Wszystko, co zasiejemy, kiedyś wyrośnie. Wywiad z Moniką Čechová Golasovská- Ekologia.pl
Ekologia.pl Środowisko Wszystko, co zasiejemy, kiedyś wyrośnie. Wywiad z Moniką Čechová Golasovská

Wszystko, co zasiejemy, kiedyś wyrośnie. Wywiad z Moniką Čechová Golasovská

Czy współczesny człowiek naprawdę zapomniał, jak żyć blisko natury? W pogoni za egzotycznymi „cudownymi” roślinami często nie zauważamy tego, co rośnie tuż za naszymi drzwiami. O sile rodzimych ziół, opowieściach, które pomagają dzieciom pokochać przyrodę, cierpliwości, której możemy nauczyć się od roślin, oraz o jednym przesłaniu dla przyszłych pokoleń rozmawiamy z Moniką Čechová Golasovská, autorką książki „Zielniczek. Mikstury z natury dla małych i dużych”.

Monika Čechová Golasovská (1973) pochodzi z Frýdka-Místka, studiowała tradycyjną medycynę chińską i ziołolecznictwo w Instytucie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej w Brnie, skończyła staż w Chinach. Pracuje jako wykładowczyni i konsultantka fitoterapii, prowadzi szkołę zielarską, gdzie organizuje kursy dla dzieci i dorosłych. Jest założycielką pracowni i laboratorium Bylinková Terapie (Terapia Ziołami) z siedzibą w Pradze.

Monika Čechová Golasovská (1973) pochodzi z Frýdka-Místka, studiowała tradycyjną medycynę chińską i ziołolecznictwo w Instytucie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej w Brnie, skończyła staż w Chinach. Pracuje jako wykładowczyni i konsultantka fitoterapii, prowadzi szkołę zielarską, gdzie organizuje kursy dla dzieci i dorosłych. Jest założycielką pracowni i laboratorium Bylinková Terapie (Terapia Ziołami) z siedzibą w Pradze.

Joanna Szubierajska: W czasach, gdy dzieci coraz częściej odkrywają świat za pośrednictwem ekranów, zaprasza je Pani z powrotem na łąki, do lasów i ogrodów. Jak możemy obudzić w najmłodszym pokoleniu tę naturalną ciekawość i pomóc dzieciom dostrzec w roślinie nie tylko „chwast”, lecz także żywą opowieść?

Monika Čechová Golasovská: Myślę, że właśnie poprzez opowieści. Kiedy patrzymy na zioło wyłącznie jak na gatunek botaniczny, dzieci niewiele z tego wyniosą – tego mogą nauczyć się w szkole. Jeśli jednak z każdą rośliną połączymy ciekawą historię, dawną legendę, baśń lub tradycję, nagle zaczyna ona żyć. Dziecko nie widzi już tylko zwyczajnej pokrzywy czy mniszka lekarskiego, lecz roślinę, która ma swoją własną historię. To właśnie opowieści są mostem pomiędzy dziecięcym światem a przyrodą. Rozbudzają ciekawość, wyobraźnię i chęć odkrywania. Myślę, że dziecko nie zapamięta wszystkich nazw roślin, ale nigdy nie zapomni historii, którą razem z nimi przeżyło. I właśnie w ten sposób może narodzić się więź z przyrodą na całe życie.

W swojej książce „Zielniczek. Mikstury z natury dla małych i dużych” pokazuje Pani, że zioła mogą stać się wspólną przygodą całej rodziny. Dlaczego wybrała Pani właśnie dzieci na główne bohaterki tej opowieści? Czy uważa Pani, że więź z przyrodą powinna być ważnym elementem wychowania?

Ta książka właściwie nie jest przeznaczona wyłącznie dla dzieci. Pisałam ją z myślą o całej rodzinie. Bardzo podoba mi się, kiedy w rodzinie w naturalny sposób łączą się różne pokolenia i wspólnie przekazują sobie doświadczenia. Mam wrażenie, że dziś często o tym zapominamy.

Chciałam, aby podczas wspólnego czytania na nowo rodziły się rozmowy pomiędzy dziećmi, rodzicami i dziadkami. Aby mama mogła powiedzieć: „Wiesz, moja babcia też tak robiła”, albo żeby dzieci zapragnęły zapytać swoją babcię, jakich ziół używała.
Przez opowieść prowadzą dwie dziewczynki – Adélka i Kačenka. Nadałam im imiona moich córek. Kačenka miała w dzieciństwie własną „babcię Primulkę”. Nie była to prawdziwa babcia, lecz dziecięce wyobrażenie mądrej starszej kobiety, o której często opowiadała. Mówiła, że babcia Primulka jej doradza, rozmawia z nią i pokazuje, co powinna robić. My, dorośli, nigdy jej nie widzieliśmy, ale dla Kačenki była całkowicie realna. Kiedy pisałam książkę, uświadomiłam sobie, że właśnie to wspomnienie doskonale do niej pasuje.

