Wojna z Iranem może wywołać globalny „szok nawozowy”. Zagrożenie dla rolnictwa i cen żywności
Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie ponownie skierowała uwagę świata na strategiczną rolę cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych wąskich gardeł globalnego handlu. Jeśli Iran rzeczywiście ograniczy lub zamknie ten szlak dla żeglugi, rynki natychmiast odczują skutki w postaci wzrostu cen ropy i gazu.

To jednak tylko część problemu. Znacznie mniej mówi się o potencjalnie równie poważnym zagrożeniu – globalnym szoku nawozowym, który w dłuższej perspektywie może przełożyć się na spadek produkcji rolnej i wzrost cen żywności.
Nie tylko ropa i gaz
Cieśnina Ormuz łączy Zatokę Perską z Morzem Arabskim i należy do najbardziej ruchliwych szlaków transportowych na świecie. Każdego dnia przepływają tędy ogromne ilości surowców energetycznych, ale także wiele innych produktów strategicznych dla światowej gospodarki.
W tym również nawozy azotowe oraz surowce potrzebne do ich produkcji. Szacuje się, że nawet około jedna trzecia światowego handlu mocznikiem – najczęściej stosowanym nawozem azotowym – odbywa się właśnie przez ten szlak.
Region Zatoki Perskiej od dekad rozwija potężny przemysł nawozowy. Kraje takie jak Katar, Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie zainwestowały miliardy dolarów w budowę instalacji do produkcji amoniaku i mocznika. Ich przewagą jest dostęp do jednego z najtańszych na świecie gazu ziemnego, który stanowi podstawowy surowiec dla przemysłu nawozowego.
Gaz ziemny – ukryty fundament rolnictwa
Współczesne rolnictwo zależy nie tylko od gleby, wody i światła słonecznego. W ogromnym stopniu opiera się także na nawozach syntetycznych. Ich masowa produkcja stała się możliwa na początku XX wieku dzięki opracowaniu metody syntezy amoniaku z azotu atmosferycznego i wodoru.
Proces ten, znany jako proces Habera-Boscha, zrewolucjonizował rolnictwo. Pozwolił na produkcję nawozów azotowych na skalę przemysłową, a tym samym na gwałtowny wzrost plonów podstawowych upraw – pszenicy, kukurydzy czy ryżu.
Produkcja amoniaku jest jednak bardzo energochłonna i wymaga ogromnych ilości gazu ziemnego. W uproszczeniu metan z gazu jest przekształcany w wodór, który następnie reaguje z azotem z powietrza. Powstaje amoniak, z którego produkuje się nawozy, przede wszystkim mocznik.
To właśnie dzięki tym nawozom możliwe jest utrzymanie dzisiejszego poziomu produkcji żywności. Bez syntetycznego azotu globalne plony spadłyby dramatycznie.
Co stanie się w razie blokady?
Jeśli konflikt doprowadzi do poważnych zakłóceń w żegludze przez cieśninę Ormuz, skutki nie ograniczą się do rynku energii.
Transport amoniaku, mocznika oraz skroplonego gazu ziemnego może zostać wstrzymany lub znacznie spowolniony. Nawet jeśli statki będą nadal kursować, koszty transportu i ubezpieczenia gwałtownie wzrosną, co przełoży się na ceny nawozów.
Jeszcze poważniejszym problemem może być ograniczenie dostaw gazu dla fabryk nawozów w innych częściach świata. Wiele z nich wykorzystuje LNG z Zatoki Perskiej jako podstawowy surowiec energetyczny.
Rolnicy odczują skutki z opóźnieniem
Największą specyfiką kryzysu nawozowego jest to, że jego skutki pojawiają się dopiero po pewnym czasie.
Ceny paliw zmieniają się niemal natychmiast. Natomiast konsekwencje niedoboru nawozów widoczne są dopiero w kolejnych sezonach rolniczych.
Na półkuli północnej zakupy nawozów intensyfikują się przed sezonem siewów. Jeśli dostawy zostaną opóźnione o kilka tygodni lub miesięcy, rolnicy mogą stanąć przed trudnymi decyzjami: zapłacić znacznie wyższe ceny, ograniczyć dawki nawozów lub zmienić strukturę upraw.
Problem polega na tym, że nawet niewielkie zmniejszenie nawożenia azotowego może spowodować znaczący spadek plonów. W skali globalnej oznacza to potencjalnie miliony ton utraconej produkcji zbóż.
Globalna zależność od importu
Wbrew pozorom niewiele krajów jest samowystarczalnych w produkcji nawozów.
Indie importują duże ilości LNG z Zatoki Perskiej, aby zasilać własne zakłady produkcji mocznika. Brazylia w ogromnym stopniu polega na nawozach importowanych, które są kluczowe dla produkcji soi i kukurydzy. Nawet Stany Zjednoczone, mimo rozwiniętego przemysłu nawozowego, importują znaczne ilości amoniaku i mocznika.
Szczególnie wrażliwa jest Afryka Subsaharyjska, gdzie zużycie nawozów jest już dziś bardzo niskie. Dalszy wzrost ich cen może jeszcze bardziej ograniczyć plony i pogłębić problemy z bezpieczeństwem żywnościowym.
Problem wykracza poza azot
Potencjalny kryzys nawozowy nie dotyczy wyłącznie azotu. Istotną rolę odgrywa również siarka – ważny składnik odżywczy dla roślin.
Powstaje ona głównie jako produkt uboczny przetwarzania ropy i gazu. Jeśli eksport tych surowców przez cieśninę Ormuz zostanie ograniczony, produkcja siarki również spadnie. W efekcie zakłócenia mogą objąć zarówno nawozy azotowe, jak i inne składniki niezbędne do produkcji roślinnej.
Zagrożenie dla stabilności cen żywności
Rynki energii posiadają pewne mechanizmy amortyzujące wstrząsy, takie jak strategiczne rezerwy ropy czy możliwość zmiany kierunków dostaw. System żywnościowy jest znacznie mniej elastyczny.
Produkcja roślinna zależy od sezonów, a budowa nowych instalacji do produkcji nawozów trwa latami. Dlatego długotrwałe zakłócenia w jednym strategicznym punkcie handlowym mogą w praktyce wpłynąć na zdolność świata do produkcji żywności.
W przeszłości gwałtowne wzrosty cen żywności często poprzedzały napięcia społeczne i polityczne. Jeśli niedobory nawozów doprowadzą do spadku plonów, konsekwencją mogą być rosnące ceny żywności, wyższe koszty pasz dla zwierząt oraz presja inflacyjna w wielu krajach.
Jeśli XX wiek nauczył świat obawiać się embarg na ropę, XXI wiek może pokazać, że równie groźne są zakłócenia w globalnym obiegu azotu. Samochody napędza ropa. Uprawy napędza azot.
Dlatego w scenariuszu blokady cieśniny Ormuz największym kosztem dla światowej gospodarki może okazać się nie cena baryłki ropy, lecz koszt wyżywienia rosnącej populacji świata.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 9 marca, 2026