Niedźwiedzie i pumy boją się jednego drapieżnika. To człowiek- Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Jest drapieżnik, którego boją się niedźwiedzie i pumy. Odpowiedź może zaskoczyć

Jest drapieżnik, którego boją się niedźwiedzie i pumy. Odpowiedź może zaskoczyć

Nowe badania pokazują, że niedźwiedzie i pumy potrafią zmieniać swoje zachowanie, trasy przemieszczania się, a nawet rezygnować z atrakcyjnych miejsc żerowania, gdy spodziewają się obecności ludzi. Naukowcy odkryli, że duże drapieżniki nie tylko reagują na spotkanie z człowiekiem, ale często starają się przewidzieć jego obecność i uniknąć kontaktu.

Rekordowy grizzly ważył 680 kg. Fot. Dennis W Donohue/Shutterstock

Rekordowy grizzly ważył 680 kg. Fot. Dennis W Donohue/Shutterstock
Spis treści

Dzika przyroda Ameryki Północnej jest domem dla imponujących drapieżników. Niedźwiedzie czarne i brunatne dysponują potężną siłą, a pumy potrafią poruszać się niemal bezszelestnie. Nic więc dziwnego, że podczas wypraw w ich siedliska ludzie często obawiają się spotkania z którymś z tych zwierząt. Statystyki pokazują jednak, że takie obawy są mocno przesadzone.

Niedźwiedź czy piorun? Statystyki są bezlitosne

W Ameryce Północnej niedźwiedzie brunatne, w tym grizzly, atakują średnio około 11 osób rocznie. Pumy odpowiadają za zaledwie około 4–6 ataków rocznie. W przypadku niedźwiedzi czarnych dane są trudniejsze do porównania, ale skala śmiertelnych zdarzeń również jest niewielka – w latach 1900–2009 w USA i Kanadzie udokumentowano 63 ofiary śmiertelne ich ataków. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie pioruny rażą około 580 osób rocznie.

Oczywiście samo porównanie liczb nie oznacza, że spacer w lesie zamieszkanym przez niedźwiedzie jest równie bezpieczny jak spacer po miejskim parku. Ryzyko zależy m.in. od miejsca, pory roku, zachowania człowieka i tego, jak często przebywa on na obszarach zamieszkanych przez duże drapieżniki. Mimo to różnica jest uderzająca. Dlaczego więc niedźwiedzie i pumy tak rzadko atakują ludzi?

Odpowiedź przynoszą dwa badania opublikowane w czasopiśmie Current Biology. Wynika z nich, że drapieżniki nie tylko reagują na pojawienie się człowieka. One aktywnie organizują swoje życie tak, aby człowieka unikać. Jak ujął to ekolog z Uniwersytetu Yale, Oswald Schmitz, wyniki badań zmieniają sposób, w jaki powinniśmy patrzeć na konflikt między ludźmi a dużymi drapieżnikami.

Niedźwiedź słyszy człowieka i… ucieka

Jedno z badań, kierowane przez biologa dzikiej przyrody Philipa Manlicka z amerykańskiej Służby Leśnej USDA, dotyczyło niedźwiedzi czarnych i brunatnych żerujących w pobliżu strumieni, do których wpływały łososie, na południowym wschodzie Alaski. Naukowcy wykorzystali głośniki uruchamiane przez ruch. Gdy w pobliżu pojawiał się niedźwiedź, urządzenia odtwarzały różne dźwięki: odgłosy mew, pojazdów terenowych albo ludzkie głosy. Kamery pozwalały następnie sprawdzić, jak zwierzę reagowało. Różnica była wyraźna.

Niedźwiedzie dwukrotnie częściej gwałtownie uciekały po usłyszeniu dźwięków pojazdów niż po odtworzeniu odgłosów mew. Jednak na ludzki głos reagowały zdecydowanie mocniej. Po usłyszeniu rozmów człowieka niedźwiedzie uciekały niemal dziesięciokrotnie częściej niż po usłyszeniu mew. To ważna wskazówka. Zwierzęta nie traktują ludzkiej obecności jak kolejnego elementu naturalnego środowiska. Człowiek jest dla nich sygnałem potencjalnego zagrożenia.

Puma przewiduje, gdzie pojawi się człowiek

Podobne zachowanie zaobserwowano u pum. Zespół kierowany przez Johna Morgana z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz przeanalizował aż sześć lat danych GPS dotyczących 36 dzikich, oznakowanych pum żyjących w górach Santa Cruz. Naukowcy zestawili informacje o przemieszczaniu się zwierząt z danymi z aplikacji Strava. Te drugie pozwoliły określić, gdzie i kiedy ludzie najczęściej chodzili po szlakach, biegali czy jeździli na rowerach. Okazało się, że pumy nie ograniczały się do reagowania na ludzi, których już zobaczyły lub usłyszały. Wyglądało na to, że przewidywały ludzką aktywność.

Jeżeli w określonym miejscu i czasie prawdopodobieństwo pojawienia się ludzi było większe, pumy zmieniały swoje zachowanie i unikały tego obszaru. To szczególnie interesujące, ponieważ oznacza, że drapieżniki dostosowują swoje przemieszczanie się do przewidywalnych wzorców aktywności człowieka. Co więcej, życie w pobliżu ludzi nie oznaczało automatycznie większej agresji ze strony pum.

Na obszarach, gdzie występowała większa aktywność człowieka, odnotowywano wprawdzie więcej spotkań z pumami. Wyższa liczba incydentów wynikała jednak przede wszystkim z tego, że ludzie i zwierzęta częściej znajdowali się w tym samym miejscu, a nie z tego, że pumy stawały się bardziej skłonne do ataku.

Drapieżniki żyją w „krajobrazie strachu”

Oba badania prowadzą do podobnego wniosku: obecność człowieka wywiera na duże drapieżniki znacznie większy wpływ, niż możemy zauważyć na pierwszy rzut oka. Niedźwiedź może zrezygnować z atrakcyjnego źródła pokarmu, jeśli wyczuje obecność ludzi. Puma może zmienić trasę przemieszczania się, aby ominąć miejsce, w którym spodziewa się większej liczby turystów. To oznacza, że człowiek nie musi nawet bezpośrednio spotkać drapieżnika, żeby wpłynąć na jego zachowanie. Wystarczy, że zwierzę spodziewa się naszej obecności.

Naukowcy mówią w tym kontekście o tzw. „krajobrazie strachu” – przestrzeni, w której zwierzęta podejmują decyzje dotyczące przemieszczania się, żerowania i odpoczynku w odpowiedzi na zagrożenie ze strony innych organizmów. Człowiek jest w tym krajobrazie wyjątkowo silnym czynnikiem.

To nie zawsze drapieżnik jest agresorem

W kulturze popularnej relacja człowiek–drapieżnik często wygląda bardzo podobnie: potężne zwierzę jest agresorem, a człowiek bezbronną ofiarą. Badania pokazują znacznie bardziej skomplikowany obraz.

Duże drapieżniki często robią wszystko, aby do spotkania z człowiekiem w ogóle nie doszło. Problem zaczyna się wtedy, gdy ich naturalne strategie unikania zawodzą – na przykład gdy ludzie coraz intensywniej wykorzystują tereny, które wcześniej były dla zwierząt spokojnymi ostojami. Dlatego, zdaniem autorów badań, odpowiedzialność za ograniczanie konfliktów nie powinna spoczywać wyłącznie na zwierzętach.

Oswald Schmitz zwraca uwagę, że skoro ludzie mają ogromny wpływ na sposób funkcjonowania dzikich zwierząt, powinni również odpowiednio dostosowywać swoje zachowanie i sposób korzystania z przestrzeni. Nie chodzi o to, aby zamknąć lasy i góry przed ludźmi. Chodzi o to, aby pozostawić dzikim zwierzętom przestrzeń, w której mogą funkcjonować bez ciągłej presji naszej obecności. Bo być może największym paradoksem jest to, że w świecie, w którym boimy się niedźwiedzi i pum, to właśnie one znacznie częściej robią wszystko, żeby nie spotkać nas.

Wszystkie trzy artykuły dotyczące tych badań opublikowano w czasopiśmie „Current Biology”.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy