Nie wyglądają na bohaterów. A jednak mogą pomóc ratować zagrożone gatunki
Na pierwszy rzut oka wróble domowe to zwykłe, niepozorne ptaszki, które przechadzają się po naszych balkonach i parkach. Ale w północnej Norwegii te małe stworzenia stają się bohaterami nauki – mogą pomóc ratować inne gatunki zagrożone wyginięciem.

Dlaczego właśnie wróble?
Wszystko dzieje się na wyspach Helgeland, gdzie populacje wróbli są niewielkie i stosunkowo łatwe do obserwacji. Naukowcy z Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii (NTNU) badają je od ponad 30 lat – śledzą życie niemal każdego ptaka od wyklucia aż po śmierć. Dzięki temu powstała ogromna baza danych, która jest rzadkością w badaniach dzikiej przyrody.
„To niesamowite, że możemy obserwować całe życie wróbla i zobaczyć, jakie cechy pomagają mu przetrwać w trudnym środowisku” – mówi Kenneth Aase, doktorant i statystyk pracujący nad projektem GPWILD.
Geny mówią, które ptaki przetrwają
Kluczem do badań Aase’a jest metoda zwana prognozowaniem genomicznym (GP). Brzmi skomplikowanie, ale chodzi o prostą rzecz: sprawdzenie, które geny mają wpływ na cechy zwierząt, np. masę ciała, odporność na choroby czy zdolność przetrwania w trudnych warunkach.
„Dzięki GP możemy przewidzieć, które wróble mają większe szanse na przetrwanie. To wiedza, którą można potem wykorzystać przy ochronie innych dzikich gatunków” – tłumaczy Aase.
Od grupy ptaków do jednego osobnika
Metoda pozwala analizować tysiące markerów genetycznych jednocześnie. Nawet jeśli nie znamy konkretnej cechy u jednego ptaka, możemy ją przewidzieć na podstawie danych z całej populacji. To jak mieć mapę genetyczną, która pokazuje, jak najlepiej przystosować się do środowiska.
Jednak w dzikiej przyrodzie nie zawsze mamy kompletne dane – nie każdy osobnik jest zmierzony ani przebadany genetycznie. Dlatego właśnie unikalne dane wróbli z Helgeland są bezcenne – niemal kompletne i gotowe do analizy.
Małe ptaki w obliczu wielkiego kryzysu
Świat stoi w obliczu kryzysu bioróżnorodności, zwanego czasem „szóstym masowym wymieraniem”. W tym kontekście wiedza o tym, jak geny i cechy wpływają na przetrwanie, jest kluczowa. Dzięki prognozowaniu genomicznemu naukowcy mogą określić, które populacje potrzebują ochrony, a które mogą same przetrwać.
„To jak lekarstwo dla przyrody – pozwala planować, gdzie interweniować, by ratować gatunki” – mówi Aase.
Od wróbli do reniferów
Projekt GPWILD nie zatrzymuje się na wróblach. W planach są badania nad reniferami svalbardzkimi, jeleniem szkockim, lisami polarnymi i kilkoma gatunkami ptaków. Ale to wróble domowe wciąż pełnią rolę laboratorium przyrody – uczą nas, jak ewolucja działa w praktyce i jak możemy wykorzystać tę wiedzę, by chronić naszą planetę.
Więc następnym razem, gdy zobaczysz wróbla na balkonie, pomyśl, że ten mały ptak może kryć w sobie odpowiedź na pytanie, jak uratować zagrożone gatunki przed wyginięciem.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 7 stycznia, 2026
- enneth Aase, Hamish A Burnett, Henrik Jensen, Stefanie Muff, How accurate is genomic prediction across wild populations?, Evolution, Volume 79, Issue 12, December 2025, Pages 2612–2628, https://doi.org/10.1093/evolut/qpaf202;