Szkocja i Walia mówią „stop” wyścigom chartów. Czy brutalny sport to już przeszłość?
W ciągu zaledwie 24 godzin zapadły decyzje, które mogą na trwałe zmienić los tysięcy psów. Parlament w Szkocji oraz walijski Senedd niemal jednocześnie opowiedziały się za zakazem wyścigów chartów – dyscypliny od lat budzącej ogromne kontrowersje.

Choć wyścigi chartów bywają przedstawiane jako nieszkodliwa rozrywka, dane pokazują zupełnie inny obraz. Organizacja Animal Aid podaje, że w latach 2017–2024 ponad 4 tysiące psów zostało zabitych lub uśpionych w związku z tą branżą. Z kolei według League Against Cruel Sports tylko w 2024 roku niemal 25 procent wszystkich startujących chartów doznało obrażeń – to aż 3809 psów. Co najmniej 123 z nich zginęły bezpośrednio na torze.
W dodatku pojawiają się doniesienia o dopingu – w jednym roku w samej Szkocji wykryto kokainę u 13 psów. To podważa argument, że branża jest skutecznie regulowana i bezpieczna.
Kluczowym argumentem zwolenników zakazu jest fizyczna natura samej dyscypliny. Psy osiągają prędkość nawet 60 km/h, biegnąc po owalnym torze, co – jak wskazują eksperci – prowadzi do katastrofalnych urazów: złamań kręgosłupa, paraliżu czy ciężkich urazów głowy.
Inicjatorem szkockiej ustawy był Mark Ruskell, który nie pozostawiał złudzeń co do skali problemu: jego zdaniem obrażenia i śmierć są nieuniknionym elementem tej „rozrywki”. To ważny punkt – bo jeśli ryzyko cierpienia jest wpisane w samą strukturę sportu, nie da się go „naprawić” regulacjami.
W praktyce wyścigi chartów i tak już od lat tracą na znaczeniu. Ostatni tor w Szkocji zamknięto w 2025 roku, a w Walii działa już tylko jeden, w Caerphilly.
Nie oznacza to jednak końca dyskusji. Wyścigi pozostają legalne w Anglii i Irlandii, gdzie branża nadal ma wpływy ekonomiczne i polityczne.
Co więcej, Greyhound Board of Great Britain próbował zablokować walijski zakaz na drodze prawnej – bez powodzenia. To pokazuje, że konflikt nie dotyczy już tylko etyki, ale także pieniędzy i interesów.
Decyzję z entuzjazmem przyjęła koalicja organizacji prozwierzęcych Unbound the Greyhound, która od lat walczyła o zakaz. Ich przekaz jest prosty: charty nie są „narzędziami do zarabiania pieniędzy”, tylko czującymi istotami, które zasługują na bezpieczeństwo i opiekę.
To narracja, która coraz częściej przebija się do debaty publicznej – nie tylko w kontekście wyścigów, ale całego przemysłowego wykorzystywania zwierząt.
Co dalej? Zakaz w Walii wejdzie w życie najwcześniej w 2027 roku, a najpóźniej w 2030. W Szkocji nowe prawo przewiduje surowe kary – nawet do 5 lat więzienia i 20 tysięcy funtów grzywny za organizowanie nielegalnych wyścigów. To jednak dopiero początek. Kluczowe pytanie brzmi: czy inne kraje pójdą tym samym śladem?

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 8 kwietnia, 2026