Przyroda - Strona 53 z 69 -
Ekologia.pl Środowisko Przyroda Strona 53

Przyroda

Kapturka, fot. Kacper Kowalczyk
Przyroda
Kapturka ‒ niepozorny śpiewak

Tamtejsza zima była jedną z łagodniejszych. Jak śnieg popadał to tylko przez chwilę i równie krótko się utrzymywał. Taka zima, a raczej jej brak sprzyja temu, by pewne gatunki ptaków które z reguły odlatują do cieplejszych krańców świata, zostały na swoich terenach lęgowych. Zwłaszcza gdy jest co jeść, bo jak tego nie ma, to i temperatura na nic w tym przypadku. Ale tamtej zimy było i ciepło, i jedzenia pod dostatkiem. Całkiem przyjemna para przylatywała do mojego ogrodu, by zajadać się nieco już podstarzałym winogronem. Ona z brązową, a on z czarną czapeczką, oboje skromni – szarobrązowi. Gdy opowiadałem tę historię moim znajomym, jeden z nich oświecił mnie, że właśnie udokumentowałem trzeci w historii przypadek zimowania kapturki na terenie Wrocławia!

Salamandra plamista, fot. shutterstock
Przyroda
Całkiem (nie)rozmowna salamandra plamista

O dziwo po raz pierwszy z tym zwierzęciem miałem do czynienia nie w dziczy, pośród mchów i potoków, jak opisują siedlisko tego płaza różni autorzy, a w laboratorium. W hodowli, która mieści się w ładnym, starym budynku Muzeum Przyrodniczego oraz Wydziału Biologii Uniwersytetu Wrocławskiego przy ul. Sienkiewicza. Przygotowywałem wówczas radiowy, wakacyjny cykl o zwierzętach, które można spotkać na Dolnym Śląsku. Żeby być autentycznym podczas antenowych potyczek nie mogłem inaczej postąpić jak spotkać się zarówno z badaczami oraz oko w oko z nią samą – salamandrą plamistą.

Kulik wielki, fot. Kacper Kowalczyk
Przyroda
Kulik wielki... dziobem

Mój rower i ja jedziemy polną drogą. Jedziemy, jedziemy, jedziemy. Snujemy się pomiędzy nadnerzańskimi łąkami, by dotrzeć do tej jednej, właściwej łąki. Z wyglądu niczym nie różni się od innych łąk. W maju trawa na niej zieloniutka, jest nieco mniszków lekarskich, trochę kaczeńców. Ot taka zwykła nadnerzańska łąka, zupełnie jak te wokół niej. Jednak jest coś, albo raczej ktoś, kto do tej łąki może przyciągać. Zatrzymujemy się na jej skraju, ale przy drodze, tak by nie niepokoić jej mieszkańców. Wyciągam z kieszeni telefon, puszczam nagranie. Z głośników wylatują nutki piosenki tego ptaka: „ulik, ulik, ulik, ulik…” Chwila przerwy i z łąki słychać odpowiedź. Za moment jeden z pary wznosi się w powietrze, by sprawdzić, czy inni przedstawiciele gatunku nie wtargnęli na jego „posesję”. Taki już zapobiegliwy jest ten nasz wielki, kulik wielki.