dotyczył terenów przeznaczonych pod działalność rolniczą w planie ogólnym gminy lub miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.

Cel? Mniej sytuacji, w których ktoś kupuje dom obok gospodarstwa, a po kilku latach próbuje doprowadzić do ograniczenia działalności, która funkcjonowała tam od dawna.

„Lex Smród” pod ostrzałem ekologów

To właśnie szeroki zakres projektowanych zmian budzi największe zastrzeżenia organizacji ekologicznych. Krytycy zwracają uwagę, że przepisy nie różnicują wyraźnie skali działalności. Z nowych regulacji mogłyby więc korzystać zarówno niewielkie gospodarstwa rodzinne, jak i ogromne przedsiębiorstwa prowadzące przemysłową hodowlę zwierząt.

– Trudno nie odnieść wrażenia, że nowelizacja ministra z PSL była pisana nie dla ochrony polskiego rolnictwa, lecz dla zysków wielkich korporacji. Skandaliczny jest fakt, że chcąc kupić sobie działkę na wsi trzeba będzie się zrzec notarialnie prawa do protestu – komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Organizacja obawia się, że na nowych zasadach szczególnie skorzystają wielkie fermy przemysłowe, które już dziś bywają źródłem konfliktów związanych z zapachami oraz potencjalnym wpływem na jakość powietrza, gleby i wód. Podobne zastrzeżenia zgłasza organizacja prawnicza Frank Bold. Jej przedstawiciele wskazują, że właścicielami gruntów prowadzącymi działalność rolniczą są nie tylko indywidualni rolnicy, ale również duże przedsiębiorstwa prowadzące produkcję na masową skalę.

Zdaniem organizacji nowe przepisy powinny wyraźnie zabezpieczać mieszkańców przed sytuacją, w której ochrona „typowej działalności rolniczej” staje się w praktyce ochroną działalności mogącej znacząco oddziaływać na środowisko.

Największy problem: gdzie kończy się „typowa” działalność?

Rząd przekonuje, że nowe regulacje mają przede wszystkim przywrócić równowagę i ograniczyć konflikty między rolnikami a nowymi mieszkańcami wsi. Ekolodzy ostrzegają jednak, że bez odpowiednich zabezpieczeń „ochrona rolniczych funkcji wsi” może stać się parasolem ochronnym również dla największych i najbardziej uciążliwych producentów.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy