Paweł Kinsner przez 18 dni maszerował brzegiem Bałtyku – a wszystko dla zwierząt
Paweł Kinsner ukończył zimową wyprawę wzdłuż polskiego brzegu Bałtyku. W ciągu 18 dni pieszo pokonał ponad 520 kilometrów. Swój samotny marsz zadedykował bezdomnym zwierzętom ze Schroniska w Korabiewicach.
Wolontariusz rozpoczął marsz w Świnoujściu, 2 lutego. Ukończył go 19 lutego w Piaskach, przy granicy z Rosją. W ciężkich warunkach zimowych przeszedł łącznie ponad 520 kilometrów brzegiem morza. Wyprawę zadedykował bezdomnym zwierzętom ze Schroniska w Korabiewicach, dla których miał nadzieję zdobyć 10 kilogramów karmy za każdy przebyty kilometr.
– Mimo, że mój główny cel, czyli znalezienie sponsora karmy, nie został osiągnięty, czuję, że mój wysiłek miał sens. Dzięki zainteresowaniu mediów wielu miłośników zwierząt wsparło schronisko darami, za co jestem bardzo wdzięczny – mówi Paweł Kinsner, 33-letni architekt z Warszawy.
Wśród pomagających znaleźli się także rodzice Pawła, którzy ofiarowali 100 kilogramów karmy dla bezdomnych psów z Korabiewic. Zgłosili się również nowi wolontariusze, chętni do organizowania zbiórek i wykonywania prac w schronisku.
– To pierwsza taka moja wyprawa. Na jej realizację celowo wybrałem okres zimowy. Chciałem w ten sposób zwrócić uwagę na problem bezdomności zwierząt w tym trudnym czasie – mówi Paweł Kinsner.
Treningi zaczął trzy miesiące temu, kiedy zapadła decyzja o wyprawie. Jak twierdzi, wcześniej nie był typem sportowca. Dystans ze Świnoujścia do Piasków pokonywał przemierzając plażą ok. 25 – 35 kilometrów dziennie.
– Opady deszczu i śniegu oraz silny wiatr kilka razy utrudniały mi marsz. Nabawiłem się paru drobnych kontuzji, takich jak obtarcia i problemy z kolanem. Jednak przez cały czas wierzyłem, że dotrę do celu. I szczęśliwie dotarłem – mówi Paweł Kinsner.
Cały swój ekwipunek piechur niósł w plecaku, który ważył 17 kilogramów. Zabrał ze sobą tylko podstawowe rzeczy, takie jak leki, koc termiczny i ubrania na zmianę. Na noclegi zatrzymywał się w nadmorskich miejscowościach.
– Dwa razy zdarzyło się, że na brzegu czekały na mnie osoby, które z mediów dowiedziały się o mojej wyprawie i postanowiły mnie przywitać. Te momenty z pewnością będę wspominał najmilej – mówi Paweł Kinsner.


Partnerem wyprawy jest Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! – opiekun Schroniska w Korabiewicach, w którym przebywa m.in. ponad 350 psów, 16 koni, 4 niedźwiedzie, 3 świnie, wół i wilczyca. Miesięczne utrzymanie wszystkich zwierząt to koszt ok. 50 tys. złotych, a fundacja pokrywa go z własnych środków, nie otrzymując żadnych dotacji państwowych.
Gratuluję i pozdrawiam.