Czy Polsce grozi brak wody w miastach?Szczepan Gorbacz: infrastruktura nie nadąża - Ekologia.pl
Ekologia.pl Środowisko Szczepan Gorbacz: woda nie jest zasobem nieograniczonym – już zaczynamy to odczuwać w miastach

Szczepan Gorbacz: woda nie jest zasobem nieograniczonym – już zaczynamy to odczuwać w miastach

Przywykliśmy myśleć, że po odkręceniu kranu woda po prostu jest – zawsze i wszędzie. Tymczasem mieszkańcy części polskich miast coraz częściej skarżą się na spadki ciśnienia i problemy z dostępnością wody, a infrastruktura nie nadąża za tempem zabudowy. Czy to już sygnał ostrzegawczy? O tym, dlaczego miasta stają się coraz bardziej wrażliwe na niedobory wody i jakie rozwiązania mogą poprawić bezpieczeństwo wodne, rozmawiamy ze Szczepanem Gorbaczem, CEO firmy Amargo, specjalizującej się w realizacji instalacji przemysłowych i produkcji zbiorników.

Szczepanem Gorbaczem, CEO firmy Amargo, specjalizującej się w realizacji instalacji przemysłowych i produkcji zbiorników.

Szczepan Gorbacz, CEO firmy Amargo, specjalizującej się w realizacji instalacji przemysłowych i produkcji zbiorników.

Joanna Szubierajska: W debacie o suszy najczęściej mówi się o rolnictwie i lasach. Dlaczego problem niedoborów wody coraz silniej dotyka także mieszkańców miast, zwłaszcza bloków i osiedli?

Szczepan Gorbacz: Jeżeli chodzi o mieszkańców bloków i osiedli największym problemem, z którym się mierzą, jest niedobór wody w postaci zbyt niskiego ciśnienia. Wynika to z kumulacji rozbiorów – ludzie pracują, a po pracy wracają do domów, gotują, piorą, chcą wziąć prysznic. W efekcie w godzinach szczytu ciśnienie dynamiczne w sieci spada i normalne funkcjonowanie bywa utrudnione.

Druga kwestia dotyczy samej kultury korzystania z wody. Powinniśmy kłaść nacisk na jej racjonalne użycie. Służą temu różne rozwiązania – począwszy od perlatorów montowanych na bateriach prysznicowych i umywalkowych, po inne technologie ograniczające zużycie. Zasoby wód podziemnych, z których korzystają przedsiębiorstwa wodociągowe, nie są niewyczerpalne i obserwuje się coraz większe trudności w ich eksploatacji. Dlatego konieczna jest edukacja i budowanie społecznej świadomości w zakresie odpowiedzialnego gospodarowania wodą.

Mieszkańcy coraz częściej skarżą się na spadki ciśnienia wody. Czy to oznacza przeciążenie sieci wodociągowej, niedobór zasobów, czy raczej efekt rosnącego zapotrzebowania w określonych porach dnia?

Myślę, że po części to wszystkie z wymienionych przez panią czynników. Natomiast przede wszystkim jest to właśnie wspomniane przeciążenie sieci wodociągowej, które wynika z tego, że nie jest ona dostosowana do aktualnych warunków. Zabudowa postępuje szybko, gminy tworzą nowe plany zagospodarowania przestrzennego, czyli deweloperzy otrzymują nowe grunty pod zabudowę i chętnie je wykorzystują, ludzie chętnie kupują mieszkania, natomiast równolegle sieć nie jest rozbudowywana.

Nie są zwiększane średnice rurociągów, w związku z czym ciśnienie spada, a parametry pracy systemu stają się niewystarczające. Wiele jest teraz sygnałów – jednym z głośniejszych ostatnio jest Józefosław i cała gmina Piaseczno, o której mówi się już w mediach. I tutaj nie mówimy nawet o podlewaniu ogródków, tylko o normalnym funkcjonowaniu, czyli podstawowym korzystaniu z wody do celów bytowych.

Warto zaznaczyć, że prysznic – o którym też była mowa – zużywa stosunkowo mało wody. W porównaniu do kąpieli w wannie zużywa się jej cztery-pięć razy mniej. A mimo to zdarza się, że brakuje jej nawet do tak podstawowych czynności.

Infrastruktura po prostu nie nadąża. Rozbudowa budynków, osiedli i bloków postępuje szybciej niż modernizacja sieci. Często wydawane są jedynie podstawowe warunki przyłączeniowe o niewielkiej wydajności, a obowiązek dostosowania przerzucany jest na inwestora lub dewelopera – i nie zawsze jest to realizowane.

Na ile te problemy wynikają z infrastruktury, a na ile z czynników takich jak zmiany klimatu, susza hydrologiczna czy intensywna zabudowa miast?

Wszystkie czynniki mają wpływ, bo musimy przejść przez całą ścieżkę systemu wodnego. Mamy pewne zasoby, susza hydrologiczna nie pomaga i raczej zmniejsza ich dostępność. Natomiast niezależnie od tego, jak duże one są, woda przechodzi przez cały system: odwierty i studnie głębinowe, zbiorniki wody surowej, stacje uzdatniania, systemy pompowe i całą infrastrukturę dystrybucyjną. Każdy z tych elementów ma określone parametry i nie da się ich po prostu „zwiększyć” w jednym miejscu. Jeśli zmienimy średnicę rurociągu w jednym odcinku, za chwilę ograniczeniem stanie się inny element – magistrala, stacja uzdatniania albo wydajność ujęć.

Dlatego dostosowanie całego systemu do chwilowych szczytów zapotrzebowania, które występują np. wieczorem, jest nieracjonalne i ekonomicznie nieuzasadnione. W systemach wodociągowych się tego nie robi.

Rozwiązaniem są raczej systemy lokalne, czyli magazynowanie i buforowanie wody w budynkach, które stabilizują zużycie i odciążają sieć.

Czy obecnie projektowane budynki i osiedla uwzględniają ryzyko przeciążenia sieci wodociągowej i spadków ciśnienia?

Nie do końca i tutaj jest pewien problem. Projektanci instalacji sanitarnych – bo to ich dotyczy – często nie mają wystarczającej świadomości skali tego zjawiska. Dlatego warto edukować, pokazywać nowe rozwiązania, brać udział w szkoleniach. Kupujący mieszkania sprawdzają wszystko: ocieplenie, okna, wentylację, rekuperację, ale nikt nie pyta, czy budynek ma zapewnioną odpowiednią wydajność dostaw wody. Zakłada się, że woda po prostu zawsze będzie.

Dlatego potrzebna jest kampania informacyjna – zarówno dla użytkowników, jak i dla projektantów. Jeśli problem nie zostanie nazwany i opisany, trudno oczekiwać, że sam się rozwiąże.

Jakie rozwiązania techniczne można stosować w budynkach, aby ograniczyć skutki tych problemów i stabilizować dostęp do wody?

Rozwiązania istnieją i są dziś dostępne technologicznie. Kluczowe są zbiorniki buforowe montowane w budynkach – w pomieszczeniach technicznych lub nawet w przestrzeniach takich jak garaże podziemne. Są to nowoczesne zbiorniki z tworzyw sztucznych, odporne na korozję, o żywotności rzędu 50–100 lat. Współpracują z zestawami pompowymi i falownikami, które utrzymują stałe ciśnienie niezależnie od wahań poboru.

Działają jak bufor: w godzinach szczytu woda jest pobierana ze zbiornika, a w pozostałym czasie system się uzupełnia. Poziom wody się zmienia, ale nie spada do zera, więc zawsze istnieje rezerwa.

Coraz częściej mówi się o wykorzystaniu tzw. wody szarej, np. z umywalek czy pryszniców, do spłukiwania toalet. Czy takie systemy mają sens?

Tak, mają sens i są technicznie możliwe, ale nadal stosunkowo rzadkie. Wymagają dodatkowej instalacji i większych nakładów inwestycyjnych. W nowoczesnych budynkach takie rozwiązania się pojawiają, szczególnie tam, gdzie warunki przyłączeniowe są ograniczane przez wodociągi. Wtedy inwestor musi ograniczać pobór z sieci i szukać alternatyw – deszczówki, retencji czy właśnie wody szarej. W perspektywie wieloletniej ma to uzasadnienie, bo budynki projektuje się na dziesiątki lat, nie na kilka sezonów.

A w jaki sposób natura może pomóc w retencji wody w miastach? Czy zielone dachy i zieleń mają znaczenie?

W skali pojedynczego budynku czy użytkownika nie rozwiąże to problemu spadków ciśnienia w kranach. Natomiast w skali całego systemu ma to znaczenie. Retencja, mokradła, zieleń i zielone dachy spowalniają odpływ wody i wspierają lokalny obieg hydrologiczny. W dłuższej perspektywie wpływają na stabilność zasobów.

Problemem jest szybkie odprowadzanie wody z miast – betonowanie powierzchni powoduje, że woda nie zostaje w lokalnym obiegu, tylko szybko odpływa.

Na zakończenie – jakie jedno najważniejsze działanie powinno zostać wdrożone, aby poprawić bezpieczeństwo wodne miast w najbliższych latach?

Gospodarka wodna to system naczyń połączonych: infrastruktura, projektowanie, edukacja i świadomość użytkowników. Istnieją rozwiązania – od retencji, przez zbiorniki buforowe, po odzysk wody. Kluczowe jest ich konsekwentne wdrażanie i traktowanie wody jako zasobu ograniczonego, a nie nieograniczonego.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments