OZE utknęły w europejskiej sieci. Jest sposób, by szybciej podłączyć nowe farmy wiatrowe i słoneczne
Europa chce szybko rozwijać odnawialne źródła energii, ale jej sieć elektroenergetyczna nie nadąża za transformacją. Ponad 120 GW planowanych projektów OZE może być zagrożonych z powodu przeciążenia infrastruktury i braku dostępnych mocy przyłączeniowych. Eksperci wskazują jednak rozwiązanie, które pozwoliłoby wykorzystać istniejącą sieć bez czekania lat na jej kosztowną rozbudowę. Chodzi o hybrydyzację źródeł energii.
Europejska sieć energetyczna została w dużej mierze zaprojektowana w czasach, gdy system opierał się przede wszystkim na scentralizowanych elektrowniach węglowych. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Na kontynencie szybko przybywa farm wiatrowych i słonecznych, a system energetyczny staje się coraz bardziej rozproszony i zależny od warunków pogodowych. Problem w tym, że infrastruktura sieciowa nie zawsze jest gotowa na przyjęcie kolejnych gigawatów czystej energii.
Ponad 120 GW OZE zagrożonych
Według wcześniejszych analiz think tanku energetycznego Ember ponad 120 GW planowanych projektów odnawialnych źródeł energii jest obecnie zagrożonych z powodu wąskich gardeł w sieci i niewystarczających mocy przyłączeniowych. Problem dotyczy nie tylko nowych inwestycji. Ograniczenia infrastruktury wpływają również na działające już farmy wiatrowe i słoneczne. Kiedy produkcja energii z OZE jest wysoka, a sieć nie jest w stanie odebrać całej dostępnej energii, część potencjalnie czystej energii może zostać zmarnowana.
W przypadku energetyki wiatrowej i słonecznej problem dodatkowo komplikuje ich zależność od pogody. Elektrownia słoneczna produkuje najwięcej energii w ciągu dnia, a turbiny wiatrowe pracują z różną intensywnością w zależności od siły wiatru. Tymczasem zapotrzebowanie odbiorców zmienia się według zupełnie innego rytmu. Czy rozwiązaniem musi być natychmiastowa i kosztowna przebudowa całej europejskiej sieci? Nie zawsze.
Jedno przyłącze dla kilku źródeł energii
Nowa analiza Ember wskazuje, że część problemu można rozwiązać poprzez hybrydyzację. W praktyce oznacza to łączenie różnych technologii energetycznych w jednym miejscu i korzystanie przez nie ze wspólnego przyłącza do sieci.
Można to porównać do sytuacji, w której kilka źródeł energii korzysta z jednej „wtyczki” podłączonej do systemu elektroenergetycznego.
Przykładowo w jednym punkcie można połączyć elektrownię wodną z instalacją fotowoltaiczną, farmą wiatrową lub magazynem energii. Dzięki temu infrastruktura, która w określonych godzinach nie jest w pełni wykorzystywana, może zostać zagospodarowana przez inne źródło.
Szczególnie duży potencjał mają tutaj elektrownie wodne. Ich praca może być elastycznie dostosowywana do zapotrzebowania na energię. W okresach niskiego zapotrzebowania mogą ograniczać produkcję, a następnie zwiększać ją wtedy, gdy zużycie energii rośnie.
W połączeniu z fotowoltaiką lub energetyką wiatrową może to pozwolić na znacznie efektywniejsze wykorzystanie istniejących przyłączy.
– Dodając energię wiatrową lub słoneczną do tego samego punktu podłączenia co elektrownia wodna, deweloperzy mogą szybciej uzyskać dostęp do sieci, a operatorzy mogą efektywniej wykorzystać infrastrukturę sieciową – mówi Elisabeth Cremona, kierownik ds. infrastruktury energetycznej w Ember.
Według analizy Ember takie rozwiązanie może średnio podwoić wykorzystanie istniejącej infrastruktury przyłączeniowej, jednocześnie pozostając w granicach obowiązujących limitów eksportu energii.
25 GW nowych OZE bez rozbudowy sieci?
Według Ember w siedmiu analizowanych państwach UE – Austrii, Bułgarii, Francji, Włoszech, Portugalii, Rumunii i Hiszpanii – hybrydyzacja mogłaby umożliwić integrację nawet 25 GW dodatkowej mocy wiatrowej i słonecznej bez konieczności zwiększania mocy sieci w takim zakresie, jak byłoby to potrzebne przy klasycznym modelu przyłączania nowych instalacji.
Analiza wskazuje również, że dzięki wykorzystaniu potencjału hybrydowych projektów można byłoby zintegrować około 18 proc. nowych odnawialnych źródeł energii przewidywanych do 2030 roku na analizowanych rynkach hydroenergetycznych.
To rozwiązanie nie zastąpi oczywiście modernizacji europejskich sieci. Rozbudowa infrastruktury przesyłowej i dystrybucyjnej nadal będzie konieczna, szczególnie wraz z rosnącą elektryfikacją transportu, ogrzewania i przemysłu.
Hybrydyzacja może jednak pozwolić na lepsze wykorzystanie tego, co już istnieje, i przyspieszyć rozwój OZE w miejscach, gdzie nowe przyłączenia są blokowane przez ograniczenia sieciowe.
Europa potrzebuje nowych przepisów
Problemem pozostają jednak regulacje. Spośród siedmiu państw analizowanych przez Ember szczegółowe przepisy dotyczące projektów hybrydowych mają obecnie jedynie Portugalia i Hiszpania. W pozostałych krajach brakuje jasnych ram prawnych, które ułatwiałyby realizację takich inwestycji.
Eksperci apelują więc o stworzenie odpowiednich regulacji i szybsze traktowanie projektów hybrydowych jako sposobu na odblokowanie potencjału odnawialnych źródeł energii.
– Ambicje polityczne nic nie znaczą, jeśli czyste elektrony utkną w kolejkach połączeń – podkreśla Elisabeth Cremona.
Jej zdaniem dla państw, które zmagają się z przeciążeniem sieci i długimi kolejkami do przyłączeń, hybrydyzacja może być rozwiązaniem możliwym do wdrożenia znacznie szybciej niż wieloletnie inwestycje w całkowitą przebudowę infrastruktury.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 21 lipca, 2026
