Przestańcie kupować te psy! RSPCA alarmuje: liczba porzuconych zwierząt wzrosła o 3800% - Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Przestańcie kupować te psy! RSPCA alarmuje: liczba porzuconych zwierząt wzrosła o 3800%

Przestańcie kupować te psy! RSPCA alarmuje: liczba porzuconych zwierząt wzrosła o 3800%

Ich płaskie pyszczki, wielkie oczy i charakterystyczne zmarszczki podbiły serca milionów ludzi. Za „uroczym” wyglądem często kryją się jednak poważne problemy zdrowotne. RSPCA alarmuje, że w ciągu dekady liczba buldogów francuskich trafiających pod opiekę organizacji wzrosła aż o 3800 proc. Zdaniem ekspertów część właścicieli nie jest przygotowana na koszty i konsekwencje zdrowotne ekstremalnej hodowli.

Mops (rasa psa)

Mops to przykład brachycefalicznej rasy psa, fot. Mateimilo/Shutterstock
Spis treści

Buldogi francuskie i inne rasy o spłaszczonych pyskach od lat cieszą się ogromną popularnością. Ich wygląd jest efektem wieloletniej selekcji hodowlanej, która miała nadać psom określone, uznawane za atrakcyjne cechy. Problem w tym, że te same cechy mogą powodować poważne cierpienie.

Według danych RSPCA w 2016 roku organizacja przyjęła zaledwie sześć buldogów francuskich oraz mieszańców tej rasy od właścicieli, którzy nie byli już w stanie zapewnić im odpowiedniej opieki. W 2025 roku takich psów było już 234. Oznacza to wzrost o około 3800 proc.

„Uroczy” wygląd może oznaczać codzienne cierpienie

Psy brachycefaliczne, czyli o krótkich i szerokich czaszkach oraz spłaszczonych pyskach, są szczególnie narażone na szereg problemów zdrowotnych. Należą do nich m.in. trudności z oddychaniem, przegrzewanie się organizmu, choroby oczu, problemy skórne i schorzenia kręgosłupa.

Jednym z najpoważniejszych problemów jest brachycefaliczny zespół obturacyjny dróg oddechowych, znany jako BOAS. Zwężone nozdrza i skrócone drogi oddechowe mogą sprawiać, że pies ma problemy z oddychaniem, wysiłkiem fizycznym, snem, a nawet z regulacją temperatury ciała.

W ciężkich przypadkach konieczne są operacje mające na celu udrożnienie dróg oddechowych. Zabiegi mogą jednak kosztować tysiące funtów, co dla części właścicieli staje się ogromnym obciążeniem finansowym.

– Zbyt często kochający właściciele przyjmują te psy z najlepszymi intencjami, ale nie zdają sobie sprawy, co może wiązać się z opieką nad jedną z tych ras, dopóki nie zmierzą się z wielokrotnymi wizytami u weterynarza, kosztownym leczeniem i codziennymi zmaganiami swojego pupila – podkreśla Ashleigh Brown, kierownik ds. naukowych i polityki RSPCA.

Jej zdaniem wiele osób zakłada, że poważne problemy zdrowotne nie dotkną ich konkretnego psa. Tymczasem ryzyko jest związane właśnie z budową ciała, która została utrwalona w procesie hodowli.

Nie tylko buldogi francuskie

Problem dotyczy nie tylko jednej rasy. W ciągu ostatnich 10 lat niemal dwukrotnie wzrosła również liczba buldogów brytyjskich trafiających pod opiekę RSPCA. W przypadku buldogów angielskich wzrost wyniósł 1450 proc., a w 2025 roku organizacja przyjęła o 192 proc. więcej mopsów niż w 2016 roku.

RSPCA zwraca uwagę, że część właścicieli jest przytłoczona kosztami leczenia zwierząt. W badaniu organizacji ponad połowa opiekunów zwierząt deklarowała obawy dotyczące kosztów opieki weterynaryjnej, a niemal jedna czwarta przyznała, że zrezygnowała z corocznej kontroli pupila, aby ograniczyć wydatki.

Eksperci podkreślają jednak, że problem zaczyna się znacznie wcześniej – na etapie wyboru psa i kierunku, w jakim przez lata rozwijano poszczególne rasy.

Dr Rowena Packer z Royal Veterinary College wskazuje, że wieloletnia sztuczna selekcja doprowadziła u części psów do ekstremalnych zmian anatomicznych, które mogą utrudniać im normalne funkcjonowanie.

– Niektóre dotknięte chorobą psy mają trudności z oddychaniem, nie mogą normalnie ćwiczyć ani się bawić, są narażone na przegrzanie, a nawet mają trudności ze snem z powodu niedrożności dróg oddechowych – mówi ekspertka.

Do tego dochodzą bolesne choroby oczu, przewlekłe problemy skórne oraz schorzenia kręgosłupa. W najcięższych przypadkach zwierzęta mogą tracić wzrok lub sprawność ruchową.

Bruno przeszedł kilka operacji. Nie udało się go uratować

Jednym z przykładów przywoływanych przez RSPCA jest Bruno, chow chow, który trafił pod opiekę organizacji w 2024 roku. Pies przeszedł kilka poważnych operacji. Lekarze podnosili mu powieki, zmniejszali podniebienie miękkie i usuwali nadmiar fałdów skóry z pyska.

Mimo intensywnego leczenia Bruno nadal cierpiał z powodu konsekwencji ekstremalnej budowy ciała. Ostatecznie, ze względu na jego dobrostan, został uśpiony w lutym.

RSPCA podkreśla, że takie decyzje są podejmowane wyłącznie wtedy, gdy cierpienia zwierzęcia nie można skutecznie ograniczyć, a dalsze życie oznaczałoby dla niego nieustanny ból lub poważne problemy zdrowotne.

– Zawsze będziemy starać się zapewnić każdemu zwierzęciu jak najlepsze warunki i znaleźć mu nowy dom, jeśli będzie to konieczne. Niestety, niektóre psy cierpią każdego dnia do tego stopnia, że nawet po operacji nie miałyby życia godnego życia – mówi Ashleigh Brown.

Organizacja apeluje, aby osoby planujące zakup psa dokładnie sprawdzały potencjalne problemy zdrowotne związane z daną rasą i unikały wspierania hodowli nastawionej na coraz bardziej ekstremalny wygląd zwierząt.

Problem jest bowiem szerszy niż kwestia mody na konkretną rasę. Jeśli pies został wyhodowany w taki sposób, że jego „charakterystyczny” wygląd utrudnia mu oddychanie, poruszanie się czy normalne funkcjonowanie, pytanie o granice hodowli przestaje być kwestią estetyki. Staje się pytaniem o dobrostan zwierząt.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

1/5 - (1 vote)
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy