Świat muzyki. Czy muzyka łagodzi obyczaje? Muzyka wpływa na zdrowie
Ekologia.pl Wiadomości Ciekawostki przyrodnicze Muzyka łagodzi obyczaje, ale nie tylko

Muzyka łagodzi obyczaje, ale nie tylko

Muzyka łagodzi obyczaje – brzmi znane przysłowie. Ale nie tylko – muzyka łagodzi stres, wzmacnia układ immunologiczny, zmniejsza stan zapalny i wspomaga proces uczenia się – przekonywał Dawid Trzciński, student Uniwersytetu Adama Mickiewicza, podczas tegorocznej Nocy Biologów w Poznaniu.
W ramach wykładu „Czy muzyka łagodzi obyczaje?” Dawid Trzciński starał się dowieść, że muzyka korzystnie oddziałuje na organizm człowieka w każdym wieku, zapewnia lepsze funkcjonowanie i sprzyja szybszemu dochodzeniu do zdrowia. Prelegent nie omieszkał wytłumaczyć również, dlaczego tak się dzieje.

Co jest grane w środku?
Student przybliżył słuchaczom istotę zjawisk zachodzących w organizmie pod wpływem kontaktu z melodią. Skoncentrował się przede wszystkim na procesach z zakresu neurochemii. Poinformował, iż głównym przedmiotem oddziaływań muzyki są cztery związki chemiczne występujące w mózgu: serotonina, dopamina, adrenalina i enkefaliny (endogenne opioidy) i to one odpowiadają za uczucie przyjemności, jakie towarzyszy słuchaniu muzyki.

 „To właśnie przez współdziałanie dopaminy i enkefalin odczuwamy dreszcze na plecach podczas słuchania konkretnych utworów, czy koncertów” – podkreślił Dawid.

Prelegent wyjawił, że muzyka powoduje zmniejszenie wydzielania kortykotropiny (ACTH) i kortyzolu – hormonów związanych z powstawaniem reakcji stresu – a w dodatku zapobiega negatywnym efektom długotrwałego działania kortyzolu, który szczególnie źle wpływa na układ nerwowy i odpornościowy.

Student przedstawił także dobroczynny wpływ muzyki na system immunologiczny człowieka. „U osób, które słuchają muzyki, bądź ją tworzą, obserwuje się zwiększenie ilości komórek NK, czyli Natural Killers, stanowiących jeden z elementów pierwszej bariery odpornościowej organizmu”.

Melodia łagodzi także stan zapalny organizmu poprzez zmniejszenie stężenia interleukiny 6 (IL-6), dlatego niektórzy chirurdzy wykorzystują ją podczas dokonywania przeszczepów. Dowiedziono, że słuchanie muzyki przed i w trakcie operacji sprzyja szybszemu dochodzeniu do zdrowia. Dzieje się tak prawdopodobnie ze względu na redukcję stresu, która zachodzi również pod wpływem nasilonego wydzielania oksytocyny – hormonu stabilizacji.

A co słychać na zewnątrz?
Dawid Trzciński przekonywał, że muzyka powinna towarzyszyć nam przez całe życie, bo na każdym jego etapie przynosi wiele widocznych korzyści.

Prelegent opowiedział o wynikach badań, które wskazują na to, iż melodia (szczególnie ta śpiewana przez jednego z rodziców) jest u niemowląt skorelowana z większą częstotliwością ssania, łatwością zasypiania, jak również sprzyja zwiększaniu masy ciała, gaworzeniu i tworzeniu więzi między dzieckiem a opiekunami. Co więcej, działa uspokajająco, zarówno na maluchy, jak i rodziców.
Na kontakcie z muzyką korzystają również uczniowie, bo wspomaga ona proces uczenia się, a osoby, które ćwiczą grę na instrumencie dostają wyższe oceny w szkole oraz mogą pochwalić się lepszą koordynacją ruchową, zwłaszcza w odniesieniu do rąk.

Z kolei osoby w podeszłym wieku, dzięki muzyce, mają większą szansę na uczestniczenie w życiu społecznym i oczywiście, jak wszyscy, podlegają pozytywnym, wcześniej wspomnianym wpływom melodii na organizm.

Dawid Trzciński dodał, iż naukowcy ukuli nawet nowy termin na określenie dobroczynnych właściwości muzyki. Jest to tzw. efekt Mozarta, który stosuje się w celu podkreślenia, że muzyka ułatwia koncentrację, wspomaga zapamiętywanie i utrwalanie wiedzy, wzmaga aktywność mózgu oraz pozwala na osiąganie lepszych rezultatów, szczególnie w zadaniach czasowo-przestrzennych.
Na koniec prelegent wyjawił, że wpływ muzyki na człowieka zwiększa się wraz ze wzrostem jego inteligencji, kreatywności i wykształcenia muzycznego, ale przestrzegł, iż osoby wykształcone muzycznie powinny uważać przy słuchaniu ulubionych utworów, gdyż w ich przypadku muzyka tak bardzo angażuje mózg, że może dekoncentrować przy wykonywaniu innych czynności.

