Rolnictwo ekologiczne – raport NIK
Najwyższa Izba Kontroli wskazała nieprawidłowości w funkcjonowaniu gospodarstw ekologicznych w Polsce.
Z raportu NIK wynika, że Polskie produkty dostarczane przez gospodarstwa ekologiczne cechują się wysoką jakością i spełniają wymagania żywności ekologicznej. Pod względem ilości gospodarstw ekologicznych Polska zajmuje w tej chwili siódme miejsce pośród krajów Unii Europejskiej.
W żadnej spośród 712 przebadanych przez NIK próbek nie znaleziono organizmów modyfikowanych genetycznie. Odnotowano systematyczny rozwój rolnictwa ekologicznego. Według NIK istnieje spore prawdopodobieństwo, że zakładana w Planie Działania dla Żywności Ekologicznej i Rolnictwa na lata 2007-2013 liczba gospodarstw wynosząca 20 tys. jest realna do osiągnięcia.
W swoim raporcie NIK informuje, że największa wykryta nieprawidłowość dotyczy braku sprecyzowania przepisów odnoszących się do wymagań, jakie powinny spełniać uprawy ekologiczne z perspektywy pielęgnacji roślin czy minimalnej obsady lub jakości sadzonek. Taka sytuacja powoduje, że niektóre gospodarstwa traktują uprawy ekologiczne jako sposób na zdobycie dopłat, chociaż nie mają zamiaru podjąć się produkcji czegokolwiek. Przykładowo – wysoka stawka dopłat do uprawy orzecha włoskiego, wynosząca 1800 zł do 1 hektara, sprawiła, że właśnie ten gatunek wyjątkowo często wykorzystywany był w nieautentycznych uprawach.
To powinny być jakieś kontrole, czy osoba, która dostała dopłatę wykonuje to, co deklarowała…Największy problem jest taki, że społeczeństwo się rozleniwia, nikomu się nie chce pracować na roli, mówią, że się nie opłaca, młodzi uciekają. Ja sama pochodzę ze wsi, rodzina zajmuje się rolnictwem i ogrodnictwem, to ciężka praca i nie doceniana, towary ciężko sprzedać na rynku. Wcześniej w Warszawie było więcej bazarów, teraz likwiduje się, wyparły je hipermarkety, które chcą skupywać towar za grosze. Często sprowadza się produkty z zagranicy np Chin, bo taniej. Towar ekologiczny jest droższy, bo wymaga więcej pracy. Kilka lat temu w moich okolicach pod Warszawą, można było spotkać liczne gospodarstwa, sady, uprawy zbóż, ziemniaków,buraków czy truskawek, ogródki. Robiło się przetwory, które przechowywało się w piwniczkach. Mleko rozwoził gospodarz, nalewał w bańki pozostawione przy kapliczce. Teraz widzi się tylko ugory lub domki jednorodzinne z ogródkiem składającym się z trawnika i iglaków. Owoców i warzyw nikt prawie nie uprawia, przetworów się nie robi, kupuje się wszystko gotowe,zapakowane, produkując przez to coraz większe ilości odpadów. Odchodzi się od życia zgodnego z przyrodą. Teraz zastanawiamy się nad problemem śmieci, próbuje się likwidować skutki, ale nikt nie zastanawia się nad źródłem problemu.