Jaja ekologiczne bardziej szkodliwe dla klimatu niż te od kur z klatek? Nowe badanie zaskakuje - Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Jaja ekologiczne bardziej szkodliwe dla klimatu niż te od kur z klatek? Nowe badanie zaskakuje

Jaja ekologiczne bardziej szkodliwe dla klimatu niż te od kur z klatek? Nowe badanie zaskakuje

Ekologiczne i wolnowybiegowe nie zawsze oznacza bardziej przyjazne dla klimatu. Nowe badanie dotyczące brytyjskiej produkcji jaj pokazuje zaskakujący kompromis: systemy chowu uznawane za lepsze dla dobrostanu kur mogą jednocześnie generować większą presję na środowisko. Gdyby cała brytyjska produkcja jaj przeszła na ekologiczny chów z dostępem do wybiegu, związane z nią emisje gazów cieplarnianych mogłyby być niemal dwukrotnie wyższe niż w systemie opartym wyłącznie na klatkach.

Fot. Passakorn Umpornmaha/Shutterstock

Fot. Passakorn Umpornmaha/Shutterstock
Spis treści

Wyniki mogą zaskakiwać konsumentów, którzy sięgają po jajka ekologiczne właśnie dlatego, że kojarzą je z bardziej zrównoważonym rolnictwem. Naukowcy podkreślają jednak, że wpływ produkcji żywności jest znacznie bardziej skomplikowany, a jeden system nie wypada najlepiej we wszystkich analizowanych kategoriach.

Badacze z Uniwersytetu Oksfordzkiego porównali różne systemy produkcji jaj w Wielkiej Brytanii: chów klatkowy, ściółkowy, wolnowybiegowy oraz ekologiczny wolnowybiegowy. Następnie sprawdzili ich potencjalny wpływ na klimat i środowisko, a także wybrane wskaźniki dobrostanu kur.

Ekologiczne jaja z większym śladem węglowym

Z modelowania wynika, że gdyby cała brytyjska produkcja jaj odbywała się w systemie ekologicznym z dostępem kur do wybiegu, emisje wyniosłyby około 2,316 mln ton ekwiwalentu CO₂. Dla porównania, w scenariuszu zakładającym całkowitą produkcję jaj w systemie klatkowym emisje oszacowano na około 1,184 mln ton CO₂e. Oznacza to różnicę wynoszącą około 1,13 mln ton CO₂e.

Skąd tak duża różnica? Jednym z kluczowych czynników jest wydajność produkcji. Kury utrzymywane w klatkach są zazwyczaj bardziej produktywne i potrzebują mniej paszy do wyprodukowania tej samej liczby jaj. W systemach wolnowybiegowych i ekologicznych ptaki mają więcej przestrzeni i większe możliwości realizowania naturalnych zachowań, ale jednocześnie produkcja może być mniej wydajna.

To oznacza, że aby uzyskać taką samą liczbę jaj, trzeba utrzymywać większą liczbę kur, a tym samym wyprodukować więcej paszy i wykorzystać więcej ziemi.

Według badania ekologiczny chów wolnowybiegowy wypadał również najmniej korzystnie pod względem potencjalnego wpływu na eutrofizację wód, zakwaszenie środowiska oraz wykorzystanie gruntów. W systemach ekologicznych i wolnowybiegowych odnotowano także wyższą śmiertelność kur niż w chowie klatkowym. Naukowcy wskazują, że może mieć to związek m.in. z większą ekspozycją na choroby, drapieżniki czy urazy.

To nie oznacza, że klatki są „lepsze”

Wyników badania nie należy jednak interpretować jako dowodu, że chów klatkowy jest najlepszym rozwiązaniem dla środowiska lub dobrostanu zwierząt. To właśnie tutaj pojawia się najważniejszy problem: ślad węglowy i dobrostan zwierząt to dwie różne kwestie.

Kury w systemach wolnowybiegowych mają możliwość poruszania się na większej przestrzeni, korzystania z wybiegu i realizowania części naturalnych zachowań. Chów klatkowy może być natomiast bardziej efektywny pod względem wykorzystania paszy i zasobów, ale jednocześnie ogranicza swobodę ruchu zwierząt.

– Odkryliśmy ważny kompromis. Systemy, które są powszechnie uznawane za lepsze pod względem dobrostanu zwierząt, takie jak ekologiczne i wolnowybiegowe, mogą wymagać większej liczby ptaków do wyprodukowania tej samej ilości jaj, ponieważ są mniej wydajne i mogą mieć większy wpływ na środowisko – wyjaśniła dr Harriet Bartlett z University of Oxford, jedna z autorek badania.

Jej zdaniem produkcja jaj jest przy tym stosunkowo słabo zbadanym elementem dyskusji o zrównoważonym systemie żywnościowym. Debata na temat wpływu rolnictwa na klimat koncentruje się przede wszystkim na mięsie i nabiale, podczas gdy produkcja jaj znacznie rzadziej trafia na pierwszy plan.

Problem: badanie wykorzystuje dane sprzed kilkunastu lat

Jest jednak istotne „ale”. Analiza opierała się na danych z brytyjskich gospodarstw z lat 2009–2010. Autorzy sami wskazują, że jest to ograniczenie badania, ponieważ w ciągu kilkunastu lat technologie, żywienie kur i efektywność produkcji mogły się zmienić.

Naukowcy podkreślają jednak, że wykorzystali najbardziej kompleksowy dostępny zestaw danych pozwalający na bezpośrednie porównanie różnych systemów produkcji jaj.

Badanie nie obejmowało również wszystkich potencjalnych skutków środowiskowych. Nie analizowano m.in. wpływu pestycydów ani bioróżnorodności. Tymczasem właśnie w tych obszarach rolnictwo ekologiczne może mieć pewne przewagi.

Lee Holdstock z Soil Association Certification, który nie brał udziału w badaniu, ocenił, że analiza pokazuje istotne kompromisy, ale daje jednocześnie niepełny obraz wpływu produkcji jaj na środowisko. Jego zdaniem emisje przypadające na jednostkę produktu to tylko jeden z elementów szerszej układanki, w której należy uwzględnić również stan gleby, bioróżnorodność, jakość wody, stosowanie syntetycznych środków produkcji oraz dobrostan zwierząt.

Najlepszy system dopiero trzeba stworzyć

Według badaczy żaden z analizowanych systemów nie wypada obecnie najlepiej we wszystkich kategoriach jednocześnie. Celem nie powinien więc być prosty powrót do chowu klatkowego, lecz rozwój takich systemów bezklatkowych, które zapewnią kurom wyższy poziom dobrostanu, a jednocześnie będą bardziej efektywne pod względem wykorzystania paszy i zasobów.

To ważny wniosek również dla konsumentów. Jajko z symbolem „0” nie jest automatycznie produktem o najmniejszym wpływie na klimat, podobnie jak jajko z chowu klatkowego nie jest automatycznie najlepszym wyborem z punktu widzenia dobrostanu zwierząt.

Wybór między nimi nie jest więc prostą historią o „dobrym” i „złym” jajku. To raczej przykład szerszego problemu współczesnego rolnictwa: jak produkować żywność w sposób jednocześnie przyjazny dla klimatu, środowiska i zwierząt. Jak pokazuje nowe badanie, odpowiedź na to pytanie wciąż nie jest prosta.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

Oceń artykuł
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy