Erin Brockovich ostrzega: centra danych AI pochłaniają wodę i energię - Ekologia.pl
Ekologia.pl Środowisko Erin Brockovich rusza do walki z AI. Tym razem na celowniku są centra danych pochłaniające wodę i energię

Erin Brockovich rusza do walki z AI. Tym razem na celowniku są centra danych pochłaniające wodę i energię

Przez lata była symbolem walki z przemysłowym zanieczyszczeniem środowiska. Teraz Erin Brockovich zwraca uwagę na zagrożenie, które dla wielu pozostaje niewidoczne – błyskawicznie powstające centra danych obsługujące sztuczną inteligencję. Aktywistka uruchomiła interaktywną mapę pokazującą, gdzie w Stanach Zjednoczonych planowane są nowe inwestycje. Jej zdaniem mieszkańcy zbyt często dowiadują się o nich dopiero wtedy, gdy budowa jest już przesądzona.

Erin Brockovich walczy z centrami danych AI. Zagrożenie dla środowiska?

Erin Brockovich walczy z centrami danych AI. Zagrożenie dla środowiska? Źródło: Teddep, CC BY 3.0, via Wikimedia Commons
Spis treści

Od walki z toksycznymi odpadami do walki z centrami danych AI

65-letnia Erin Brockovich zdobyła światową rozpoznawalność dzięki głośnej sprawie skażenia wód gruntowych w Kalifornii, którą później zekranizowano w nagrodzonym Oscarem filmie z Julią Roberts w roli głównej. Dziś angażuje się w kolejny środowiskowy spór, tym razem dotyczący gwałtownego rozwoju infrastruktury dla sztucznej inteligencji.

Uruchomiona przez nią platforma Brockovich Data Center gromadzi informacje o planowanych i budowanych centrach danych w USA oraz pozwala mieszkańcom zgłaszać własne obserwacje. Od startu projektu w kwietniu aktywistka otrzymała już tysiące zgłoszeń.

– Społeczeństwo nie powinno być ostatnim, które dowiaduje się o takich inwestycjach – podkreśla Brockovich.

Jej zdaniem mapa pokazuje nie tylko lokalizacje nowych obiektów, ale także ujawnia wzorce rozwoju, konflikty społeczne i miejsca, gdzie lokalne społeczności zaczynają stawiać opór.

Dlaczego centra danych budzą coraz większe kontrowersje?

Same centra danych nie są niczym nowym. Funkcjonują od dziesięcioleci i stanowią podstawę działania internetu, usług chmurowych czy bankowości elektronicznej. Jednak rozwój generatywnej sztucznej inteligencji diametralnie zwiększył zapotrzebowanie na moc obliczeniową. To oznacza powstawanie coraz większych kompleksów serwerowych, które wymagają ogromnych ilości energii elektrycznej oraz wody wykorzystywanej do chłodzenia urządzeń.

Według organizacji AlgorithmWatch pojedyncze nowoczesne centrum danych może zużywać tyle energii, co niewielkie miasto.

Eksperci zwracają uwagę na kilka najważniejszych problemów środowiskowych: bardzo wysokie zużycie energii elektrycznej,
ogromne zapotrzebowanie na wodę do chłodzenia serwerów, rosnącą ilość elektroodpadów wynikającą z szybkiej wymiany sprzętu, hałas generowany przez systemy chłodzenia i wentylacji, presję na lokalne sieci energetyczne.

Woda staje się nowym polem konfliktu

Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przeciwników nowych inwestycji jest zużycie wody. Szczególnie wyraźnie widać to w Indiach, gdzie – jak relacjonowali mieszkańcy w rozmowie z Deutsche Welle – po uruchomieniu dużego centrum danych dostęp do bieżącej wody w niektórych miejscowościach został ograniczony do zaledwie kilku godzin dziennie.

Choć trudno przypisać takie problemy wyłącznie jednej inwestycji, eksperci podkreślają, że lokalizacja centrów danych w regionach narażonych na suszę może znacząco pogłębiać istniejące niedobory zasobów wodnych.

Miliardowe inwestycje, niewiele miejsc pracy

Budowa centrum danych to często inwestycja liczona w miliardach dolarów. Paradoksalnie jednak takie obiekty nie zawsze przynoszą znaczące korzyści lokalnym społecznościom. Choć zajmują dziesiątki tysięcy metrów kwadratowych, po zakończeniu budowy zatrudniają zwykle jedynie kilkudziesięciu pracowników odpowiedzialnych za obsługę i utrzymanie infrastruktury. Dla wielu mieszkańców oznacza to, że ich region ponosi środowiskowe koszty inwestycji, nie otrzymując w zamian proporcjonalnych korzyści gospodarczych.

Gdzie powstaje najwięcej centrów danych?

Największym światowym rynkiem pozostają Stany Zjednoczone, gdzie działa około 5400 centrów danych. Kolejne miejsca zajmują Niemcy, Wielka Brytania, Chiny, Kanada, Francja, Australia, Holandia i Rosja.

Jednak prawdziwy boom dopiero nadchodzi.

Nowe inwestycje planowane są w całej Azji Wschodniej – między innymi w Chinach, Japonii, Korei Południowej i na Tajwanie. Intensywnie rozwijają się również kraje Zatoki Perskiej, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska i Katar.

W Europie jednym z najważniejszych hubów pozostaje rejon Frankfurtu nad Menem, gdzie koncentruje się znaczna część niemieckiej infrastruktury cyfrowej.

Coraz więcej społeczności mówi „stop”

Mapa Brockovich pokazuje nie tylko miejsca nowych inwestycji, ale także lokalizacje, w których wprowadzono moratoria – czasowe zakazy lub ograniczenia budowy mające umożliwić ocenę wpływu projektów na środowisko i mieszkańców.

Takie działania pojawiły się już m.in. w Karolinie Północnej, Pensylwanii, Marylandzie, Teksasie, na Florydzie oraz w stanie Maine. Nie zawsze jednak kończą się sukcesem. W Maine parlament stanowy przyjął moratorium dotyczące najbardziej energochłonnych centrów danych, jednak gubernator Janet Mills zawetowała ustawę.

Sprzeciw wobec nowych inwestycji rośnie również poza Stanami Zjednoczonymi.

W Irlandii i Holandii coraz częściej pojawiają się protesty związane z przeciążeniem sieci energetycznych. W Chile organizacjom ekologicznym udało się zablokować budowę centrum danych przeznaczonego dla systemów sztucznej inteligencji. Podobne protesty obserwowane są także w Brazylii, zwłaszcza w północno-wschodnich regionach kraju.

Także w Niemczech lokalne społeczności coraz skuteczniej wpływają na decyzje inwestorów. Według informacji magazynu Der Spiegel amerykańska firma EdgeConneX zrezygnowała z planów budowy elektrowni gazowej mającej zasilać nowe centrum danych po sprzeciwie mieszkańców i władz lokalnych.

Problemem jest także brak przejrzystości

Organizacja AlgorithmWatch zwraca uwagę, że wiele kontrowersji nie wynika wyłącznie z wpływu centrów danych na środowisko, lecz również z braku transparentności procesu inwestycyjnego.

W Hiszpanii zdarzały się przypadki, gdy nawet lokalni burmistrzowie dowiadywali się o planowanych inwestycjach dopiero z mediów. Zdaniem organizacji mieszkańcy często nie mają możliwości realnego udziału w konsultacjach społecznych, ponieważ informacje o projektach pojawiają się zbyt późno.

To właśnie temu ma przeciwdziałać inicjatywa Erin Brockovich.

AI potrzebuje danych, ale także energii i wody

Rozwój sztucznej inteligencji jest dziś jednym z najszybciej rosnących trendów technologicznych na świecie. Coraz częściej jednak dyskusja nie dotyczy już wyłącznie możliwości AI, ale także kosztów środowiskowych jej funkcjonowania.

Centra danych są fundamentem cyfrowej gospodarki, jednak ich rozwój stawia pytania o bezpieczeństwo energetyczne, gospodarowanie zasobami wodnymi oraz wpływ na lokalne społeczności. Inicjatywa Erin Brockovich pokazuje, że obok technologicznego wyścigu coraz większego znaczenia nabiera również społeczna kontrola nad tym, gdzie i w jaki sposób powstaje infrastruktura zasilająca erę sztucznej inteligencji.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy