Koty kochają mocniej, niż nam się wydaje. Nauka obala mit o „wyniosłych samotnikach” - Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Koty kochają mocniej, niż nam się wydaje. Nauka obala mit o „wyniosłych samotnikach”

Koty kochają mocniej, niż nam się wydaje. Nauka obala mit o „wyniosłych samotnikach”

W przeciwieństwie do psów, koty nie cieszą się opinią zwierząt chorobliwie przywiązanych do swoich właścicieli. Nauka rysuje jednak zupełnie inny obraz rzeczywistości. Czasami koty potrzebują nas tak samo mocno, jak my ich.

Miłość kotów jest prawdziwa

fot. jennimareephoto/envato
Spis treści

Pomyśl o typowym kocie: zdystansowany, niezależny, dający i odbierający swoje łaski według zasad, które rozumie tylko on sam. Zdolny do zawarcia paktu przyjaźni z człowiekiem, ale niespecjalnie go potrzebujący – a już na pewno nie w takim stopniu jak pies.

Te stereotypy są wszechobecne, mimo że wielu właścicieli doskonale wie z własnego doświadczenia, jak ciepłe i czułe potrafią być te zwierzaki. Dla kociarzy to żadna nowość. Co zatem może powiedzieć nam nauka, czego jeszcze nie wiemy? Całkiem sporo. Znaczymy dla kotów o wiele więcej, niż przypuszczamy, a nasze uprzedzenia wobec ich charakteru mogą łatwo stać się samospełniającą się przepowiednią.

Test „bezpiecznej bazy”, czyli co kot robi, gdy zostaje sam

Kilka lat temu dr Monique Udell, specjalistka ds. zachowań zwierząt z Uniwersytetu Stanowego Oregonu, oraz jej ówczesna doktorantka Kristyn Vitale postanowiły spojrzeć na relacje kot-człowiek przez pryzmat teorii przywiązania.

Teoria ta, opracowana pierwotnie przez psychiatrę Johna Bowlby’ego, opisuje typy więzi, jakie ludzkie niemowlęta tworzą ze swoimi opiekunami. Bowlby zauważył, że dzieci, których opiekunowie byli przewidywalni, responsywni i czuli, rozwijały tzw. bezpieczne przywiązanie. W obliczu stresu szukały u nich ratunku i ukojenia. Dzieci, których opiekunowie byli zdystansowani lub niestabilni emocjonalnie, tworzyły przywiązanie pozabezpieczne (lękowe), naznaczone strachem i niepewnością.

Identyczne style przywiązania obserwowano u psów. Udell i Vitale postanowiły sprawdzić, czy dotyczy to również kotów. W eksperymencie wzięło udział 79 osób i ich młodych kotów. Przebieg eksperymentu: właściciel i kot spędzali razem 2 minuty w zupełnie nowym, nieznanym dla zwierzęcia pokoju. Człowiek wychodził, zostawiając kota samego na 2 minuty. Następnie człowiek wracał, a naukowcy uważnie obserwowali reakcję kota.

Wyniki? Młode koty zareagowały dokładnie tak samo jak psy czy ludzkie niemowlęta. Samotność w obcym miejscu wywołała u nich silny stres. Gdy opiekun wracał, większość kotów podbiegała, by się otrzeć, usłyszeć ciepłe słowo, a po chwili… ze spokojem wracała do eksploracji pokoju.

To podręcznikowy przykład bezpiecznego przywiązania: zwierzę traktuje człowieka jako „bezpieczną bazę” i mając takie oparcie, rusza na podbój świata. Około jedna trzecia kotów wykazała jednak przywiązanie pozabezpieczne – albo unikały człowieka, albo kurczowo się w niego wtulały, paraliżowane strachem przed ponownym opuszczeniem.

„W obliczu czegoś dziwnego i niepokojącego, koty zwracają się do swojego człowieka po otuchę” – wyjaśnia dr Kristyn Vitale, obecnie profesor zachowań zwierząt w Unity College.

Samospełniająca się przepowiednia, czyli jak krzywdzimy koty

A co, jeśli kot rzeczywiście jest niedostępny i chłodny? Choć cechy charakteru mają znaczenie, rzadko jest to kwestia wyłącznie genów. Brak umiejętności znalezienia komfortu u boku opiekuna bywa po prostu efektem doświadczeń życiowych. Nawet ludzie o najlepszych intencjach mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, jak niezwykle wrażliwe są koty.

„Błędne przekonanie, że koty potrzebują mniej interakcji społecznych lub są z natury bardziej niezależne, bezpośrednio wpływa na ilość i jakość czasu, jaki im poświęcamy” – ostrzega dr Udell.

Mówiąc wprost: jeśli uważasz, że twój kot nie potrzebuje uwagi, ignorujesz go. W efekcie kot staje się bardziej wycofany, co tylko utwierdza cię w przekonaniu, że miałeś rację.

Często zresztą ulegamy temu mitowi podświadomie. Jak zauważa bioetyczka Jessica Pierce, osobom, które nie mają czasu na psa, powszechnie doradza się: „Kup sobie kota”. Zostawienie psa samego na cały dzień uchodzi za okrucieństwo, ale mało kto zastanawia się, co w tym czasie czuje kot zamknięty w czterech ścianach.

Co wybierze kot: jedzenie, zabawkę czy Ciebie?

Najlepszym dowodem na to, jak bardzo koty łakną kontaktu z nami, jest kolejne badanie przeprowadzone przez ten sam zespół naukowców. Badacze dali dorosłym kotom (zarówno domowym mruczkom, jak i zwierzętom ze schroniska) wolny wybór. Mogły zdecydować, czym chcą się zająć w danym momencie. Do wyboru miały: atrakcyjny zapach (np. kocimiętkę), interesującą zabawkę, pyszne jedzenie, interakcję z człowiekiem.

Wynik zaskoczył sceptyków: dla większości kotów to właśnie kontakt z człowiekiem okazał się najbardziej pożądanym bodźcem. Przegrały nawet najlepsze smakołyki. Ludzka bliskość okazała się po prostu paliwem dla ich kocich serc. Veni, vidi, miau!


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Bibliografia
  1. Attachment bonds between domestic cats and humans;
Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments