Nietypowi goście na kampusie. Dziki urodziły młode na dziedzińcu – teren zamknięty, jest apel o ostrożność
Na terenie dziedzińca Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie doszło do nietypowej sytuacji – na dziedzińcu przyszły na świat młode dziki. Obecność lochy z warchlakami wymusiła natychmiastowe działania ze strony administracji, która apeluje do wszystkich przebywających w okolicy o zachowanie szczególnej ostrożności.

Jak podkreślono w komunikacie, samica opiekująca się młodymi może być niebezpieczna. W tym okresie dziki kierują się silnym instynktem obronnym i mogą reagować agresją na każdą próbę zbliżenia się do nich.
W związku z tym wprowadzono jasne zasady bezpieczeństwa. Zabronione jest podchodzenie do zwierząt, ich dokarmianie czy próby fotografowania z bliska. Służby apelują również o niepłoszenie dzików i umożliwienie im swobodnego przemieszczania się po terenie kampusu.
Szczególną ostrożność należy zachować podczas poruszania się między budynkami, zwłaszcza po zmroku, kiedy zwierzęta są najbardziej aktywne. W przypadku spotkania dzików zaleca się spokojne wycofanie i wybranie innej drogi.
Aby zapewnić bezpieczeństwo, prawa część dziedzińca została tymczasowo wyłączona z ruchu pieszego. Ograniczenia mają obowiązywać do momentu, aż zwierzęta same opuszczą teren i wrócą do pobliskiego lasu.
Administracja podkreśla, że odpowiedzialne zachowanie ludzi jest kluczowe zarówno dla bezpieczeństwa społeczności, jak i dla ochrony dzikiej przyrody, która coraz częściej pojawia się w przestrzeni zurbanizowanej.
Obecność dzików w przestrzeni miejskiej coraz częściej wywołuje skrajne reakcje – od żądań natychmiastowego odstrzału po apele o ich ochronę. Tymczasem, jak podkreślają eksperci, polskie prawo wcale nie daje prostego przyzwolenia na zabijanie tych zwierząt tylko dlatego, że pojawiły się w mieście.
„Przepisy polskiego prawa nie przewidują żadnej automatycznej, blankietowej zgody na zabijanie dzików tylko z racji ich obecności, jeśli nie stwarzają one nadzwyczajnego lub szczególnego zagrożenia” – zwraca uwagę Karolina Kuszlewicz w rozmowie z Gazetą Prawną.
To ważne doprecyzowanie, bo w debacie publicznej często dominuje uproszczone przekonanie, że pojawienie się dzika w mieście automatycznie uzasadnia jego eliminację. Tymczasem – jak wynika z interpretacji prawnych – każda taka sytuacja powinna być oceniana indywidualnie.
Przykład zdarzeń na warszawskim Mokotowie pokazuje, jak łatwo dochodzi do błędnych decyzji. Zdaniem Kuszlewicz mamy dziś do czynienia z poważnym problemem systemowym – niewłaściwym rozumieniem przepisów dotyczących uśmiercania dzikich zwierząt w przestrzeni miejskiej.
W artykule opublikowanym na gazetaprawna.pl głos zabiera także prezeska Fundacji Niech Żyją, psycholożka Izabela Kadłucka. Zwraca ona uwagę na rzadko poruszany aspekt – konsekwencje psychiczne zabijania zwierząt na oczach mieszkańców.
To nie tylko kwestia etyki czy ochrony przyrody, ale również wpływu takich zdarzeń na ludzi, którzy stają się ich świadkami – często przypadkowymi.
Spór o dziki w miastach więc wyraźnie się zaostrza i wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek szerszej dyskusji. Kolejne publikacje i komentarze mogą jeszcze mocniej podzielić opinię publiczną – zwłaszcza że stawką jest nie tylko bezpieczeństwo, ale też sposób, w jaki jako społeczeństwo traktujemy dziką przyrodę.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 14 kwietnia, 2026