Te zwierzęta robią więcej dla klimatu, niż się spodziewaliśmy. Bobry wracają do gry
Przez dekady bobry były traktowane głównie jako kłopotliwi lokatorzy krajobrazu – podtapiający pola, zmieniający bieg cieków wodnych i ingerujący w gospodarkę człowieka. Tymczasem najnowsze badania pokazują, że ten obraz jest nie tylko uproszczony, ale wręcz mylący. W rzeczywistości bobry mogą pełnić kluczową funkcję w stabilizowaniu klimatu i odbudowie zdegradowanych ekosystemów. Naukowcy coraz częściej określają je mianem „inżynierów ekosystemów”.
Bobry budują tamy, które spowalniają przepływ wody w rzekach i strumieniach. W efekcie powstają rozlewiska i mokradła – środowiska uznawane za jedne z najważniejszych naturalnych magazynów węgla na Ziemi.
To właśnie w tych przekształconych przez bobry krajobrazach zachodzi proces, który ma ogromne znaczenie dla klimatu. Spowolniona woda sprzyja osadzaniu się materii organicznej – liści, gałęzi, fragmentów roślin – które zamiast ulegać szybkiemu rozkładowi i uwalniać dwutlenek węgla do atmosfery, zostają zatrzymane i stopniowo wbudowywane w osady denne.
W praktyce oznacza to jedno: węgiel zostaje „zamknięty” w ekosystemie na długie lata.
Dziesięć razy więcej węgla
Opublikowane w czasopiśmie Communications Earth & Environment badanie jest pierwszym, które mierzy zarówno dwutlenek węgla (CO2) emitowany, jak i wychwycony w wyniku aktywności bobrów na terenach podmokłych. Naukowcy z Uniwersytetu w Birmingham, Uniwersytetu w Wageningen, Uniwersytetu w Bernie oraz kilku międzynarodowych współpracowników przeprowadzili badania w korytarzu rzecznym w północnej Szwajcarii, gdzie bobry są aktywne od ponad dekady.
Badania pokazały skalę tego zjawiska. Na obszarach, gdzie bobry były aktywne przez ponad dekadę, mokradła zgromadziły ponad tysiąc ton węgla w ciągu 13 lat. To wynik nawet dziesięciokrotnie wyższy niż w porównywalnych miejscach, gdzie bobrów nie było.
Co więcej, tempo magazynowania węgla osiągało poziom ponad 10 ton CO₂ na hektar rocznie – wartość, która stawia bobrowe mokradła wśród najbardziej efektywnych naturalnych pochłaniaczy dwutlenku węgla w krajobrazie umiarkowanym.
Kluczowe jest to, że bobry nie działają punktowo. One zmieniają cały system funkcjonowania rzeki.
Dr Joshua Larsen z Uniwersytetu w Birmingham i główny autor badania, powiedział: „Nasze odkrycia pokazują, że bobry nie tylko zmieniają krajobrazy: fundamentalnie zmieniają sposób, w jaki CO2 przez nie przepływa. Spowalniając przepływ wody, zatrzymując osady i powiększając mokradła, przekształcają strumienie w potężne pochłaniacze dwutlenku węgla. To pierwsze w swoim rodzaju badanie stanowi ważną szansę i przełom dla przyszłych, opartych na naturze rozwiązań klimatycznych w całej Europie”.
Aby zrozumieć pełny wpływ, naukowcy połączyli szczegółowe pomiary hydrologiczne, badania chemiczne, analizę osadów, monitorowanie gazów cieplarnianych (GHG) i długoterminowe modelowanie. Pozwoliło im to opracować najpełniejszy jak dotąd bilans węglowy dla krajobrazu zdominowanego przez bobry w Europie.
Czy mokradła nie emitują gazów cieplarnianych?
To jeden z najczęstszych argumentów podważających rolę mokradeł w ochronie klimatu. Rzeczywiście, tereny podmokłe mogą emitować metan – gaz cieplarniany silniejszy niż CO₂.
Jednak w badanym przypadku emisje metanu były zaskakująco niskie i stanowiły marginalną część całkowitego bilansu. Owszem, w okresach letnich, gdy poziom wody opadał, wzrastała emisja dwutlenku węgla. Ale w skali całego roku nagromadzenie osadów, materii roślinnej i martwego drewna skutkowało znacznym magazynowaniem węgla netto. Emisje metanu (CH4), często stanowiące problem na terenach podmokłych, były minimalne i stanowiły mniej niż 0,1% całkowitego bilansu węglowego. To ważne rozróżnienie: chwilowe emisje nie przekreślają długoterminowego efektu magazynowania.
Węgiel zamknięty na dekady
Najbardziej imponujące jest jednak to, gdzie ten węgiel trafia. Osady na terenach przekształconych przez bobry zawierają wielokrotnie więcej węgla niż gleby w pobliskich lasach. Ogromną rolę odgrywa też martwe drewno – zatopione pnie i gałęzie, które rozkładają się bardzo powoli. To właśnie one mogą odpowiadać za znaczną część długoterminowego magazynowania węgla.
Takie zasoby nie znikają po jednym sezonie. Mogą pozostawać w krajobrazie przez dziesięciolecia, o ile system nie zostanie zniszczony.
„W ciągu nieco ponad dekady badany przez nas system przekształcił się w długoterminowy pochłaniacz węgla, znacznie przekraczając to, czego oczekiwalibyśmy od niezagospodarowanego korytarza rzecznego. Podkreśla to ogromny potencjał sanacji prowadzonych przez bobry i dostarcza cennych informacji na temat potencjalnego planowania użytkowania gruntów, strategii renaturyzacji i polityki klimatycznej” – powiedział Dr Lukas Hallberg z Uniwersytetu w Birmingham, autor korespondencyjny badania.
Ile możemy na tym zyskać?
Szacunki wskazują, że gdyby bobry powróciły na wszystkie odpowiednie tereny zalewowe w Szwajcarii, mogłyby zredukować nawet do blisko 2% rocznych emisji dwutlenku węgla w tym kraju. To nie rozwiąże problemu zmiany klimatu. Ale w świecie, w którym każda część procenta ma znaczenie, to wynik, którego nie można ignorować. Tym bardziej że mówimy o rozwiązaniu tanim i opartym na naturalnych procesach.
Sojusznik, ale nie bezproblemowy
Nie oznacza to jednak, że działalność bobrów ma same plus. Ich praca może prowadzić do lokalnych konfliktów – zalewania gruntów rolnych, uszkadzania infrastruktury czy zmian w użytkowaniu terenu. Dlatego ich rola powinna być analizowana nie tylko z perspektywy ekologii, ale też gospodarki i planowania przestrzennego.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 29 marca, 2026
- Lukas Hallberg, Annegret Larsen, Natalie Ceperley, Raphael d’Epagnier, Tom F. Brouwers, Bettina Schaefli, Sarah Thurnheer, Josep Barba, Christof Angst, Matthew Dennis, Joshua R. Larsen. Beavers can convert stream corridors to persistent carbon sinks. Communications Earth, 2026; 7 (1) DOI: 10.1038/s43247-026-03283-8;
