Polacy zapłacą więcej za kiełbasę i fast foody? Oto pomysł Lewicy na “podatek tłuszczowy”
Pomysł „podatku tłuszczowego”, przedstawiony przez Łukasza Michnika — rzecznika Młodej Lewicy i kandydata na posła — wywołał burzę jeszcze zanim trafił do jakichkolwiek projektów legislacyjnych. Polityk przekonuje, że to konieczny krok w walce z narastającą falą otyłości. Branża mięsna widzi w tym jednak zagrożenie dla tradycyjnej polskiej żywności i portfeli zwykłych konsumentów.

Co to właściwie jest „podatek tłuszczowy”?
Propozycja Lewicy zakłada dodatkowe obciążenia dla produktów zawierających: nasycone kwasy tłuszczowe, nadmierne ilości soli, duże stężenia cukru.
Najbardziej dotknięta miałaby zostać żywność wysoko przetworzona: fast foody, słone przekąski, gotowe dania czy część wyrobów mięsnych. Mechanizm ma działać analogicznie do obowiązującego już podatku cukrowego, który objął słodzone napoje, oraz opłaty od tzw. małpek.
Zdaniem Michnika, taka interwencja fiskalna to sposób na „odwrócenie patologii rynku”, w której najtańsze jedzenie to jednocześnie to najmniej zdrowe.
Pieniądze bezpośrednio na leczenie otyłości
Lewica podkreśla jeden element, który odróżnia tę propozycję od innych danin publicznych: 100% wpływów miałoby zasilać Narodowy Fundusz Zdrowia.
Leczenie otyłości i powiązanych z nią chorób kosztuje Polskę miliardy rocznie. Uczciwe jest, by część tych kosztów ponosili ci, którzy na produkcji niezdrowej żywności zarabiają krocie — argumentował Michnik w rozmowie z Radiem ZET.
Polityk dodaje, że samo apelowanie o edukację żywieniową to za mało. Jego zdaniem dopiero odpowiednie bodźce ekonomiczne mogą odwrócić obecne trendy.
Branża mięsna bije na alarm: „Ucierpią polskie produkty”
Przeciwko projektowi ostro występuje branża mięsna, która widzi w podatku bezpośrednie uderzenie w swoje produkty.
Ucierpią polscy producenci mięsa, a ceny wielu podstawowych produktów poszybują w górę. Co gorsza — to właśnie tłuszcz jest naturalnym nośnikiem smaku, więc podatek uderzy w żywność tradycyjną, podczas gdy ultraprzetworzone produkty bez problemu „schowają się” pod sprytnymi zabiegami technologicznymi. Zamiast realnej walki o lepszą jakość jedzenia dostajemy kolejny sposób na drenowanie kieszeni. To nie jest droga do zdrowszego społeczeństwa — to droga do wyższych rachunków. — komentuje na poartalu społecznościowym Tomasz Parzybut, prezes Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP.
Branża argumentuje, że jeśli podatek wzorowany będzie na duńskim modelu (gdzie objęto nim produkty zawierające powyżej 2,3 g tłuszczów nasyconych w 100 g), daniną zostaną obłożone niemal wszystkie przetwory mięsne — od kiełbasy krakowskiej po popularne wędliny śniadaniowe.
Dlaczego akurat teraz? Statystyki są bezlitosne. Polska jest jednym z najszybciej tyjących społeczeństw w Europie. Wśród dzieci odsetek nadwagi i otyłości rośnie z roku na rok. Eksperci alarmują, że koszty leczenia powikłań dietozależnych staną się wkrótce ogromnym obciążeniem dla NFZ. Michnik przekonuje, że brak działania będzie znacznie droższy niż ewentualne podwyżki cen paczki chipsów czy zestawu z fast foodu.
Propozycja budzi emocje, bo dotyka codziennych zakupów. Krytycy ostrzegają, że: podatek najbardziej dotknie najuboższych, podrożeje żywność, która dla wielu pozostaje najtańszą opcją, producenci mogą przerzucić koszty na konsumentów, zachowując receptury bez większych zmian.
Zwolennicy z kolei przypominają sukces podatku cukrowego. Po jego wprowadzeniu sprzedaż słodzonych napojów spadła o kilkanaście procent — efekt, który trudno zignorować w kontekście zdrowia publicznego.
Co dalej? Na razie to jedynie propozycja polityczna, ale gorąca dyskusja pokazuje, że temat zdrowej — i taniej — żywności staje się jednym z kluczowych wyzwań społecznych. Jeśli projekt trafi do prac parlamentarnych, możemy spodziewać się jednego z najostrzejszych sporów ostatnich lat.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 11 grudnia, 2025
typowa kiełbasa wyborcza