PAP – Nauka w Polsce, Aleksandra Jaroszyk

4.6/5 - (11 votes)
Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Na przestrzeni lat udowodniono, że najlepsze rezultaty daje połączenie muzyki z innymi rodzajami sztuki lub sferami aktywności naszego mózgu. Czysta muzyka, jest stosunkowo słabym środkiem terapeutycznym i na pewno nie zmienia obyczajów. Jest bowiem asemantyczna (bezznaczeniowa ). Czy coś co nie jest filozofią, nie jest religią i nie wyjaśnia sensu życia może zmieniać poglądy i obyczaje? Na pewno może być ona wyrazem tych poglądów i obyczajów, ale przede wszystkich w kategorii zachowań emocjonalnych, a nie poglądów na świat i życie.

Znamy przypadki „kontrolowanego słuchania muzyki” dla rozładowania stresu lub dla pokazania swojej przynależności narodowej, które wcale nie służyły terapii uczestników, a wprost przeciwnie – pogrążały ich w większym cierpieniu i niepewności dnia jutrzejszego. Mam na myśli orkiestry w obozach koncentracyjnych. Z jednej strony wykonawcy – jeńcy wykonujący dla oprawców obozowych utwory kompozytorów niemieckich, z drugiej – sami oprawcy słuchający tej muzyki z rozrzewnieniem i dumą, że oto gnębieni przez nich ludzie, grają dla nich hymny triumfalnej Apokalipsy dla umęczonych. Jeńcom muzyka także sprawiała przyjemność, powodowała wydzielanie do mózgu endorfin – substancji o działaniu podobnym do opium. Związki te wywoływały w nich stan euforii i zmniejszały ból. Na pewno w nieświadomych bliskiej męki jeńcach, pod wpływem muzyki, granej przez ich kolegów obozowych, obniżał się poziom hormonów stresu, takich jak adrenalina, co wpływało kojąco na układ limbiczny mózgu, decydujący o emocjach. Tym niewolnikom nie trzeba było podawać leków nasennych i przeciwbólowych. Nie trzeba było leczyć w nich migreny.

Czy to była muzyka?
Tak.
Czy ona łagodziła obyczaje?
Nie!!!

Muzyka jest asemantyczna, ale wielu ludzi po wojnie, a niektórzy do dnia dzisiejszego nie chcą słuchać “Tanga Milonga” i innych utworów granych w obozach koncentracyjnych lub słuchanych w okresie II wojny z megafonów ulicznych. Prawdą jest, że muzyka uratowała życie wielu ludziom, a przede wszystkim tym, którzy grali w orkiestrach obozowych.

Połączenie muzyki z obrazem przyrody i jej zapachem, głosem ludzi i ptaków śpiewających, a przede wszystkim z wyobraźnią człowieka, jego pamięcią i pozytywnymi wartościami moralnymi i etycznymi oraz wartościami kompetencyjnymi danego człowieka może dać rezultat terapeutyczny. Ale sama muzyka nie wyleczy z nerwicy, jąkania, uzależnienia alkoholowego, albo choroby psychosomatycznej.

Żaden utwór muzyczny nie nastawi pozytywnie do innego człowieka, jeżeli nie zostanie wzmocniony słowem i działaniem. Słuchanie muzyki i wykonywanie np. tańca solowego służy tylko jednej osobie. Dopiero wzajemne i empatyczne wykonywanie tańca w grupie, którą zamierzamy zaakceptować z wszystkimi złymi i dobrymi cechami może mieć rezultat terapeutyczny. Ale zanim zaczniemy słuchać, grać, śpiewać i tańczyć musimy uwierzyć, że to nam pomoże. Musimy znaleźć w sobie motywację i wyznaczyć drogę dla usunięcia naszego cierpienia lub niezadowolenia ze stanu ducha lub ciała.

(fragment artykułu Władysława Pitaka)

https://www.pitak.fora.pl/muzykoterapia-i-relaksacja,16/muzyka-nie-lagodzi-obyczajow,166.html

Moja polemika: https://jozef-kapustka.blog.pl/2017/06/19/o-tym-czy-muzyka-lagodzi-obyczaje/

Głównie muzyka klasyczna stymuluje rozwój dzieci, uspakaja je, podobno dzieci matek słuchających muzyki klasycznej w ciąży są inteligentniejsze:) A dzieci, którym puszczano taka muzykę lepiej się uczą:)