Warszawa: wąż w pralce
Pracownicy warszawskiego skupu złomu przeżyli szok, gdy z bębna starej pralki wysunęła się głowa pytona.
Wydarzenie miało miejsce wczoraj na jednym z warszawskich złomowisk. Oto jak opisuje zdarzenie Piotr Sieczko, właściciel skupu złomu SCRAP przy ul. Jutrzenki w Warszawie:
– Wąż przyjechał z towarem. – opowiada – Ktoś przywiózł do nas pralkę, a ten wąż siedział już w środku.
Pracownicy zauważyli zwierzę podczas rozładowywania towaru, kiedy zajrzeli do bębna pralki. Wtedy zorientowali się, że jego zawartość się rusza. – Nie sialiśmy paniki i od razu zadzwoniliśmy do Straży Miejskiej. – opisuje dalej Sieczko.
Straż otrzymała zgłoszenie o godz. 10.45. Na miejsce przybyli funkcjonariusze ekopatrolu, którzy stwierdzili, że w pralce zadomowił się metrowy pyton. Potem jednak okazało się, że to był boa.
Zdaniem ratowników, wielki gad prawdopodobnie został porzucony przez właściciela w okolicach złomowiska, gdzie znalazł sobie schronienie w starej pralce. Wąż został usunięty i przewieziony do warszawskiego zoo. Nie ustalono, skąd pochodził.

To nie pierwszy przypadek tego typu w Warszawie. Zaledwie dwa dni po wcześniej w hipermarkecie Auchan przy ulicy Górczewskiej, w pojemniku na arbuzy także znaleziono węża. Natomiast w ubiegłym na w bramie prowadzącej na Cmentarz Północny wygrzewał się w najlepsze pyton tygrysi.
Na zdjęciu jest ewidentnie python regius ;/
zdecydujcie sie w końcu czy był o to boas czy pyton- fotografie i tytuł mówią że pyton, w artykule czytamy ze boas.
włascicie twierdzi ze zwierze przyjechało w pralce, straż że ktoś je podrzucił na wysypisko… same zaprzeczenia..
Nadali mu ksywkę Złomek ;]