UE podnosi poprzeczkę klimatyczną. Do 2040 roku chce zredukować emisję gazów cieplarnianych o 90 proc.
Unia Europejska ponownie zaostrza swoją politykę klimatyczną. W lutym Parlament Europejski poparł nowy cel redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 roku względem poziomu z 1990 r. To kolejny etap drogi do osiągnięcia neutralności klimatycznej w połowie stulecia. Decyzja wywołała jednak ostrą debatę polityczną – od entuzjazmu po oskarżenia o „gospodarcze samobójstwo”.
Europa redukuje emisje, ale wolniej niż zakładano
Obowiązujący dziś cel pośredni zakłada obniżenie emisji o 55 proc. do 2030 roku. Dane Europejska Agencja Środowiska pokazują jednak, że choć Unia osiągnęła znaczący postęp – spadek emisji netto o ok. 36 proc. w latach 1990–2023 – to przy obecnych politykach państw członkowskich do końca dekady redukcja wyniesie raczej około 47 proc.
To oznacza realną lukę między politycznymi deklaracjami a tempem transformacji gospodarki.
Spór polityczny: transformacja czy „szaleństwo”?
Jedną z ostrych krytyczek nowych planów jest europosłanka Anna Zalewska, która uważa, że cele klimatyczne są technicznie nierealne i szkodliwe dla konkurencyjności europejskiej gospodarki. Jej zdaniem wysokie ceny energii oraz system handlu emisjami prowadzą do przenoszenia przemysłu poza UE.
Parlament, Komisja i Rada zdecydowały o nowym celu klimatycznym, mimo że wiemy, że nie obniżymy emisji o 55 proc. do 2030 roku. Cały świat patrzy na nas ze zdziwieniem, zaskoczony, że popełniamy gospodarcze samobójstwo, choć Chiny czy Stany Zjednoczone na tym wygrają – mówi agencji Newseria Anna Zalewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości. – To jest niemożliwe do wykonania z punktu widzenia technicznego, technologicznego, chemicznego, fizycznego, inżynierowie rwą sobie włosy z głowy.
To stanowisko wpisuje się w szerszy konflikt polityczny w Europie: między zwolennikami szybkiej dekarbonizacji a tymi, którzy obawiają się kosztów społecznych i gospodarczych transformacji.
ETS – mechanizm presji czy narzędzie zmiany?
Centralnym elementem polityki klimatycznej UE jest system handlu emisjami (ETS), oparty na zasadzie „zanieczyszczający płaci”. Przedsiębiorstwa muszą kupować uprawnienia do emisji CO₂, co ma zachęcać do inwestycji w technologie niskoemisyjne.
Planowane rozszerzenie systemu na tzw. ETS2 obejmie także emisje z budynków i transportu drogowego. Parlament zgodził się przesunąć jego start z 2027 na 2028 rok, co ma dać więcej czasu na przygotowanie gospodarki i społeczeństw.
Jednocześnie ETS staje się ważnym źródłem dochodów UE. W projekcie budżetu na lata 2028–2034 przewidziano, że około 30 proc. wpływów z systemu trafi bezpośrednio do wspólnej kasy, generując średnio niemal 10 mld euro rocznie.
Elastyczność i „kredyty węglowe”
Nowa propozycja zakłada większą elastyczność dla państw członkowskich. Do 5 punktów procentowych redukcji emisji po 2036 roku będzie można osiągnąć poprzez inwestycje klimatyczne poza UE – w krajach partnerskich. To mechanizm podobny do międzynarodowych kredytów węglowych, który ma obniżyć koszty transformacji. Krytycy ostrzegają jednak, że może to osłabić realne redukcje emisji w Europie.
Europa na tle świata: samotny lider czy pionier?
Debata klimatyczna w UE nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście globalnym. W lutym 2026 roku prezydent Donald Trump ogłosił cofnięcie kluczowego orzeczenia amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska z 2009 r., które uznawało gazy cieplarniane za zagrożenie dla zdrowia publicznego. Administracja USA zapowiada również możliwe wycofanie się z części międzynarodowych inicjatyw klimatycznych.
To pogłębia strategiczne pytanie: czy Europa, utrzymując ambitną politykę klimatyczną, stanie się technologicznym liderem przyszłości, czy raczej osłabi swoją konkurencyjność wobec gospodarek o mniej restrykcyjnych regulacjach?
Co dalej z celem na 2040 rok?
Rezolucja Parlamentu Europejskiego przewiduje regularne przeglądy postępów – co dwa lata Komisja Europejska będzie oceniać m.in.: rozwój technologii, konkurencyjność przemysłu, ceny energii, najnowsze dane naukowe.
Na tej podstawie możliwe będą korekty polityki klimatycznej, w tym samego celu na 2040 rok.
Najważniejsze pytanie: tempo transformacji
Sedno sporu nie dotyczy już tego, czy transformacja energetyczna nastąpi – lecz jak szybko i jakim kosztem społecznym. Europa stoi dziś przed klasycznym dylematem polityki publicznej: równowagi między bezpieczeństwem klimatycznym, konkurencyjnością gospodarczą i akceptacją społeczną. Odpowiedź na to pytanie zadecyduje nie tylko o przyszłości europejskiej gospodarki, ale również o globalnej roli Unii w walce ze zmianą klimatu.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 23 lutego, 2026
