Prawda goła jak Szyndzielnia
Ekologia.pl Artykuły inne Prawda goła jak Szyndzielnia

Prawda goła jak Szyndzielnia

Fot.: Pozostałości infrastruktury wyciągowej w Szyndzielni
Fot.: Pozostałości infrastruktury wyciągowej w Szyndzielni
Jakie cuda i atrakcje na Szyndzielni i Dębowcu proponuje mieszkańcom i turystom prezydent Bielska-Białej? Skąd weźmie na to pieniądze i w jaki sposób chce pokonać przyrodę? Odpowiedzi na to znajdujemy w projektach i notatkach z narad ścisłego kierownictwa Urzędu Miejskiego. Jest co czytać…

Z pisma Wydziału Strategii i Rozwoju Gospodarczego UM w Bielsku-Białej skierowanego do prezydenta Jacka Krywulta w dniu 8 stycznia br. wynika, że w tzw. obrębie zespołu A, czyli Dębowca, powstać ma trasa narciarska, oświetlona i ośnieżona, łatwa, o długości 700 m oraz trasa dojazdowa o długości 675 m. Przewidywana pojemność zbocza – 855 osób na dzień. Projekt mówi też o całorocznej trasie igielitowej, zjazdowej o długości 310 m, 3 do 4 osobowej kolei krzesełkowej o długości 680 m i przepustowości 1310 osób na godzinę, ścianie wspinaczkowej o wysokości 12 m, miejscu zabaw dla dzieci.

Z kolei w obrębie Szyndzielni zakłada się budowę łatwej trasy narciarskiej o długości 1670 m, kolejnej – już trudniejszej – o długości 1020 m i trasy o długości 618 m, o pojemności 1950 osób na dzień. Projekt przewiduje także uruchomienie kolejki krzesełkowej o długości 1000 m i przepustowości 1992 osób na godzinę, realizację 3 km trasy rowerowej (na to jednak nie ma zgody Nadleśnictwa), oraz budowę platformy widokowej dla 15-20 osób z 2 lunetami, zlokalizowanej na dachu obecnej górnej stacji kolei gondolowej.

W sumie całość, to koszt około 90 mln zł, z czego większość pieniędzy – jak sądzą władze miasta przekonane o tym, że Szyndzielni nie obowiązuje projekt „Natura 2000” – dać ma Unia Europejska. Same wycinki drzew (17,1 ha) kosztować mają prawie 10 mln zł… Ten ostatni „szczegół”, nawet bez Natury 2000, budzi z miejsca wielki niepokój.

Budowa ośrodka narciarskiego z prawdziwego zdarzenia od początku była sztandarowym hasłem wyborczym Jacka Krywulta. Podobnie zresztą jak budowa hali wystawienniczej pod Szyndzielnią. Po 6 latach prezydent i jego ludzie ze ścisłego kierownictwa Urzędu Miejskiego: Zbigniew Michniowski, Henryk Juszczyk, Zbigniew Giełda i Waldemar Jędrusiński zdołali „urodzić” wreszcie projekt kompleksu narciarskiego. Myliłby się bowiem ten, który sądziłby, że wokół zagospodarowania stoków nic się nie dzieje. Dzieje się bardzo dużo. Wydaje się też sporo pieniędzy. Niestety (dla obietnic Jacka Krywulta) sprawa idzie jak po grudzie. Widać jednak pełną determinację władz miasta, które za wszelką cenę chcą Szyndzielnię przerobić na narciarską mekkę południa Polski. I to – jak się okazuje – wbrew logice i faktom, które, co rusz, wychodzą na jaw w fazie koncepcji i projektowania.

Najistotniejszym faktem, który rozbije obecnie obowiązujący projekt zagospodarowania Szyndzielni w proch, są informacje z Ministerstwa Środowiska, dotyczące projektu „Natura 2000”. Przekonaliśmy się o tym składając kilka dni temu wizytę we wspomnianym ministerstwie i prosząc o wyjaśnienie sprawy. – Cóż…Prawda jest taka, że część Szyndzielni na skutek błędu konsultantów znalazła się poza Naturą 2000. Włączymy na powrót Szyndzielnię do obszaru Natura 2000. Wskazuje na to choćby ostatnia inwentaryzacja przeprowadzona przez Lasy Państwowe. Na stokach Szyndzielni znajdują się bowiem obszary cenne przyrodniczo – twierdzi Michał Kiełsznia, dyrektor departamentu obszarów Natura 2000 w Ministerstwie Środowiska.

Tak było, a jak jest?

Koncepcje zagospodarowania Szyndzielni i Dębowca zmieniają się w sposób błyskawiczny. Z ostatnich naszych ustaleń wynika, że – pomijając kwestię problemu „Natury 2000” – opisany przez nas wyżej projekt wart 90 mln zł jest już nieaktualny. Przytoczyliśmy go jednak, aby każdy wiedział, co mogłoby być na Szyndzielni. Teraz obowiązuje jednak inny, o wartości 50 mln zł, projekt. Okrojony o połowę z powodu braku pieniędzy i tak jest mało realny do realizacji, bo nie wzięto pod uwagę projektu „Natura 2000”. Teren, na którym miasto zamierza zrealizować inwestycje nie ma uporządkowanej kwestii własności gruntów (pod wykup prywatnych działek – przy czym urzędnicy z góry zakładają, że działki będą mogli odkupić – przeznaczono 5 mln zł!!! – a jeśli nie, to po prostu wywłaszczą teren. Ta opcja jednak budzi sprzeciw nawet bliskich współpracowników prezydenta, którzy wskazują, że przy takim rozwiązaniu, pozyskanie prywatnych obecnie gruntów trwać może latami.

Nikt nie potrafi racjonalnie rozwiązać problemu pozyskania wody potrzebnej do zaśnieżania stoków, której brakuje w rejonie planowanych inwestycji – jedyny pomysł jaki władzom miasta przychodzi do głowy, to bardzo kosztowna – blisko 5 mln zł – budowa rurociągu, który pobierałby wodę od… Aquy, co czynić ją będzie bardzo drogą, jeśli chodzi o późniejsze koszty utrzymania całego kompleksu narciarskiego. Wolą prezydenta miasta jest rozpoczęcie inwestycji jeszcze w tym roku, co przy twardym, stanowczym i – zgodnym z przepisami – stanowisku ekologów, wydaje się być kolejną mrzonką. Eksperci wskazują na możliwość wystąpienia podczas prac groźnych osuwisk.

Leśny bałagan

Pism w sprawie Szyndzielni jest tak wiele, że urzędnicy chyba już się w nich sami pogubili. Z naszych informacji wynika, że Urząd Miejski w Bielsku-Białej wysłał do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach pismo z prośbą o zgodę na wylesienie ponad 20 h lasu w obszarze Szyndzielni i Dębowca.

Tymczasem, kiedy zapytaliśmy o tę sprawę w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach, otrzymaliśmy odpowiedź na, jak nam się wydaje, inne pismo. Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka prasowa urzędu, powiedziała, że bielsko-bialski magistrat zwrócił się z prośbą o opinię w sprawie zmiany przeznaczenia gruntów leśnych stanowiących własność Skarbu Państwa na cele nieleśne.

– Urząd Marszałkowski wydał pozytywna opinię, została ona wysłana 5 maja do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nadleśnictwo Wojewódzkie też wydało pozytywną opinię. 19,5 ha gruntów będzie przeznaczone na: turystykę i rekreację, trasy narciarskie. Ostateczna decyzja jest jednak po stronie Ministerstwa – taką odpowiedź przesłała nam Aleksandra Marzyńska.

Stanowisko Lasów Państwowych jest o tyle dziwne, że podczas niedawnej wizyty w Ministerstwie Środowiska dowiedzieliśmy się, że ostatnia inwentaryzacja przeprowadzona właśnie przez Lasy Państwowe wskazała, iż na stokach Szyndzielni znajdują się obszary cenne przyrodniczo. A istnienie takich obszarów praktycznie skazuje każdy teren na włączenie go do sieci Natura 2000. Co o sprawie sądzą Lasy Państwowe? Hubert Kobarski, szef Nadleśnictwa Bielsko-Biała w rozmowie z „Super-Nową” przyznał, że opinię na ten temat wydał w oparciu o istniejące na stronie internetowej Ministerstwa mapy obszarów Natura 2000. Szyndzielnia została z nich wyłączona. Jak już pisaliśmy, stało się tak na skutek błędu, który właśnie jest naprawiany.

Docelowo Szyndzielnia znajdzie się w Naturze. Takie jest oficjalne stanowisko Ministerstwa.– My wydaliśmy opinię, przesłaliśmy ją do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. Ostateczna decyzja należy do ministra. Jeżeli Szyndzielnia została błędnie wyłączona z Natury, co okazało się teraz, to minister już będzie wiedział, jaką podjąć decyzję – przyznał Hubert Kobarski. Nadleśniczy zaznaczył, że jest to dopiero opinia. – Dopiero później miasto będzie musiało wystąpić z wnioskiem o wycinkę terenów nieleśnych. Nie zawsze pozytywna opinia jest równoznaczna z samą wycinką – dodał szef nadleśnictwa.

Tak czy inaczej im więcej pism w sprawie zagospodarowania stoków Szyndzielni i Dębowca, tym mniej konkretów, a cała rzecz może skończyć się wielką klapą. Czego oczywiście nikomu nie życzymy, a publikując teksty o Szyndzielni chcieliśmy jedynie przybliżyć mieszkańcom złożoność problemów, ufni przy tym, że tam gdzie chodzi o tak duże inwestycje i publiczne pieniądze, decyzje nie mogą zapadać wyłącznie w kręgu wtajemniczonych, kilku ludzi prezydenta i jego samego.

Źródło: www.super-nowa.pl
4.7/5 - (20 votes)
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments