Elektrownia jądrowa w Polsce nie spełni unijnych standardów?
Właśnie zakończyły się konsultacje publiczne aktualizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ). Jednak zawarte w dokumentach dane znacząco różnią się od tych przedstawianych Komisji Europejskiej. Brakuje wiarygodnego planu budowy składowiska wysoko radioaktywnych odpadów, zignorowano krytyczny problem dostępności wody, a prognozy demograficzne i klimatyczne są przestarzałe – zwraca uwagę Stowarzyszenie EKO-UNIA.

Brak składowiska odpadów = brak zgodności z taksonomią UE
Zgodnie z aktualizacją PPEJ, Polska nie planuje uruchomienia operacyjnego składowiska wypalonego paliwa jądrowego wcześniej niż ok. 2070 roku. Tymczasem we wrześniowej notyfikacji przesłanej Komisji Europejskiej, rząd deklaruje zamiar uruchomienia takiego składowiska do 2050 roku – zgodnie z wymogami rozporządzenia delegowanego o taksonomii UE.
– „W dokumencie aktualizującym PPEJ rząd po cichu przyznaje, że nie jest w stanie spełnić kryteriów Taksonomii UE. To oznacza, że planowana elektrownia jądrowa nie może być uznana za inwestycję zrównoważoną” – komentuje Kuba Gogolewski, ekspert Fundacji Mission Possible. – „Mam nadzieję, że rząd poinformował o tej zmianie Komisję Europejską, rynki finansowe i agencje ratingowe. Inaczej grozi nam ryzyko prawne i finansowe, które może zagrozić całemu projektowi” – dodaje.
Taka rozbieżność podważa wiarygodność całego przedsięwzięcia i może ograniczyć możliwości finansowania projektu przez instytucje zobowiązane do wspierania zielonej transformacji.
Elektrownie bez wody? Lokalizacje z deficytem zasobów
Drugim krytycznym problemem programu jądrowego jest brak dostępności wody w preferowanych lokalizacjach. Elektrownie jądrowe potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia – znacznie więcej niż elektrownie węglowe czy gazowe. Tymczasem w Bełchatowie i Koninie, gdzie rozważane są kolejne inwestycje jądrowe, już dziś występuje silny stres wodny.
– „Planowanie elektrowni w miejscach z niedoborem wody to proszenie się o katastrofę – i to nie tylko ekologiczną, ale też ekonomiczną” – ostrzega Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia EKO-UNIA. – „Zasoby wody w Polsce są jednymi z najniższych w Europie. Ich dalsze obciążanie ekstremalnie wodochłonną energetyką jądrową to droga donikąd”.
Także plan budowy pierwszej elektrowni w gminie Choczewo budzi poważne obawy. Zgodnie z analizami Instytutu Oceanologii PAN, reaktory mają pobierać tysiące ton wody z Bałtyku i zrzucać ją podgrzaną o 10°C, co grozi zakwitami sinic i degradacją lokalnego ekosystemu morskiego – a w konsekwencji także turystyki.
Zmiany klimatu pominięte w planowaniu
Rządowy program pomija również wpływ zmian klimatycznych na dostępność wody w dłuższej perspektywie. Tymczasem to właśnie w nadchodzących dekadach oczekiwane są coraz częstsze i dłuższe okresy suszy. Przykłady z Zachodniej Europy pokazują, że zbyt ciepła woda w rzekach już dziś uniemożliwia działanie elektrowni jądrowych – jak miało to miejsce latem 2024 r. w Szwajcarii i Francji.
– „Czy naprawdę musimy najpierw popełnić te same błędy, żeby wyciągnąć z nich wnioski?” – pyta Pomian.
Czas na uczciwą debatę i przejrzystość
Program budowy energetyki jądrowej w Polsce, zamiast zapewniać bezpieczeństwo i stabilność energetyczną, coraz częściej jawi się jako niespójny i ryzykowny projekt – zarówno środowiskowo, jak i ekonomicznie. Zanim Polska wyda miliardy złotych z kieszeni podatników i inwestorów, konieczna jest rzetelna debata publiczna i pełna transparentność wobec Komisji Europejskiej.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 28 lipca, 2025