„Najbardziej znane drzewo świata” nie przetrwało. Tysiącletni dąb Robin Hooda umiera
Dąb wielkoowocowy z lasu Sherwood w Anglii, mający około 1000 lat, przestał wypuszczać liście. Eksperci wskazują, że do jego śmierci przyczyniły się zmiany klimatu, susze oraz wieloletnia presja ze strony ludzi.
Dąb wielkoowocowy był nie tylko drzewem – był symbolem. Gigantyczny dąb rosnący w legendarnym lesie Sherwood w hrabstwie Nottinghamshire przez stulecia przyciągał turystów, badaczy i miłośników historii. Każdego roku odwiedzało go około 350 tys. osób. Wiosną 2026 roku stało się jasne, że drzewo nie odzyska już sił. Nie pojawiły się na nim ani liście, ani pąki. Dla przyrodników był to ostateczny znak, że jeden z najstarszych europejskich dębów zakończył swój niezwykły żywot.
Dąb Robin Hooda
Dąb wielkoowocowy miał obwód pnia wynoszący około 11 metrów, a jego korona rozciągała się na niemal 28 metrów. Według legend właśnie pod tym drzewem miał chronić się Robin Hood wraz ze swoją bandą, uciekając przed szeryfem Nottingham. Choć historycy podkreślają, że opowieści o Robin Hoodzie są mieszaniną faktów i folkloru, dąb wielkoowocowy przez dziesięciolecia był jednym z najważniejszych symboli tej historii.
„To historie, które nam dał, są jego dziedzictwem. To najsłynniejsze drzewo świata. Legenda będzie żyła dalej” – mówił Robert Brackley, edukator przyrodniczy, który przez lata oprowadzał dzieci po Sherwood, pokazując im dąb przebrany za legendarnego banitę.
Susze i upały przyspieszyły jego koniec
Zdaniem ekspertów nie można wskazać jednej przyczyny śmierci drzewa. Dąb wielkoowocowy przez ostatnie dekady mierzył się z wieloma problemami – od zmiany klimatu po działalność człowieka. Największym zagrożeniem były coraz częstsze fale upałów i okresy suszy. Szczególnie trudny okazał się rok 2022, gdy Wielką Brytanię nawiedziła rekordowa fala gorąca z temperaturami przekraczającymi 40°C. Stare dęby są wyjątkowo odporne, ale nawet one mają granice wytrzymałości. Wieloletni stres wodny osłabiał system korzeniowy drzewa i ograniczał jego zdolność do regeneracji.
Czy człowiek chciał pomóc… i zaszkodził?
Historia drzewa pokazuje również, że ochrona przyrody nie zawsze jest prosta. Przez ponad sto lat ludzie próbowali ratować dąb przed naturalnym rozpadem. Już w 1904 roku zamontowano podpory i metalowe łańcuchy podtrzymujące jego ogromne konary. Później puste przestrzenie wewnątrz pnia wypełniano betonem, a części drzewa zabezpieczano m.in. ołowiem i włóknem szklanym.
Z czasem okazało się, że część tych działań mogła dodatkowo obciążać drzewo. Naturalnie starzejące się dęby często tracą konary i „schodzą w dół” – ograniczają koronę, dzięki czemu potrzebują mniej wody i składników odżywczych.
Tymczasem podtrzymywane sztucznie gałęzie nadal wymagały dużych ilości zasobów.
Korzenie w złym stanie
Badania przeprowadzone po przejęciu opieki nad miejscem przez organizację RSPB wykazały, że system korzeniowy drzewa był w bardzo złej kondycji. Gleba wokół dębu była uboga w składniki odżywcze, a wieloletnie udeptywanie terenu przez turystów doprowadziło do jej zagęszczenia. Korzenie miały utrudniony dostęp do wody i tlenu. Przez ostatnie lata prowadzono działania mające poprawić stan gleby – napowietrzano ją, wzbogacano i przywracano życie mikroorganizmów. Początkowo pojawiły się oznaki poprawy, ale drzewo nie odzyskało już dawnej siły.
Martwe drzewo nadal będzie żyło
Choć dąb Robina Hooda nie wypuszcza już liści, nie zostanie usunięty. Przyrodnicy chcą pozostawić go w miejscu, w którym stał przez tysiąclecie. Martwe drewno jest niezwykle ważnym elementem ekosystemu. Korzystają z niego grzyby, owady, ptaki i wiele innych organizmów. Według ekologów nawet jedna czwarta gatunków leśnych jest w pewnym momencie swojego życia zależna od martwego drewna.
„Nadal jest jednym z największych drzew Europy i nadal ma ogromną wartość dla ekosystemu” – podkreślają specjaliści.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 19 czerwca, 2026