Jestem przekonana, że więź z przyrodą powinna być naturalnym elementem wychowania. Jeśli dziecko od najmłodszych lat nawiąże z nią relację, zacznie ją poznawać, kochać i będzie chciało ją chronić. Myślę, że właśnie od tego naprawdę zaczyna się ochrona przyrody.

W swojej pracy łączy Pani tradycje czeskiego zielarstwa z wiedzą tradycyjnej medycyny chińskiej oraz doświadczeniami zdobytymi podczas podróży. Czy różne kultury postrzegają rośliny w odmienny sposób? Czego nauczyły Panią inne tradycje zielarskie?

Zdecydowanie tak. Gdziekolwiek podróżuję, zawsze interesują mnie miejscowa fitoterapia i etnobotanika. Fascynuje mnie to, w jaki sposób każda kultura na przestrzeni wieków odkrywała rośliny lecznicze rosnące właśnie w jej najbliższym otoczeniu. Jest to niezwykle różnorodny świat, a ja wciąż mam wrażenie, że dopiero stoję u jego progu.

Być może zaskoczy Państwa, że wszystkie te tradycje nauczyły mnie przede wszystkim cierpliwości. Niezależnie od tego, w którym miejscu na świecie rośnie zioło, zawsze potrzebuje ono czasu. Jest zależne od rytmu przyrody, zmieniających się pór roku, słońca, wody i gleby. W przyrodzie niczego nie da się przyspieszyć. Wszystko ma swój czas.

Studia nad tradycyjną medycyną chińską otworzyły mi również nowe spojrzenie na ludzkie ciało. Nauczyłam się postrzegać człowieka w szerszym kontekście i poszukiwać przyczyn dolegliwości, zamiast zajmować się wyłącznie ich następstwami. Kiedy później zaczęłam głębiej poznawać nasze tradycyjne zielarstwo, uświadomiłam sobie, że wiele zasad tak naprawdę się ze sobą przenika. Każda kultura opisuje je jedynie nieco innymi słowami.

To właśnie dzięki studiom nad tradycyjną medycyną chińską zaczęłam także znacznie bardziej interesować się grzybami leczniczymi. Odkryłam, że również nasze lasy kryją niezwykłe bogactwo takich grzybów. Wcześniej je pomijałam, ponieważ kojarzyły mi się przede wszystkim z grzybami nadrzewnymi, których nie zbiera się do koszyka ani nie dodaje do zupy. Nagle otworzył się przede mną zupełnie nowy świat, który zafascynował mnie tak bardzo, że powstała o nim moja książka Houbová terapie.

Bardzo się również cieszę, że w przyszłym roku ukaże się moja książka dla dzieci poświęcona fascynującemu światu grzybów. Książkę ponownie ilustruje A. F. Holasová, która stworzyła także ilustracje do książek Zielniczek. Mikstury z natury dla małych i dużych oraz Tajemství staré zahrady. Ogromnie się cieszę, że również dzięki jej pięknym ilustracjom dzieci wraz z rodzicami będą mogły odkrywać kolejny fascynujący świat przyrody.

Często mówi Pani, że najbliższe Pani sercu są rodzime rośliny. Dlaczego, Pani zdaniem, warto najpierw zaprzyjaźnić się z pokrzywą, mniszkiem lekarskim czy babką rosnącymi tuż za naszymi drzwiami, zanim sięgniemy po egzotyczne rośliny z drugiego końca świata?

Wierzę, że to, co rośnie wokół nas, nie jest przypadkowe. W moim przypadku wystarczy otworzyć furtkę przy domu, aby w ciągu kilku kroków spotkać dziesiątki roślin leczniczych. Mamy je dosłownie na wyciągnięcie ręki. Lubię znać całą ich historię. Wiem, gdzie wyrosły, sama je zbieram, suszę i przetwarzam. Nie musiały podróżować przez pół świata, aby znaleźć się w mojej filiżance herbaty albo na talerzu. I właśnie na tym polega ich wyjątkowość.

Egzotyczne rośliny oczywiście także mają swoje miejsce, a wiele z nich jest niezwykłych. Mimo to uważam, że najpierw powinniśmy poznać bogactwo, które mamy u siebie. Jestem przekonana, że nasze rodzime zioła są nam szczególnie bliskie, ponieważ również nasze własne korzenie od pokoleń związane są z tym krajobrazem. Często szukamy cudów na drugim końcu świata, podczas gdy wiele z nich rośnie tuż za naszymi drzwiami. Wystarczy tylko zatrzymać się i rozejrzeć dookoła.

Czy uważa Pani, że współczesny człowiek w jakiś sposób utracił swoją pradawną więź z roślinami? Jakie zapomniane zwyczaje lub zielarską mądrość naszych przodków powinniśmy ponownie odkryć?

Nie sądzę, abyśmy całkowicie utracili tę więź. Raczej oddaliliśmy się od naturalnego rytmu życia. Dzisiejsze czasy są inne. Wiele osób spędza większą część dnia w budynkach, przy sztucznym świetle, je wysoko przetworzoną żywność i często nie ma czasu zastanowić się nad tym, jak właściwie żyje.

A przecież zdrowie nie opiera się wyłącznie na ziołach. To także radość życia, wartościowe relacje, przyjaźń, wiara, miłość oraz życie w zgodzie z samym sobą. Mam wrażenie, że człowiek stopniowo coraz bardziej oddala się od naturalnych rytmów przyrody.

Nie sądzę jednak, abyśmy w celu powrotu do natury musieli odtwarzać jakieś dawno zapomniane rytuały. Wystarczy ponownie nawiązać z nią relację i zacząć jej ufać. Zauważać to, co rośnie wokół nas. Wybrać się na łąkę lub do lasu, nazbierać zwyczajnej pokrzywy, przytulii, a jesienią owoców dzikiej róży i tarniny, a następnie przygotować z nich herbatę. Być może właśnie te najbardziej pospolite rośliny mogą na nowo nauczyć nas dostrzegać, że jesteśmy częścią przyrody, a nie kimś, kto stoi poza nią.

Dla wielu osób zioła kojarzą się z domem babci, suszonymi bukietami i opowieściami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Czy uważa Pani, że współczesny powrót do zielarstwa jest jednocześnie próbą powrotu do prostszego i bardziej naturalnego sposobu życia?

Zdecydowanie tak. Myślę, że właśnie w prostocie tkwi ogromna siła. Nasi przodkowie pozostawili nam wiele receptur, doświadczeń i mądrości, które przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie. Nie mieli laboratoriów ani nowoczesnych urządzeń, a mimo to dzięki obserwacji przyrody i własnym doświadczeniom potrafili rozpoznać, które rośliny mogą być dla człowieka pomocne.
Dziś pięknie jest obserwować, że wiele z tej wiedzy potwierdzają również współczesne badania naukowe. Substancje czynne obecne w roślinach leczniczych są bardzo dokładnie badane i często znajdujemy naukowe wyjaśnienie tego, co nasi przodkowie znali już dawno z własnego doświadczenia.

Myślę, że wiele nauczyli się także od samej przyrody. Obserwowali zwierzęta, które instynktownie wyszukują określone rośliny, korę lub pąki w zależności od swoich potrzeb. Była to długa droga cierpliwej obserwacji i przekazywania zdobytych doświadczeń. I właśnie do tej prostoty oraz zaufania do przyrody wiele osób dzisiaj powraca.

Żyjemy w świecie, który nieustannie wymaga od nas coraz szybszego tempa. Czy zioła mogą nauczyć nas czegoś, czego dziś tak bardzo potrzebujemy – cierpliwości, uważności i życia w zgodzie z rytmami przyrody?

Zdecydowanie tak. Przyroda każdego dnia uczy nas, że niczego nie da się przyspieszyć. Każda roślina potrzebuje czasu, aby wykiełkować, zakwitnąć, wytworzyć nasiona, a następnie udać się na zimowy spoczynek. Wszystko ma swój naturalny rytm.
Muszę przyznać, że ja również wciąż się tego uczę. Staram się odnajdywać równowagę pomiędzy pracą, rodziną i czasem dla samej siebie. Myślę, że zioła oraz przebywanie na łonie przyrody bardzo mi w tym pomagają. Kiedy idę do lasu albo na łąkę, świat na chwilę zwalnia, a ja ponownie uświadamiam sobie, co jest naprawdę ważne. Być może właśnie to jest jedna z najważniejszych lekcji, jakich udziela nam przyroda – uczy nas cierpliwości, uważności i większego szacunku dla życia.

Gdyby mogła Pani pozostawić przyszłym pokoleniom jedno ważne przesłanie dotyczące relacji człowieka z przyrodą, jakie zdanie chciałaby Pani, aby zapamiętały?

Zbierajcie nasiona. Na łąkach, w ogrodach i na łonie natury. Wysiewajcie je, troszczcie się o nie i pozwólcie im rosnąć. Każde nasiono jest bowiem nie tylko obietnicą nowej rośliny, lecz także nadzieją dla kolejnych pokoleń. I nie zasiewajcie wyłącznie nasion roślin. Równie ważne jest zasiewanie ciekawości, szacunku dla przyrody, życzliwości i radości odkrywania. Ponieważ wszystko, co zasiejemy, pewnego dnia wyrośnie.

 

 

„Zielniczek. Mikstury z natury dla małych i dużych” to ciepła, międzypokoleniowa opowieść o odkrywaniu świata roślin. Razem z Katką, Adelką i babcią Prymulką czytelnicy poznają tajemnice ziół, kwiatów i korzeni, ucząc się, jak je zbierać, suszyć i wykorzystywać do przygotowania domowych naparów, syropów i maści. Książka, nominowana do czeskiej Nagrody Zlatá Stuha, zachęca całe rodziny do uważnego odkrywania przyrody i korzystania z jej bogactw w rytmie pór roku.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy